Szukaj

Ojciec Wojciecha Szczęsnego wyśmiał występ własnego syna. Internauci nie kryją zażenowania [wideo]

21-06-2018 12:20
Maciej Szczęsny Fot. TVP Sport / Twitter / screen Twitter
Podziel się

Niedany występ Biało-Czerwonych na pierwszym od 12 lat mundialu z udziałem reprezentacji Polski nadal budzi szerokie emocje. Przeważają płynące zewsząd głosy krytyki. Własnego syna nie oszczędzi nawet Maciej Szczęsny, który jako ekspert TVP Sport wprost zakpił z jego występu. Duża część internautów uznała takie zachowanie za mało eleganckie.

Druga bramka to już absolutne kuriozum. Krychowiak w zupełnie niegroźnej sytuacji zagrywa do tyłu "balonik", który przelatuje pod nosem Bednarka. Ten jednak, jak niczego nieświadoma zebra, tego, że zbliża się szybki lampart, zlekceważył sytuację, nie dostrzegł rywala. Sędzia techniczny z Kataru wpuścił go w niewłaściwej sytuacji na boisko. Dopełnieniem wszystkiego była przebieżka naszego bramkarza, chyba do kiosku z napojami wyskokowymi. Senegalczyk strzelił bramkę, nie mając z tym żadnego kłopotu. Do pustej. Wstyd i hańba

Koniecznie przeczytaj: Wojciech Szczęsny nie spodziewał się, jaki „chrzest” czeka go w szatni Juventusu Turyn. Ale dał radę [WIDEO]

Czytaj też: Maciej Stuhr ofiarą ataków ,,opłacanych trolli”? Aktor twierdzi, że ma na to wystarczająco mocne dowody [WIDEO]

- ocenił Maciej Szczęsny.

Wypowiedź byłego bramkarza odbiła się szerokim echem, zwłaszcza w kontekście komentarza pod adresem jego syna. Nie brakuje głosów, że takie słowa były ciosem poniżej pasa.

Sprawę szeroko komentowali internauci.

A nawet komentatorzy sportowi.

Znam zasady gry. Rozumiem, że w dzisiejszych mediach musisz być ostry i skandalizujący niczym John McEnroe, którego program jest inspiracją dla programu Maćka. Ale w przypadku Wojtka najwyżej był „błąd i nadgorliwość”. Do „wstydu”, a już zwłaszcza „hańby”, to bym się nie posunął

- ocenił wypowiedź Szczęsnego seniora Tomasz Smokowski, jeden z czołowych komentatorów sportowych.

Wojciech Szczęsny nie odpowiedział wprost, ale ze swojej interwencji tłumaczył się w „Przeglądzie Sportowym”:

Ani Grzesiek Krychowiak, ani Janek Bednarek nie widzieli, że zawodnik rywali wchodzi na boisko. Byłem jedynym, który zdawał sobie sprawę z zagrożenia. Widziałem, że "śmierdzi" i chciałem to ratować. Nie zdążyłem, ale nie mam do siebie większych pretensji o tę interwencję. Tylko ja mogłem cokolwiek zrobić, a w takich sytuacjach nie kalkuluję, grając na alibi. Fatalny zbieg okoliczności. Nie wyszło

- powiedział bramkarz.

Według doniesień mediów Wojciech Szczęsny od kilku lat nie utrzymuje relacji ze swoim ojcem. Spór ma trwać od 2013 r. Ostatni komentarz eksperta TVP Sport sytuacji raczej nie poprawi.

Warto przeczytać: Eliminacje MŚ: mecz Ukraina-Kosowo odbył się… na stadionie Cracovii. Nie zabrakło politycznych podtekstów

Podziel się