Szukaj

Nowe fakty ws. tragedii na Słowacji. Jednym z luksusowych aut jechał polski dziennikarz, drugim... [foto+wideo]

02-10-2018 21:19
Wypadek na Słowacji Fot. Polícia Slovenskej republiky / Facebook
Podziel się

Dwa dni temu doszło do tragicznego wypadku na Słowacji. W wyniku skrajnie niebezpiecznej jazdy luksusowych aut na polskich numerach rejestracyjnych zginął 57-letni ojciec rodziny. Media podają nowe fakty.

Przypomnijmy, w niedzielę 30 września na słowackiej drodze krajowej nr 70 w pobliżu miasta Dolny Kubin rajd urządzili sobie Polacy jadący pojazdami marek Mercedes, Ferrari, i Porsche. Auta ścigały się ze sobą i kolejno podejmowały manewr wyprzedzania mimo podwójnej linii ciągłej i braku pobocza. Mercedes C43 AMG zdążył wyprzedzić jadący przed nim samochód. Żółte Ferrari 458 Italia, widząc nadjeżdżające z naprzeciwka auto, przyhamowało i wróciło na prawy pas. Nie zrobił tego jadący jako trzeci kierowca Porsche Cayenne Turbo, który najpierw uderzył w tył ferrari, a potem zderzył się ze Skodą Fabią.

Koniecznie przeczytaj: „Niektórzy z was to obrzydliwe prostytutki”. Mocne słowa premiera Słowacji

Czytaj też: Unijny Trybunał Sprawiedliwości oddalił skargę Słowacji i Węgier ws. przymusowej relokacji uchodźców

W wyniku wypadku zginął 57-letni ojciec rodziny. Jego żona w ciężkim stanie trafiła do szpitala, lżejsze obrażenia odniósł w wypadku ich 21-letni syn.

W poniedziałek polscy kierowcy usłyszeli zarzuty. Główny sprawca, 42-letni kierowca porsche, został oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu od 2 do 5 lat więzienia. Słowacka policja podkreśla jednak, że przy tak drastycznym złamaniu przepisów kara może zostać zaostrzona, do nawet 9 lat pozbawienia wolności.

Status podejrzanych mają także dwaj pozostali kierowcy, którym za sprowadzenie zagrożenia na innych uczestników ruchu drogowego grozi od 6 miesięcy do 3 lat więzienia. Policja złożyła wniosek do sądu o tymczasowy areszt dla Polaków. Wszyscy kierowcy byli trzeźwi.

TVN24 podaje, że za kierownicą żółtego ferrari siedział 27-letni syn jednego z polskich biznesmenów z branży chemicznej.

Słowacki portal SME.sk opisuje, że na policyjnym parkingu pojawili się „znajomi piratów drogowych w innych luksusowych samochodach”.

To młodzi ludzie, pewnie dzieci jakichś milionerów, jeżdżą tu jak głupi

- relacjonuje cytowana przez portal kobieta, która miała obserwować czynności wykonywane przez policjantów.

Dziennik.pl ustalił, że zatrzymana trójka kierowców uczestniczyła w zorganizowanym wyjeździe, w którym brali udział także kierowcy niebieskiego Lamborghini Aventador S i czarnego Forda Mustanga GT.

Organizatorem samochodowej wyprawy na Słowację był kierowca Mercedesa C43 AMG. Uczestniczący w tragicznym wypadku mężczyzna to 26-letni dziennikarz motoryzacyjny (pracujący dla portali ForzaMagazine i Cars & Coffee Poland), który otrzymał auto niemieckiej marki do testów – opisuje dziennik.pl

Więcej tutaj oraz tutaj.

Nagranie z wypadku, ku przestrodze, zamieściła słowacka policja.

Zdjęcia z wypadku poniżej:

Słowacka policja upubliczniła numery rejestracyjne aut, ponieważ przypuszcza się, że ich kierowcy już wcześniej mogli zachowywać się niebezpiecznie na drodze. Zaapelowano do świadków takich sytuacji z udziałem tych pojazdów, aby skontaktowali się z policją, zwłaszcza, jeżeli są w posiadaniu materiałów wideo.

Policjanci ustalili do tej pory, że samochody z polskimi rejestracjami jeździły po trasie Rajeckie Teplice – Żyilina – Streczno – Martin – Krpelany – Kralovany – Parnica – Dolny Kubin.

Okazało się również, że żółte ferrari na tych samych numerach rejestracyjnych pojawia się na nagraniu sprzed czterech lat, na którym zarejestrowano niebezpieczną jazdę kierowcy.

Na filmie widać, że sportowy samochód wykonuje ryzykowny manewr na autostradzie, bo kierowca nie chce czekać, aż jadący lewym pasem pojazd wróci na swój pas. Ferrari zjeżdża więc na pas prawy. Żeby nie zderzyć się z ciemnym volkswagenem, wracającym na pas wolny, ferrari musi częściowo zjechać na pas awaryjny

- opisuje tvn24.pl.

Straty materialne w wypadku wyceniono na 35,5 tys. euro (ponad 150 tys. zł). Jak podaje RMF FM, komendant żylińskiej policji poinformował, że w ramach zabezpieczenia na poczet wyrządzonych szkód planowane jest zarekwirowanie samochodów, którymi jechali Polacy.

Tragedia poruszyła całą Słowację i wstrząsnęła lokalną społecznością. „Kierowca fabii zapłacił za wyścigi Polaków”, „Ścigali się jak idioci, zabili niewinnego ojca rodziny”, „Kierowca fabii zapłacił za wyścigi Polaków na Orawie” - to tylko niektóre z nagłówków pojawiających się w słowackich mediach.

Policja będzie bezwzględna wobec kierowców, którzy bezmyślną i arogancką jazdą zagrozili życiu nie tylko swojemu, ale również innych użytkowników drogi

- powiedział rzecznik lokalnej policji Radko Moravcik, cytowany przez TVN24. Dodał, że wykorzystywane są wszystkie możliwości, aby odpowiednio ukarać winnych wypadku.

Warto przeczytać: Przerażające nagranie z okolic Włocławka. Pijany Ukrainiec spowodował czołowe zderzenie z dwoma autami. Ranne zostało małe dziecko [wideo]

Podziel się