Szukaj

Szokująca relacja świadka tragicznej śmierci posła Kukiz’15. Ratownik twierdzi, że można go było uratować [WIDEO]

19-01-2017 23:06
Rafał Wójcikowski, Kukiz15 Fot. Adrian Grycuk / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0
Podziel się

Rafał Wójcikowski zginął dzisiaj rano w wyniku obrażeń poniesionych w wypadku drogowym. Świadek tragicznego zdarzenia, z zawodu ratownik, twierdzi, że gdyby nie opieszałość przybyłych na miejsce służb, być może polityk nadal by żył.

O tragicznym wypadku drogowym, w wyniku którego zginął poseł Kukiz’15, pisaliśmy tutaj: Nie żyje poseł Kukiz'15 Rafał Wójcikowski.

Do zdarzenia doszło w czwartek rano, około godziny 06.30. Rafał Wójcikowski, który jechał drogą ekspresową S8 w kierunku Warszawy w okolicy miejscowości Wędrogów (woj. łódzkie) stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w barierki. Wypadek zauważyły osoby jadące renault kangoo, które zatrzymały się w celu udzielenia pomocy, wtedy w ich pojazd uderzył ford transit. W wyniku zderzenia tych dwóch aut lekko ranne zostały 2 osoby.

Koniecznie przeczytaj: Wznowienie obrad Sejmu. Posłowie uczcili pamięć Rafała Wójcikowskiego

Czytaj też: Pożegnanie posła Rafała Wójcikowskiego. Poruszające słowa Pawła Kukiza [WIDEO]

44-letni poseł Kukiz 15 zmarł na skutek odniesionych obrażeń. Z relacji jednego ze świadków, który podjął próbę ratowania Wójcikowskiego wynika, że wypadek mógł nie mieć aż tak tragicznego finału. Zdaniem mężczyzny, który z zawodu jest ratownikiem wodnym, służy ratownicze nie podjęły od razu reanimacji.

Wyciągają teraz tego Pana (chodzi o Wójcikowskiego – przyp.red.), tam jest wypadek śmiertelny tak więc będzie pewnie dłuższy postój. Muszę powiedzieć tylko tyle, że udzielałem temu Panu pomocy… niestety w tym przypadku ratownicy się nie sprawdzili. Prosiłem wcześniej, że trzeba rozpocząć akcję reanimacyjną, bo jestem ratownikiem. Niestety nie posłuchali i zaczęli wdrażać procedury. Ja już wcześniej stwierdziłem, że puls słaby, słabnie oddech… pogonili mnie w końcu. Oczywiście ustąpiłem, bo to ich praca. Szanuję pracę ratowników ale myślę, że w tym przypadku można było tego Pana uratować – powiedział świadek, ratownik (nie będący wtedy na służbie).

Cała relacja świadka w „Radiu Kierowców” na nagraniu poniżej:

Świadek zdarzenia w późniejszej w rozmowie z portalem PolskieRadio.pl stwierdził, że liczyła się każda minuta – każda była cenniejsza od kolejnej, a ratownicy stracili według niego cztery najważniejsze. Z relacji mężczyzny wynika, że zamiast przystąpić od razu do reanimacji, najpierw wyciągnęli automatyczny defibrylator zewnętrzny AED. Co więcej, urządzenie nie działało, a próba uruchomienia go wiązała się ze stratą kolejnych cennych sekund.

Ja wiem, że takie są procedury, ale życie ludzkie jest chyba ważniejsze – powiedział świadek zdarzenia.

Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi mówi, że opisana sytuacja musi zostać wyjaśniona, dlatego świadek zostanie przesłuchany.

Zdecydowanie te okoliczności, które się pojawiły muszą zostać wyjaśnione, bo są zbyt poważne. Nikt do tej pory nie podnosił kwestii nieprawidłowości, więc na pewno przesłuchanie tego mężczyzny będzie bardzo cenne. Będziemy wyjaśniać wszelkie wątpliwości - powiedziała Kącka.

Warto przeczytać: Nowe ustalenia i poważne wątpliwości ws. przyczyn śmierci posła Wójcikowskiego

Podziel się