Szukaj

Szokujące ustalenia ws. zamachu w Berlinie. Tragedii można było zapobiec w bardzo prosty sposób. Wystarczyło na czas wysłać dokumenty...

21-12-2016 18:34 (aktualizacja: 21-12-2016 19:00)
List gończy - Anis Amri screen
Podziel się

Policja nadal poszukuje podejrzewanego o przeprowadzenia zamachu w Berlinie Anisa Amri. Teraz na jaw wychodzą kolejne fakty związane z przeszłością Tunezyjczyka. Okazuje się, że imigrant już dawno miał być deportowany. Nie został, bo pojawiły się „przeszkody natury formalnej”

CNN, która powołuje się na informacje uzyskanie od niemieckiej policji, twierdzi, że 24-letni imigrant podejrzany o atak został aresztowany w 2016 r. Tunezyjczyk, który podróżował wtedy z Friedrichshafen do Włoch posługiwał się fałszywymi dokumentami. Policja zwolniła jednak imigranta, gdyż… nie była w stanie ustalić jego tożsamości.

Co więcej, Amri był wcześniej obserwowany przez niemieckie służby. Imigrant usiłował zdobyć broń i szukał informacji, gdzie może kupić pistolet.

Koniecznie przeczytaj: Po zamachu w Berlinie Niemcy mają nowego bohatera. Jest nim... imigrant z Libanu

Czytaj też: Posłowie okupujący Sejm wydali „oświadczenie” ws. zamachu w Berlinie [WIDEO]

Media podały, że to właśnie dokumenty należące do Amriego zostały znaleziono w porwanej ciężarówce. Podejrzany cały czas jest poszukiwany przez niemiecką policję. Tunezyjczyk posługuje się różnymi tożsamościami, co utrudnia obławę. W samochodzie znaleziono również jego krew, więc możliwe, że w czasie walki z polskim kierowcą, który do ostatniej chwili chciał zapobiec rzezi, został również zraniony terrorysta.

„Tagesspiegel” z kolei dotarł do informacji, z których wynika, że imigrant miał być deportowany już dawno temu. Jego wniosek o azyl został odrzucony na początku 2015 r. Kuriozalne jest to, że próby wydalenia go z kraju podejmowano kilkukrotnie, a Tunezyjczyk cały czas przebywał w kraju, posługując się dokumentami wystawionymi na fałszywe dane. W ciężarówce znaleziono tzw. Duldungsbescheinigung - zezwolenie na pobyt w Niemczech, ale bez przyznania azylu.

Deportacje miały zablokować kwestie proceduralne. Niezbędne dokumenty umożliwiające wszczęcie procedury deportacji wpłynęły... dziś. Dopiero teraz władze tunezyjskie potwierdziły, że mężczyzna jest obywatelem ich kraju – wcześniej nie chciały tego zrobić.

Jakby tego było mało Tunezyjczyk był notowany przez USA Boeherde i znajdował się na liście osób, które nie mogą podróżować do Stanów Zjednoczonych. Widać, takie ostrzeżenia związane z imigrantem nie były dla niemieckich służb na tyle groźne, aby od razu wydalić z kraju Anisa Amriego.

Warto przeczytać: Ciężarówka z zamachu w Berlinie… eksponatem w muzeum?

Podziel się