Szukaj

Dramat piłkarza Znicza Pruszków. Trwa walka o jego życie. Mocne oskarżenia rodziców wobec lekarzy

10-09-2018 19:13
Mateusz Jacak Fot. Mateusz Jacak / Facebook.com
Podziel się

Jak poinformowały sportowefakty.pl, młody piłkarz Znicza Pruszków, Mateusz Jacak walczy o życie. Z relacji jego rodziny wynika, że do tej dramatycznej sytuacji doszło z powodu zaniedbań lekarzy, co więcej chciano odłączyć go od respiratora. Mama chłopca w rozmowie z wcześniej wspomnianym portalem przyznała, że po publikacji artykułu zmieniono decyzję. Wraz z mężem mają teraz dwa tygodnie czasu na znalezienie kliniki, która będzie chciała skonsultować ich syna.

W ubiegły wtorek Mateusz o godz 5:45 wyszedł na pociąg z Otwocka do Pruszkowa. Kwadrans później do pracy wyszła jego mama. Kobieta znalazła syna pod mieszkaniem. Natychmiast wezwano karetkę. Jak wynika z jej relacji, lekarze nie potraktowali należycie jej syna, ponieważ założyli, że zażył dopalacze.

Przed takimi oskarżeniami broni młodego piłkarza m.in. trener otwockiej drużyny juniorów, Marcin Dziedzic, który powiedział:

Koniecznie przeczytaj: Dziadek Kijowskiego zatwierdzał stan wojenny

Czytaj też: 14-latek groził uczniom nożem. Postrzelił go policjant. Stan chłopca jest krytyczny [WIDEO]

Pracowity i ambitny chłopak. Na początku nie wyróżniał się zbytnio, ale pracował i z czasem zaczął robić duże postępy. Zawsze przychodził wcześniej na trening i zbiórkę meczową, często z piłką, i wchodził pokopać na Orlika. Także między treningami wpadał z kumplami, żeby pograć.

Z kolei Tomasz Karaś, trener chłopca z OKS-u Otwock, mówi, że Mateusz prowadzi sportowy tryb życia:

On kocha sport. Trzy treningi mu nie wystarczały, więc zapisał się jeszcze na sekcję lekkoatletyczną. On miał siły na dwa mecze. Zdarzało się, że po meczu wsiadał w samochód i jechał jeszcze na zawody lekkoatletyczne.

Mateusz Jacak niedawno spełnił swoje wielkie marzenie. Wystartował w biegu na 100 metrów na Stadionie Narodowym przed 35-tysięczną publicznością. Zajął trzecie miejsce. W te wakacje zgłosił się do niego Znicz Pruszków. Zawodnik zdał testy i dostał się do pierwszego zespołu swojej kategorii wiekowej. Środowisko piłkarskie na Mazowszu jest poruszone sprawą. Film z pozdrowieniami dla chłopca nagrał Robert Lewandowski.

Portal sportowefakty.pl podał, że zdaniem rodziców, lekarze nie zajęli się odpowiednio ich synem. Jak mówią, dopiero jeden z neurologów w otwockim szpitalu na Batorego uznał, że chłopiec prawdopodobnie doznał udaru. Jak dodają, wciąż przychodziła pielęgniarka, która informowała ich, że kolejne szpitale nie chcą przyjąć ich dziecka. Dopiero po siedmiu godzinach od tego zdarzenia Centrum Zdrowia Dziecka przysłało karetkę.

Jeszcze wieczorem Mateusz kontaktował, żartował, śmiał się, ale widziałam, że coś jest nie tak. O 4 rano zadzwonił Darek (ojciec piłkarza - red.) i powiedział, że stan jest krytyczny, syna zabrali na OIOM

- relacjonowała mama chłopca.

Mateusz do tej pory jest utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej. Portal sportowefakty.pl podał, że rodzice początkowo nie mogli doprosić się dokumentacji medycznej, jednak po opublikowaniu artykułu, mama chłopca potwierdziła, iż wraz z mężem otrzymali dostęp do dokumentów.

Kobieta przekazała również, że z nieoficjalnych informacji, które otrzymała, wynika, że bardzo zaniedbano leczenie jej dziecka:

Według kilku lekarzy, od których otrzymaliśmy nieoficjalne informacje, Centrum Zdrowia Dziecka bardzo zaniedbało leczenie, nie robiąc szybko trepanacji czaszki czy nie wstawiając zastawki. W sobotę, kiedy w końcu ktoś uruchomił swoje znajomości, pierwszy raz od pobytu Mateusza, przyszła do nas neurochirurg i kiedy zasugerowaliśmy jej trepanację, to zaczęli szybko myśleć i chcieli ją wykonać, ale ostatecznie stwierdzili, że jest za późno.

Rodzice nieoficjalnie dowiedzieli się również, że ich syn zostanie odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Na swoim profilu na Facebooku, mama Mateusza napisała, że szpital rozpoczął już zmierzające do tego działania.

Polskie prawo jest przeciwko nam. A my chcemy tylko czasu. Jeśli niezależni konsultanci potwierdzą, że nic nie da się zrobić, wtedy pogodzimy się z tym. Ale nie chcemy zdawać się na opinię lekarzy z jednego szpitala.

Jak podał portal sportowefakty.pl, kilka godzin po po publikacji artykułu matka chłopca poinformowała, że zmieniono decyzję i szpital ustnie zapewnił, że chłopiec nie zostanie odłączony od respiratora. Teraz wraz z mężem otrzymali dwa tygodnie czasu na znalezienie kliniki, która skonsultuje ich syna.

Katarzyna Gardzińska, rzecznik Centrum Zdrowia Dziecka tak skomentowała tą sprawę:

Wszelkie szczegóły dotyczące leczenia poszczególnych pacjentów objęte są tajemnicą lekarską. Dysponentem tajemnicy lekarskiej, która jest chroniona ustawą w przypadku dzieci, są opiekunowie prawni pacjenta. Bez pisemnej zgody rodziców (opiekunów prawnych) nie możemy informować mediów/opinii publicznej o stanie zdrowia naszych pacjentów i procesie ich leczenia. Zwracamy szczególną uwagę na fakt, że decyzję o ustaniu czynności mózgu regulują szczegółowe przepisy, a decyzję podejmuje nie jedna osoba, lecz cała komisja. Prawną podstawę dla wszystkich działań mających na celu stwierdzenie śmierci mózgowej stanowi Obwieszczenie Ministra Zdrowia z dnia 17 lipca 2007 r. w sprawie kryteriów i sposobu stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu.

Żródło: sportowefakty.pl

Warto przeczytać: Mateusz Kijowski przekonuje, że nie powinno się go nazywać alimenciarzem: „Moje dzieci są dorosłe i dwoje z trójki jest całkowicie samowystarczalne”

Podziel się