Szukaj

Wstrząsający obraz Niemiec w relacji Polki, która uciekła z Bawarii

21-06-2017 12:16
Burg Hartenstein, Bawaria Fot. Klaus M. / wikipedia / CC BY-SA 3.0
Podziel się

Maya Paczesny przedstawia, jak w ostatnich latach zmieniały się Niemcy. Według Polki, niemiecki rząd zaczął „polowanie” na duże domy jeszcze przed „arabską wiosną”. Właściciele hoteli byli… kupowani.

Polskie małżeństwo, które w 2008 roku kupiło stary dom w Alpach Frankońskich i zamierzało prowadzić tam hotel, musiało porzucić swoje marzenia. Z ulgą sprzedali posiadłość i uciekli do Polski – przed imigrantami, sąsiadami, niemieckimi nacjonalistami i rządem.

Przez lata w przystosowanie 200-letniego budynku na potrzeby prowadzenia wymarzonego pensjonatu włożyli mnóstwo środków i własnej pracy. Przez cały ten okres jednak Niemcy rzucali im kłody pod nogi.

Według Polki, niemiecki rząd „polowanie” na duże domy rozpoczął już w 2011 roku, czyli jeszcze przed wybuchem tzw. „arabskiej wiosny”.

Koniecznie przeczytaj: Korupcja i molestowanie w obozie dla uchodźców

Czytaj też: Duchowny z Ghany apeluje: „Trzeba przykręcić imigracyjny kran!”

Wtedy jeszcze nikt nie słyszał o uchodźcach. Później myśleliśmy, że chodzi o konflikt na Ukrainie – mówi Maya Paczesny.

U właścicieli dużych domów zaczęli pojawiać się pracownicy urzędu ds. uchodźców, proponując prowadzenie domu dla uchodźców. Chociaż w Niemczech to bardzo intratny interes – państwo płaci czterokrotną stawkę, opłaca też wszystkie rachunki – wielu nie chciało się zgodzić.

Nie bez znaczenia było nastawienie miejscowych, przeciwnych pojawieniu się w ich miejscowości imigrantów. Domy tych, którzy zdecydowali się na podpisanie kontraktu z rządem, były podpalane.

W ostatnim czasie spłonęło już 600 takich domów – mówi Paczesny.

Według niej, wrogość Niemców wobec obcych jest ukrywana przez media, a sami Niemcy nie mówią o tym głośno w obawie przed karami; mandat za tzw. „mowę nienawiści” wynosi 1200 euro.

Polka opowiada, jak „turystyczne eldorado”, jakim była jeszcze przed kilku laty bawarska wieś Rupprechtstegen, położona u stóp Alp Frankońskich, zamieniło się w „śmietnisko”.

Kiedyś koło naszego domu przechodziło 700 turystów dziennie, pytali o nocleg. Teraz to 8 – 10 osób – mówi.

Warto przeczytać: Liroy-Marzec do państw zachodnich: „Kolonizowaliście, to teraz się nie dziwcie” [WIDEO]

Podziel się