Szukaj

Szwedzkie służby odebrały mu córki i oddały muzułmanom. Rodzina znalazła schronienie w Polsce

05-04-2019 19:14
Denis Lisov i córki Fot. Bartosz Lewandowski / Twitter / Twitter
Podziel się

Denis Lisov zdecydował się wywieźć swoje córki ze Szwecji. Tamtejsza opieka społeczna odebrała mu dzieci i przekazała muzułmańskiej rodzinie zastępczej. Polska udzieliła schronienia Rosjaninowi i dziewczynkom, które chcą zostać z ojcem. W pomoc rodzinie zaangażowało się m.in. Ordo Iuris.

We poniedziałek podczas odprawy na lotnisku Chopina straż graniczna odkryła, że trzy dziewczynki, które przyleciały do Polski z ojcem są uznawane w Szwecji za zaginione.

Koniecznie przeczytaj: Władze szwedzkie otwarcie przyznają: „W naszym kraju istnieje poważny problem z antysemityzmem”. Jednoznacznie wskazano winnych

Czytaj też: Rosjanin chciał się zemścić za zamach w Petersburgu. Spalił więc wioskę

W środę warszawski sąd rejonowy orzekł, że dzieci pozostaną w Polsce pod opieką Lisova. Rodzinie użyczono mieszkanie, a ojca zobowiązano do nieopuszczania terytorium kraju do czasu rozstrzygnięcia sprawy ws. nadania mu statusu uchodźcy.

Sąd nie może wydać małoletnich dzieci poza terytorium RP, gdzie wjechały pod opieką ojca. Po wysłuchaniu małoletnich i wobec braku dokumentu potwierdzającego ograniczenie praw ojcu, sąd uznał, że mając na uwadze szeroko rozumiane dobro małoletnich, należy pozostawić je pod opieką ojca

- argumentowała sędzia Żaneta Seliga-Kaczmarek.

Dzieci są bardzo silnie związane z tatą. Rozmawiając ze mną wskazały, że chcą być z tatą, kochają tatę i nie chcą się nim rozstawać

- dodała.

39-letni obywatel Rosji Denis Lisov wraz z żoną oraz 12-letnią Sofią, 6-letnią Serafiną i 4-letnią Alisą od siedmiu lat mieszkał w Szwecji. Dramat rodziny zaczął się, kiedy matka dziewczynek zachorowała, prawdopodobnie na schizofrenię. Kobieta trafiła do specjalistycznego ośrodka. Szwedzka opieka społeczna uznała, że jest to wystarczający powód, aby umieścić córki Lisova w rodzinie zastępczej. Dziewczynki, mimo iż są chrześcijankami, trafiły do muzułmańskich imigrantów z Libanu. Przewieziono je 300 km od miejsca zamieszkania. Ojciec mógł je widywać tylko przez 6 godzin w tygodniu.

Byłem poza miastem i dostałem wiadomość, że dzieci zostały mi odebrane (…). Służba nie chciała mi podać, gdzie dzieci się znajdują

- tak Lisov opisywał odebranie mu córek na rozprawie w warszawskim sądzie.

Mniejsze dziewczynki nie zdawały sobie sprawy. Najstarsza powiedziała, że ciężko było się przyzwyczaić do relacji w tej rodzinie. Dowiedziałem się, że bardzo ciężko jej było w okresie, kiedy musiała wykonywać polecenia swojego wychowawcy, kiedy zachorowała, jak miała jakieś problemy (…) Trudno było jej się przyzwyczaić do rygoru, który panował w tej rodzinie. Teraz dziewczynki czują się lepiej. One wszystkie bardzo się cieszą, że jesteśmy razem

- relacjonował.

Rodzina zastępcza, która sprawowała opiekę na małoletnimi córkami pana Denisa, jest pochodzenia arabskiego. Dość istotnym faktem jest to, że dziewczynki są z domu chrześcijańskiego. Sąd w Szwecji nie dał możliwości obrony jego praw do rodziny i dzieci. Sąd po prostu podjął decyzję na jednym posiedzeniu. Dziewczynki nie chcą przebywać w tej rodzinie

- mówił Babken Khanzadyan, pełnomocnik rodziny Lisov.

Po przyjeździe rodziny do Polski doszło do skandalicznej sytuacji. Szwedzi na terytorium naszego kraju próbowali odebrać ojcu dziewczynki.

Na wydanie dzieci nie zgodziła się polska policja.

W sprawę zaangażowały się szwedzkie władze, które poinformowały polskie ministerstwo sprawiedliwości, że złożą wniosek o pilne wydanie stronie szwedzkiej trzech córek Rosjanina - poinformował PAP wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

Jest jeszcze za wcześnie, żeby przesądzać, co ostatecznie stanie się w tej sprawie. Na tę chwilę dzieci przebywają z ojcem w Polsce. Tutaj liczy się przede wszystkim dobro dziecka

- mówił wiceminister sprawiedliwości, który dodał, że Szwedzi mogą próbować różnych metod, aby odebrać ojcu dzieci i oddać je do rodziny zastępczej.

Szwedzi mogą złożyć wniosek w trybie Konwencji Haskiej, co oznaczałoby, że uznają, iż doszło do porwania dziewczynek. Wówczas taki wniosek rozpatruje sąd okręgowy, a odwołanie od jego decyzji przysługuje do sądu apelacyjnego

- tłumaczył.

Jak podkreślił Wójcik, do czasu zakończenia postępowań administracyjnych związanych z udzieleniem prawa azylu Rosjanin wraz z córkami będzie przebywać na terytorium Polski.

Lisov wyjeżdżając ze Szwecji z córkami, planował udać się do Moskwy. Teraz mówi, że chce zostać w Polsce. Rosjanin złożył już wniosek o przyznanie statusu uchodźcy.

One nie chcą wracać. Córki chcą zostać ze mną. Jestem ich rodzonym ojcem. Złożyłem wniosek o udzielenie azylu i jestem gotów pozostać w Polsce. Wiem, że Polska bardzo sobie ceni i stawia ponad wszystko wartości rodzinne. Jestem pewien, że w Polsce nikt nie rozdzieli mnie i moich dzieci

- mówił w polskim sądzie, zapewniając, że dostał już propozycję pracy.

Warto przeczytać: Lewicowa propaganda w Szwecji. „Szwecja musi się stać rajem dla emigrantów” [WIDEO]

Podziel się