Szukaj

Do ostatniej chwili chcieli ratować Polaka. Dwie godziny temu pojawiła się sensacyjna wiadomość: „Próbujemy zorganizować helikopter dla Tomka”

28-01-2018 13:01
Nanga Parbat, akcja ratunkowa, Tomasz Mackiewicz Facebook / screen
Podziel się

Ludovic Giambiasi, wieloletni partner wspinaczkowy uratowanej dzisiaj francuskiej himalaistki, który koordynował akcję ratunkową, przekazał dzisiaj na na Facebooku przed godz 11.00 informację, że trwa próba zorganizowania helikoptera, który mógłby wylecieć po Tomasza Mackiewicza na Nanga Parbat.

Przypomnijmy, ekipie polskich himalaistów, którzy przerwali wyprawę na K2, udało się wczoraj dotrzeć do Elizabeth Revol. Adam Bielecki i Denis Urubko sprowadzili ją przy wsparciu Jarosława Botora i Piotra Tomali na wysokość 4850 metrów, skąd helikopter zabrał Francuzkę do szpitala.

Niestety wczoraj polscy alpiniści nic nie mogli rozbić dla Tomasza Mackiewicza, który został na wysokości 7250 m. Akcję ratunkową odwołano ze względu na złe warunki pogodowe. Dzisiaj pojawiła się sensacyjna wiadomość, że trwa próba załatwienia helikoptera, który mógłby polecieć po Polaka. Przekazał ją Ludovic Giambiasi, przyjaciel Revol, który zajmował się sprawami organizacyjnymi całej akcji ratunkowej na Nanga Parbat.

Koniecznie przeczytaj: Tej informacji zabrakło w skróconej wersji wywiadu z Elizabeth Revol. To Pakistańczycy kazali zostawić Francuzce Polaka na Nanga Parbat!

Czytaj też: Lekarz Elizabeth Revol podaje bezpośrednią przyczynę zgonu Tomasza Mackiewicza: „Umarł w ciągu kilku godzin, nie cierpiał”

Niestety Francuz w jednym z kolejnych postów napisał, że już nic nie da się zrobić. Nie ma ekipy ratunkowej, helikoptery nie są polecą wyżej niż 6000 metrów, do tego zapowiadana jest burza śnieżna.

Nie ma ekipy ratunkowej, piloci mówią, że maksymalna wysokość dla nich to 6000. Stan Tomka był agonalny, kiedy Elisabeth go zostawiła. Burza śnieżna wkrótce nadejdzie. To są okrutne fakty. Tomku kochamy Cię – napisał Giambiasi.

Ekipa wyleciała z Nanga Prabat, Tomek umarł. Zdałam sobie z tego sprawę wczoraj w nocy, gdy usłyszałam, że polska ekipa, ze względu na pogodę, nie podejmie się akcji ratunkowej. Nikt, nawet taki harpagan jak Tomek, nie jest w stanie przeżyć w takich warunkach. Rozumiem decyzję himalaistów, choć bardzo trudno ją zaakceptować, ale nie można było narażać ich życia - mówiła ze łzami w oczach Małgorzata Sulikowska, siostra Tomasza Mackiewicza, w magazynie Dzień Dobry TVN.

Krzysztof Wielicki, polski himalaista, powiedział dzisiaj na antenie radia RMF FM, że nie ma już żadnych szans na uratowanie Tomasza Mackiewicza:

Prawda jest taka, że nie było szans dla Tomka. Tym bardziej teraz, nawet na akcję poszukiwawczą ewentualnych zwłok Tomka nie ma szans. Pogoda jest jaka jest: jest 70, a ma wiać 80 kilometrów na godzinę na 7200, gdzie jeszcze nie mamy aklimatyzacji na tej wysokości. Nie można tam posyłać zespołu. Nie odważyłbym się sugerować komukolwiek, żeby udał się na taką akcję – podsumował.

Aura nie pozwoliła na kontynuowanie akcji ratowniczej, więc Tomasz Mackiewicz jest już na pewno osobą zaginioną – powiedział z kolei Michał Leksiński, rzecznik narodowej zimowej wyprawy na K2, z którym rozmawiał portal sportowefakty.wp.pl. Poszukiwania na razie nie będą kontynuowane. Niestety, należy uznać, że spotkał się z tą górą i ona go już zatrzymała – dodał.

Mimo iż na razie pogoda na Nanga Parbat nie umożliwia kontynuacji akcji ratunkowej, nie można całkiem wykluczyć scenariusza, że za kilka dni, gdy warunki się poprawią, ratownicy nie wrócą jeszcze, by spróbować odnaleźć polskiego alpinistę.

Warto przeczytać: Pojawił się film z momentu odnalezienia Elizabeth Revol na Nanga Parbat. Słychać głosy w ciemności: „Adam, mam ją” [WIDEO]

Podziel się