Szukaj

Co się stało na szczycie Nanga Parbat? Bielecki przekazał słowa Francuzki: „Moje pierwsze pytanie dotyczyło stanu Tomka”

29-01-2018 17:33
Elisabeth Revol, Tomasz Mackiewicz Fot. Tomek Czapkins Mackiewicz / Facebook
Podziel się

Adam Bielecki, który uczestniczył w akcji ratunkowej na Nanga Parbat zdradził, co mu powiedziała odnaleziona francuska himalaistka Elizabeth Revol. Polski ratownik podkreślił, że nie było szans na ratowanie Tomasza Mackiewicza.

Dzięki sprawnej akcji czterech polskich himalaistów, którzy przerwali wyprawę na K2 i ruszyli na Nanga Parbat, odnaleziono francuską himalaistkę Elizabeth Revol. Nie udało się sprowadzić ze szczytu towarzyszącego jej Polaka Tomasza Mackiewicza. W niedzielę rano odwołano dalszą akcję ratunkową.

Eli potwierdziła, że razem z Tomkiem weszli na szczyt. Kryzys zaczął się na wierzchołku, trzeba znać specyfikę sportu, by to zrozumieć. Wspinając się, byli zamknięci we własnym świecie. Na szczycie Eli zorientowała się, że Tomek jest w kiepskim stanie, zaczęła go sprowadzać z wierzchołka. Wszystko zaczęło się komplikować, stan Tomka się pogorszył – powiedział Adam Bielecki w rozmowie z TVN 24.

Koniecznie przeczytaj: Pojawił się film z momentu odnalezienia Elizabeth Revol na Nanga Parbat. Słychać głosy w ciemności: „Adam, mam ją” [WIDEO]

Czytaj też: Adam Bielecki opublikował zdjęcie z uratowaną Francuzką na Nanga Parbat. „Przykro mi, ale nie mieliśmy żadnych szans pomóc Tomkowi” [FOTO]

Moje pierwsze pytanie do Elizabeth dotyczyło stanu Tomka: czy Tomek jest w stanie samodzielnie chodzić? Samo dotarcie do niego byłoby bardzo trudne, ale jeśli jest w stanie się poruszać, to warto. Odpowiedź Eli była taka, że jest poważnie poodmrażany - twarz, ręce, nogi. Nie widzi. Został w szczelinie lodowej, dobrze osłonięty od wiatru, miał resztkę gazu i tyle. Elizabeth zabezpieczyła go, przykryła śpiworem i zaczęła zejście – polski himalaista przytoczył słowa Francuzki.

Wiedzieliśmy, że nawet gdyby jakimś cudem udało nam się dotrzeć do Tomka nie jesteśmy w stanie mu pomoc. To był bardzo trudny moment – dodał.

Bielecki opowiedział także o szczegółach akcji ratunkowej.

Tak naprawdę ta wspinaczka była trudna ze względu na temperaturę i ciemności. Nie spodziewałem się ze jest taka stroma. To 100-metrowa pionowa ściana. W dużym stopniu pomogła nam sama Ela, która zeszła samodzielnie. Byliśmy przekonani, że znajdziemy ją 400-600 metrów wyżej, a ona z odmrożonymi rękami na czworaka ześlizgiwała się ze skały, metr po metrze, godzina po godzinie – relacjonował Bielecki.

Poniekąd było zabawne, że ja się wzruszyłem bardziej niż Eli, gdy ją zobaczyłem. Tak dużo jej się udało zejść, jest bardzo dzielna – powiedział.

Polski himalaista dodał, że wszyscy są wyczerpani akcją ratunkową. Za dwa, trzy dni dojdziemy do siebie – dodał.

Pochwalił towarzyszącego mu we wspinaczce Denisa Urubko i podziękował wszystkim, którzy byli zaangażowani w przygotowania i przeprowadzenie akcji na Nanga Parbat.

Trzeba bardzo podkreślić ze to my z Denisem zapieprzaliśmy po tej ścianie to jest sukces ogromnej ilości ludzi, polskiej ambasady, Roberta Szymczaka, ekipy spod K2 i obecność Jarka Batora i Tomali w bazie dodawała nam otuchy - podsumował.

Warto przeczytać: Tej informacji zabrakło w skróconej wersji wywiadu z Elizabeth Revol. To Pakistańczycy kazali zostawić Francuzce Polaka na Nanga Parbat!

Podziel się