Szukaj

Strażnicy więzienia opowiedzieli o dramacie, jaki przeżywał Tomasz Komenda: „Nie wiem, jak niewinny człowiek to wytrzymał”

26-03-2018 12:15
Tomasz Komenda Fot. Misha von Jadczak / Twitter / screen Twitter
Podziel się

Strażnicy więzienia, w którym przebywał Tomasz Komenda oraz jego bracia podczas wywiadu dla portalu wp.pl opowiedzieli o niezwykle trudnej i dramatycznej codzienności, z którą musiał mierzył się ten niesłusznie skazany mężczyzna.

Pierwszy z funkcjonariuszy wspomniał m.in. o samym momencie osadzenia Tomasza Komendy w więzieniu:   

Pamiętam, jak się u nas pojawił. Rozmawiałem z jego mamą, bo byłem wtedy jego wychowawcą. Chudziutki, młody, spokojny chłopaczek. Już na powitanie słyszał groźby rzucane z okien. Pedofile są w hierarchii na samym dnie. Zabicie, pobicie albo gwałt na pedofilu to dla więźnia największa chwała. Większa jest tylko za zabicie klawisza (...). Mówił mi: „wychowawco, jestem niewinny. Tylko raz się przyznałem, jak mnie policjanci pobili”. Radziłem, by się odwoływał i próbował zainteresować media, ale nie było go stać na adwokata.

Koniecznie przeczytaj: Niesłusznie skazany na więzienie Tomasz Komenda po 18 latach wyszedł na wolność. Łzy wzruszenia i dramatyczne słowa: „Myślałem, że mnie tam zabiją” [foto+wideo]

Czytaj też: Tomasz Komenda został przesłuchany przez prokuraturę w obecności psychologa. Wcześniej zeznania złożyła jego rodzina

Z kolei drugi strażnik opowiedział o warunkach w celi w jakiej przebywał więzień. Jak podkreślił, w takiej sytuacji nie trudno sobie odebrać życie: 

Takie odosobnienie w celi chronionej to dodatkowa dolegliwość. Jak 18 lat odsiadki w izolatce. To tak ciężkie warunki, jakby przesiedział 36 lat. Nie wiem, jak niewinny człowiek to wytrzymał. Ja bym nie dał rady. Do tego nie miał szans, by wyjść na przepustkę, bo nie przyznał się do winy. Tak to działa...

Również dwaj bracia Tomasza Komendy opowiedzieli o jego chwilach załamania, które zakończyły się dwoma nieudanymi próbami samobójczymi:  

Wiadomo, co się dzieje ze skazanymi za taki paragraf. Miał dwie próby samobójcze. Żyje dzięki temu, że odcięli go inni więźniowie. Ale mówił też, że raz na jakiś czas był „zatrzask”. Ktoś z administracji dawał znać innym więźniom, za co siedzi.

Warto przeczytać: Tomasz Komenda wymienił osoby, którym zawdzięcza wolność. Padły też gorzkie słowa: „Ci, którzy nie zrobili nic, przyczepiają sobie teraz medale”

Podziel się