Szukaj

Skandal w Ekstraklasie: Zawodnik Wisły Płock miał nazwać polskiego piłkarza z Wołynia „banderowcem” [wideo]

19-02-2019 12:33
Taras Romanczuk Fot. Piłka Nożna/kaerfd1 / You Tube/Twitter / screen
Podziel się

„Wyp... na Ukrainę, banderowcu” - tak wg nieoficjalnych ustaleń miał powiedzieć Dominik Furman do Tarasa Romanczuka podczas meczu Jagiellonii z Wisłą (1:0) – podaje Wirtualna Polska. Sprawą zajmuje się PZPN i policja.

Do ostrej wymiany zdań doszło w drugiej połowie meczu około 60 minuty. Furman rzucił coś w stronę Romanczuka, który go sfaulował. Odzywka musiała być wyjątkowo obraźliwa, bo na boisku zagotowało się, a zazwyczaj spokojny kapitan Jagiellonii został mocno wyprowadzony z równowagi. Prawie doszło do rękoczynów. Do Romanczuka doskoczyło kilku zawodników Wisły Płock. Sytuacja po chwili się uspokoiła, ale w końcówce meczu znowu doszło do ostrej przepychanki.

Koniecznie przeczytaj: Niesamowity gest Kuby Błaszczykowskiego. Ujawniono szczegóły kontraktu z Wisłą Kraków

Czytaj też: Skandal na rozdaniu Cezarów. Znany francuski aktor w haniebny sposób zaatakował Polskę

Powodem awantury miało być nazwanie Romanczuka „banderowcem”. Takich słów miał użyć Dominik Furman. Według jednej z relacji miało dojść do następującej wymiany zdań:

Furman: Jesteś banderowcem i farbowanym lisem!

Taras: Wolałbym, byś nazwał mnie k***ą niż banderowcem.

Kolega Furmana do TR: Po co przyjeżdżałeś do Polski?!

Nagranie dostępne w sieci poniżej:

Wściekły Romanczuk skomentował całą sytuację po meczu.

Walczymy przeciwko rasizmowi, a on mnie dziś wyzywa od „Bandery”? Ciężko opanować emocje. Znam historię swojej rodziny i oni też byli mordowani przez banderowców

- mówił.

To brak szacunku, więc myślę, że dziś ostatni raz podałem mu rękę. Więcej tego nie zrobię

- dodał 27-latek.

Romanczuk urodził się w ukraińskim Kowlu, ale posiada polskie korzenie i polskie obywatelstwo, o które starał się od kilku lat. Zawodnik Jagiellonii zadebiutował w reprezentacji Polski w marcu 2018 r., kiedy zagrał w meczu z Koreą Południową. Jego rodzina pochodzi z Wołynia, a jak mówi sam piłkarz, jego dziadowie zostali zamordowani przez banderowców podczas jednej z bestialskich akcji UPA.

Furman w wydanym oświadczeniu zaprzeczył, że nazwał Romanczuka „banderowcem”. Zapowiedział, że będzie walczył o swoje dobre imię.

Sprawą zajął się PZPN. Postępowanie wyjaśniające wszczął rzecznik dyscyplinarny.

Rzecznik Dyscyplinarny PZPN Adam Gilarski (…) wszczął postępowanie wyjaśniające dotyczące możliwości popełnienia przez zawodnika Dominika Furmana przewinienia dyscyplinarnego zachowania o charakterze ksenofobicznym wobec zawodnika Tarasa Romanczuka w trakcie meczu w ramach rozgrywek Ekstraklasy

- czytamy w oświadczeniu.

Zebrany w toku postępowania wyjaśniającego materiał dowodowy zostanie przekazany do Komisji Ligi Ekstraklasa S.A., która podejmie ostateczną decyzję zgodnie z Regulaminem Dyscyplinarnym PZPN

- dodano.

Wiadomo, że dowodem będzie materiał wideo. Jak wyjaśnia Zbigniew Boniek, prezes PZPN, na nagraniu wyraźnie słychać, co powiedział Furman.

Istnieje materiał wideo, na którym widać wyraźnie, co Furman mówi Romanczukowi. Nie będę tu tego zdradzał, ale znam obu i nie sądzę, by Romanczuk poszedł z takim tematem do dziennikarzy, gdyby tego tematu nie było

- powiedział w programie „Magazyn Ekstraklasy” prezes PZPN.

Okoliczności zdarzenia bada również policja. W niedzielę na komendzie zeznania składał Dominik Furman. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, mogą mu grozić nawet 3 lata więzienia w związku z art. 257 Kodeksu Karnego, który mówi, że „kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Warto przeczytać: Skandal. USA wprost naciska na Polskę ws. mienia żydowskiego. Te słowa media przemilczały [wideo]

Podziel się