Szukaj

Ochroniarze pobili Stefana W. po zatrzymaniu? „Wyrywał się, zastosowano chwyty obezwładniające”

17-01-2019 14:03
Zatrzymanie Stefana W. Fot. gdansk.pl / Facebook
Podziel się

Prokuratura nadal prowadzi śledztwo ws. okoliczności zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Sprawdzane są m.in. działania firmy ochroniarskiej, która z organizatorami gdańskiego finału WOŚP współpracowała po raz pierwszy.

Pełnomocnik firmy ochroniarskiej „Tajfun” Łukasz Isenko w rozmowie z PAP przekonywał, że ma ona doświadczenie w ochranianiu widowisk kulturalno-artystycznych. Dodał, że na finale WOŚP współpracowano po raz pierwszy, ale firma chciała jak najlepiej wywiązać się z umowy.

Umowa przewidywała 47, natomiast firma - jakkolwiek to brzmi w tych okolicznościach - chciała się należycie wywiązać, dlatego zaangażowała więcej osób

Koniecznie przeczytaj: Wyciekły zeznania Stefana W. Atak na Adamowicza morderca skomentował tylko jednym zdaniem

Czytaj też: Nowe informacje ws. zabezpieczenia finału WOŚP w Gdańsku: Połowa ochroniarzy była… niepełnoletnia [wideo]

- powiedział.

W poniedziałek kontrolę firmy rozpoczął Departament Zezwoleń i Koncesji MSWiA. Zabezpieczona została dokumentacja, która zostanie dokładnie sprawdzona.

Pełnomocnik firmy nie chciał potwierdzić, czy koszt ochrony gdańskiego finału WOŚP wynosił 13 tys. zł, jak podawał TVN24.

To kwestia biznesowa, ja koncentruję się na kwestii bezpieczeństwa

- powiedział.

Wątkami dotyczącymi tragicznych wydarzeń z niedzieli zajmuje się policja i organy ścigania. Prokuratura ustaliła, że Stefan W. wszedł na scenę, posługując się podrobionym identyfikatorem z napisem „media”. Isenko podkreślił, że „żaden z pracowników ochrony nie miał możliwości oględzin tego identyfikatora”.

Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, w ramach śledztwa dotyczącego organizacji i zabezpieczenia niedzielnego finału WOŚP, zostanie przeanalizowane również zachowanie ochroniarzy już po zatrzymaniu nożownika.

Po przekazania napastnika policji u Stefana W. zauważono opatrunek na palcu i „ślad na nosie”. Mężczyzna pytany o obrażenia powiedział prokuratorowi, że urazów doznał w czasie zatrzymania przez ochroniarzy. Miało się to dziać już poza sceną.

Łukasz Isenko komentując te doniesienia, powiedział, że „z informacji, które posiada wynika, że zatrzymany już po zatrzymaniu bardzo się wyrywał, w związku z czym zostały zastosowane wobec niego chwyty obezwładniające”.

Na pewno nie było tam działań celowych

- podkreślił przedstawiciel firmy.

Warto przeczytać: Prokuratura wszczęła śledztwo. Stefan W. otrzymał w nim status... poszkodowanego

Podziel się