Szukaj

Polak bohaterem we Francji. Próbował powstrzymać zamachowca ze Strasburga. Teraz walczy o życie [foto]

16-12-2018 15:35
Zamach w Strasburgu Fot. MSNBC / You Tube / screen YouTube
Podziel się

Mieszkający w Strasburgu 36-letni Bartosz Niedzielski wraz ze swoimi kolegami nie dopuścił, aby terrorysta wszedł do klubu, w którym odbywał się koncert. Polak został postrzelony w głowę. Jego stan jest krytyczny.

Do ataku terrorystycznego doszło 11 grudnia w pobliżu jarmarku bożonarodzeniowego w centrum Strasburga. Mający marokańskie korzenie 29-letni Chérif Chekatt zabił 4 osoby (ostatnia z ofiar zmarła w szpitalu), 11 ranił. Gdyby nie jednak nie postawa Polaka i jego kolegów bez wątpienia ofiar byłoby więcej.

Bartosz Niedzielski w dniu zamachu udał się na koncert do jednego z klubów w centrum Strasburga. Razem ze swoim znajomym z Włoch oraz dwoma muzykami wyszli przed lokal na papierosa. Wtedy zobaczyli mężczyznę z bronią. Według relacji świadków rzucili się, aby go powstrzymać. Dzięki nim drzwi do lokalu zostały zamknięte i napastnik nie mógł wejść do środka.

Koniecznie przeczytaj: Zamach w Strasburgu: Nie żyje Polak, który został postrzelony przez islamskiego terrorystę

Czytaj też: Jakim człowiekiem był Bartosz Niedzielski? Jego przyjaciel zamieścił o nim poruszający wpis [foto]

Renata i Bogusław Bojczukowie, znajomi Polaka mieszkający w Strasburgu są pewni, że gdyby nie ta interwencja, to doszłoby do masakry.

Byłoby jak w paryskim klubie Bataclan, gdzie terroryści strzelali do ludzi jak do kaczek

- mówią w rozmowie z portalem wyborcza.pl.

Bartek ze swoim włoskim kolegą zapłacili za to wielką cenę

- dodają.

Obaj zostali postrzeleni przez terrorystę. Włoch, 29-letni dziennikarz Antonio Megalizzi, zmarł w piątek w szpitalu. Polak z raną postrzałową głowy trafił do szpitala. Nadal walczy o życie. Jest w stanie krytycznym.

Bartosz Niedzielski do Strasburga przyjechał 20 lat temu z mamą. Jak opowiadają jego znajomi, „Bartka znali wszyscy”. Był przewodnikiem w Parlamencie Europejskim, oprowadzał wycieczki po Strasburgu.

Pracował też jako dziennikarz w lokalnych mediach. Tańczył w zespole, śpiewał w chórze, organizował Festiwal Komiksu. Był aktywną osobą, otwartą na nowe pomysły, znajomości

- opowiada pan Bogusław.

Przy Bartku czuwa jego mama. Co pewien czas idę do szpitala. Zdaję sobie sprawę, że w sprawie Bartka pozostaje jedynie modlitwa o cud

- przyznaje pani Renata.

O modlitwę za Bartka prosił radny z Ełka, Michał Tyszkiewicz.

Warto przeczytać: Policja zastrzeliła zamachowca ze Strasburga. Cały czas ukrywał się w tym samym miejscu [foto+wideo]

Podziel się