Szukaj

Syn ofiary tragicznego wypadku ujawnił nowe informacje. Zabrał również głos ws. kary dla Polaków

12-10-2018 18:47
Wypadek na Słowacji Fot. Polícia Slovenskej republiky / Facebook
Podziel się

Wciąż nie milkną echa tragicznego wypadku, do którego doszło w okolicach miasta Dolny Kubin na Słowacji. Teraz głos w tej sprawie postanowił zabrać syn ofiary, Michał Onczo. W rozmowie z reporterem TVN24 nie tylko ujawnił nowe informacje dotyczące tego zdarzenia, ale również jakiej kary oczekiwałby dla polskich sprawców.

Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku z winy trzech Polaków doszło 30.09.2018 r. w okolicy miasta Dolny Kubin. Podczas swojej szaleńczej jazdy nie zwracali uwagi na znaki i ograniczenia. Przy wyprzedzaniu „na trzeciego” jeden z nich uderzył czołowo w jadącą z naprzeciwka skodę fabię. 57-letni Słowak, kierowca tego pojazdu, który jechał razem z rodziną, zmarł na miejscu (Więcej:Tragedia na Słowacji: Nowe informacje ws. kierowców luksusowych aut. Wiadomo o nich coraz więcej [wideo+foto]).

Koniecznie przeczytaj: Rozłam w Grupie Wyszehradzkiej? Czechy i Słowacja popierają Tuska

Czytaj też: Michał Szczerba rzucił wulgaryzmem w programie na żywo. Prowadząca program Agnieszka Gozdyra była zszokowana: „Panie pośle są granice!” [WIDEO]

W trakcie rozmowy 21-letni Michał Onczo wspominał, że feralnego dnia jego rodzice chcieli wykorzystać piękną pogodę i udać się na przejażdżkę, a przy okazji odwieźć syna na studia. 

Młody mężczyzna mówił, że jechali z prędkością około 80, 90 km/h. Po wyjściu z zakrętu zobaczyli jadącego w ich kierunku mercedesa, wówczas jego ojciec zjechał na pobocze, ale ostatecznie nie udało się uniknąć zderzenia, bowiem później uderzyło w nich porsche. 

Słowak wspomina również ciężkie chwile, jakie przeżywał zaraz po wypadku. Od razu wybiegł z samochodu i próbował ratować ojca. Pomagali mu w tym inni kierowcy. Nie potwierdził jednak, czy wśród tych osób byli sprawcy zdarzenia:

Wszystko działo się tak szybko. Było dużo ludzi, którzy pomagali. Wybiegłem z auta, ale jak zobaczyłem tatę, że jest zakleszczony, tylko leżał i nic nie mówił, to już wiedziałem, że jest źle.

Nikomu nie udało się wyciągnąć 57-letniego kierowcę z auta, zrobiła to dopiero straż pożarna. Mężczyznę chciano przewieźć do szpitala, ale zmarł w drodze.

Michał Onczo opowiedział również o swoich obrażeniach, jakich doznał w wypadku:

Nie było gdzie uciekać, to były sekundy. Wziął to na siebie. Gdyby tego nie zrobił, nie byłoby mnie teraz.(...) Mam rany na nodze, rękach, łokciu. Fizycznie wszystko jest w porządku. Psychicznie jest trudno.

21-latek podkreślił również, że to ojciec był „żywicielem rodziny”. Nie ma rodzeństwa i teraz sam zajmuje się mamą, która jest w ciężkim stanie i wymaga całodobowej opieki.

W trakcie rozmowy Słowak stwierdził, że nie ma żalu do wszystkich Polaków, ponieważ poznał wielu dobrych ludzi z naszego kraju. Jak dodał, nie chciałby, żeby sprawcy wypadku trafili do więzienia, jego zdaniem zasługują na inny bardziej „wychowawczą” karę:

Nie mam żalu do wszystkich Polaków. Pracowałem latem w Niemczech, spotkałem tam wielu dobrych Polaków. (...) Nie chciałbym, żeby poszli do więzienia. Chciałbym, żeby za karę mieli z bliska oglądać takie wypadki i żeby wiedzieli, jak wyglądają ofiary. Dlaczego mieliby iść do więzienia? Posiedzą kilka lat i wyjdą i będzie to samo. Powinni trafić do szpitali i patrzeć na ofiary takich wypadków.

Warto przeczytać: „Zażywałem narkotyki z Trzaskowskim”. Michał Dzięba podtrzymuje swoje zarzuty wobec polityka Platformy Obywatelskiej [wideo]

Podziel się