Szukaj

Skandaliczne słowa prof. Matczaka: „Zobaczymy, jak będziesz piszczał, jak twoja córka wróci do domu” [foto]

27-09-2018 18:53
prof. Marina Matczak Fot. Wolne Sądy/Maciej Wąsik / You Tube/Twitter / screen
Podziel się

Wpis prof. Marina Matczaka wstrząsnął mediami społecznościowymi. Autorytet elit sędziowskich w czasie internetowej dyskusji z blogerem Piotrem Wielguckim („Matka Kurka”) zasugerował, że jego córka będzie miała problemy na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego.

Matczak, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego w czasie dyskusji zaczął bronić Wojciecha Sadurskiego i zaatakował blogera Piotra Wielguckiego posługującego się pseudonimem „Matka Kurka”.

Piotrek, ty nie tylko cham i prostak jesteś, ale jesteś dumny z tego, że taki jesteś. Jesteś dowodem na cud - ewolucja może jednak zawrócić od człowieka, przez drób, do pierwotniaka

- napisał Matczak.

Potem profesor UW wspomniał o córce blogera, która wybiera się na studia prawnicze na Uniwersytecie Wrocławskim.

Koniecznie przeczytaj: Jerzy Owsiak skazany przez sąd za znieważenie i zniesławienie blogera Matka Kurka

Czytaj też: Jarosław Gowin krytykuje socjalistyczną politykę PiS

Kiedyś mówiłeś, że twoja córka idzie na prawo do Wrocławia, prawda? Wyślę ten twój defekacyjny tekst moim kolegom z Wydziału i poproszę, żeby go omówili na zajęciach w Jej grupie jako przykład mowy nienawiści. Zobaczymy, jak będziesz piszczał, jak wróci do domu

- dodał wykładowca.

Marcin przekroczyłeś granicę, której nie powinieneś był przekraczać. Masz 5 minut na usunięcie tego wpisu. Czas start…

– odpowiedział Wielgucki.

Mimo tego Matczak nie zdecydował się wycofać swoich słów. Wpis na chwilę obecną nadal jest widoczny na Twitterze.

Słowa wykładowcy UW spotkały się z lawiną krytyki. Za oburzające uznali je dziennikarze, politycy i internauci.

Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki oraz szkolnictwa wyższego zapowiedział, że zwróci się do Rektora Uniwersytetu Warszawskiego, by rozważył kroki dyscyplinarne wobec Matczaka.

Niedługo potem Uniwersytet Warszawski wydał oświadczenie, w którym odniósł się do wpisu wykładowcy.

Cała dyskusja na Twitterze, której dotyczy sprawa, z pewnością nie spełnia standardów kulturalnej wymiany zdań i nie promuje właściwych form debaty publicznej. Oczekiwalibyśmy, że przedstawiciele środowiska akademickiego, wyrażający publicznie swoje opinie, będą pamiętać o podstawowych zasadach dyskursu, takich jak szacunek wobec innych jego uczestników, nawet jeśli nie zgadzamy się z ich poglądami

- czytamy w oświadczeniu UW przesłanym PAP.

Co ciekawe, byli tacy, którzy stanęli w obronie Matczaka.

Panie profesorze, ja rozumiem, że warto rozmawiać, dialog jest ważny i takie tam. Wszelako chyba doszedł Pan do punktu, w którym niepotrzebnie nobilituje Pan to indywiduum. Szkoda Pana czasu

- napisał na Twitterze Tomasz Lis.

Tam nie było ani grama straszenia lecz tylko próba uświadomienia hejterowi, co by jego córka poczuła, gdyby chamski post Jej ojca był tekstem do dyskusji o mowie nienawiści. „Thought experiment”. No ale chcą jakoś dorwać się do niewygodnego dla władzy Profesora @wsamraz

- dodawał Sadurski.

Wypowiedź dosadnie skomentowali internauci:

Warto przeczytać: Tomasz Lis próbował zaatakować personalnie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Rykoszetem dostał... Robert Biedroń [foto]

Podziel się