Szukaj

Dramatyczny apel ojca Tomasza Mackiewicza: „Błagam o wznowienie akcji ratunkowej dla mojego syna. Ja wiem, że on żyje”

28-01-2018 17:32
Tomasz Mackiewicz Fot. Tomasz Mackiewicz / Facebook
Podziel się

Witold Mackiewicz ojciec polskiego himalaisty, który został na Nanga Parbat jest załamany informacją o przerwaniu akcji ratunkowej syna. W dramatycznych słowach zaapelował o jej wznowienie.

Błagam o wznowienie akcji ratunkowej dla mojego syna Tomka. Ja wiem, czuję to, że on wciąż żyje. Tomek potrafi przeżyć przez 6 dni w jamie śnieżnej na podobnej wysokości. To twardy i bardzo uparty chłopak – powiedział Witold Mackiewicz w rozmowie z „Newsweekiem”.

Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie wnuk z Hamburga i powiedział: „Dziadku, pan Bóg weźmie Tomusia na plecki i zniesie go w dół” – dodał wzruszony ojciec polskiego himalaisty.

Koniecznie przeczytaj: Lekarz Elizabeth Revol podaje bezpośrednią przyczynę zgonu Tomasza Mackiewicza: „Umarł w ciągu kilku godzin, nie cierpiał”

Czytaj też: To nagranie poruszyło dzisiaj serca internautów. Tomasz Mackiewicz wypowiada słowa, których nie da się zapomnieć [WIDEO]

Jesteśmy ludźmi głębokiej wiary. Oddaje sprawę syna w ręce Boga, ale mam niedosyt, że przerwano akcję. Przecież w przypadku Tomka to nie jest akcja poszukiwawcza, bo wiadomo, gdzie on jest. To akcja ratunkowa. Jestem wdzięczny za dotychczasową pomoc, za włączenie się polskich władz, ale jako ojciec, a także człowiek, proszę - nie zostawiajmy Tomka samego, póki może żyć – zaapelował.

Szanuję wybór pasji Tomka, choć nigdy jej nie zaakceptowałem. Nigdy nie dołożyłem grosza do finansowania jego wypraw. Tym razem, w czwartek, pierwszy raz w życiu przelałam pieniądze na konto akcji ratunkowej – przyznał Witold Mackiewicz. Z 13 tysięcy zł jakie wówczas były na koncie, następnego dnia zrobiło się 270 tys. zł. Ludzi dobrej woli nie brakuje – dodał.

Proszę zróbmy razem wszystko, co możliwe – zaapelował na koniec ojciec Tomasza Mackiewicza.

Decyzja o przerwaniu akcji ratunkowej Polaka została podjęta dzisiaj w nocy, niedługo po tym, jak ratownicy dotarli do Elizabeth Revol. Dzisiaj rano została oficjalnie potwierdzona. Decydujące były pogarszające się warunki pogodowe; silny wiatr, ekstremalne niska temperatura, zapowiadana była także burza śnieżna.

Prawda jest taka, że nie było szans dla Tomka. Tym bardziej teraz, nawet na akcję poszukiwawczą ewentualnych zwłok Tomka nie ma szans. Pogoda jest jaka jest: jest 70, a ma wiać 80 kilometrów na godzinę na 7200 metrach, gdzie jeszcze nie mamy aklimatyzacji na tej wysokości. Nie można tam posyłać zespołu. Nie odważyłbym się sugerować komukolwiek, żeby udał się na taką akcję - komentował dzisiaj dla RMF FM Krzysztof Wielicki, kierownik zimowej wyprawy na K2.

Nie udało się także zorganizować helikoptera, który mógłby polecieć po polskiego himalaistę. Piloci powiedzieli, że nie mogą wznieść się wyżej niż 6000 m.n.p.m. Tymczasem Polak został na wysokości ponad 7200 metrów.

Mimo iż na razie pogoda na Nanga Parbat nie umożliwia kontynuacji akcji ratunkowej, nie można całkiem wykluczyć, że za kilka dni, gdy warunki się poprawią, ratownicy nie wrócą, aby spróbować odnaleźć Mackiewicza. Jak zaznacza jednak Michał Leksiński, rzecznik narodowej zimowej wyprawy na K2, decyzja o powrocie musiałaby zostać podjęta przez samych himalaistów, którzy mieliby wziąć udział w tej akcji.

Warto przeczytać: Tej informacji zabrakło w skróconej wersji wywiadu z Elizabeth Revol. To Pakistańczycy kazali zostawić Francuzce Polaka na Nanga Parbat!

Podziel się