Szukaj

Nowe informacje ws. zabezpieczenia finału WOŚP w Gdańsku: Połowa ochroniarzy była… niepełnoletnia [wideo]

23-01-2019 13:28
Zatrzymanie Stefana W. Fot. gdansk.pl / Facebook
Podziel się

Połowa z 41 ochroniarzy zabezpieczających wieczorne „Światełko do nieba” podczas finału WOŚP w Gdańsku nie miała ukończonych 18 lat – podaje portal wPolityce.pl.

Nieprawidłowości w funkcjonowaniu firmy ochroniarskiej „Tajfun”, która zabezpieczała gdański finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ujawniło postępowanie kontrolne zlecone przez szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego.

To były dzieciaki

- komentował w rozmowie z portalem wPolityce.pl wysoki urzędnik resortu.

Mimo iż prawo zabrania zatrudniania w firmach ochroniarskich osób niepełnoletnich, podczas kontroli w aktach firmy „Tajfun” znaleziono kopie legitymacji szkolnych, a także zgody rodziców na zatrudnienie dzieci w takim charakterze.

Koniecznie przeczytaj: Tragedii można było uniknąć? Finał WOŚP w Gdańsku zorganizowano na podstawie… Prawa drogowego

Czytaj też: Owsiak o ochronie podczas finału WOŚP w Gdańsku: „Proszę nie łączyć fundacji WOŚP z organizacją bezpieczeństwa” [wideo]

Byli uczniami szkoły ochroniarskiej prowadzonej przez członka rodziny zatrzymanego szefa ochrony

- tłumaczy dziennikarzom urzędnik.

Nie nie jedyne nieprawidłowości wykryte podczas kontroli. Okazało się m.in., że ochroniarze w pracy używali prywatnego sprzętu, np. paralizatorów.

„wPolityce” podkreśla, że głównym zleceniodawcą firmy „Tajfun” było Miasto Gdańsk i podległa mu spółka Międzynarodowe Targi Gdańskie. Firma zabezpieczała w Gdańsku m.in. Jarmark Bożonarodzeniowy, Jarmark Dominikański, ochroniła Park Oliwski i zajmowała się obsługą miejskich parkomatów.

Choć większość umów między miastem a „Tajfunem” nadal obowiązuje, to ze względu na stwierdzone nieprawidłowości firma straci koncesję na wykonywanie usług ochroniarskich i nie będzie mogła tych zleceń wykonać.

To nie jedyne informacje na temat firmy ochroniarskiej stawiające ją w nie najlepszym świetle. Okazuje się, że Dariusz S., szef „Tajfuna”, który kilka dni temu został zatrzymany pod zarzutem składania fałszywych zeznań ws. finału WOŚP w Gdańsku (mężczyzna przekazał organom ścigania fałszywy identyfikator z napisem „media”, twierdząc, że Stefan W. wszedł z nim na scenę, co, jak ustalono, faktycznie nie miało miejsca) oraz posiadania bez wymaganego zezwolenia broni, już wcześniej miał problemy z prawem. Mężczyzna usłyszał w 2017 r. zarzut udziału w pobiciu mężczyzny oraz kierowania gróźb karalnych. Zdarzenie miało miejsce w lipcu 2016 r. na jednym z gdańskich osiedli, kiedy Dariusz S. był jeszcze policjantem.

Rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska powiedziała, że pomiędzy „Dariuszem S., Markiem P., Krzysztofem W., Tomaszem A. i Krzysztofem N. doszło do scysji z mężczyzną, który wcześniej mieszkał na tym osiedlu”. Dariusz S. i Krzysztof M. byli z tym mężczyzną w „osiedlowych zatargach” - wyjaśnia prokurator.

Adamska-Okońska dodała, że Dariusz S., działając wspólnie i w porozumieniu z Markiem P., Krzysztofem W., Tomaszem A. i Krzysztofem N., swoją ofiarę uderzali pięściami w twarz i tułów oraz kopali w tułów. W efekcie pobicia mężczyzna doznał obrażeń określonych przez biegłych jako jako „naruszenie czynności ciała trwające nie dłużej niż siedem dni i jednocześnie narażenie na wystąpienie poważniejszych skutków dla zdrowia”. Proces w tej sprawie jeszcze nie ruszył.

Poniżej nagrania, na których widać spóźnioną reakcję ochrony po ataku na prezydenta Gdańska podczas zabezpieczanego przez „Tajfun” finału WOŚP.

Warto przeczytać: Szef ochrony imprezy WOŚP w Gdańsku został zatrzymany przez policję. Mężczyzna wprowadzał w błąd policję [wideo]

Podziel się