Szukaj

Stefan W. twierdzi, że „wielokrotnie próbowano go otruć w więzieniu”. Mieli mu podrzucać… jaja tasiemca

25-01-2019 16:21
Stefan W. Fot. Global News / You Tube / screen YouTube
Podziel się

Dziennikarze portalu wPolityce.pl dotarli do kolejnych informacji, które wskazywałyby na objawy choroby psychicznej u Stefana W. 27-letni zabójca prezydenta Gdańska w czasie zeznań powiedział m.in., że w więzieniu podrzucano mu jaja tasiemca, aby go otruć.

Portal przytacza na początek diagnozę lekarską dotyczącą Stefana W., którą wystawiono 13 kwietnia 2016 r. w Zakładzie Opieki Zdrowotnej Aresztu Śledczego w Szczecinie, gdzie osadzony odbywał karę.

Po prowadzonych przez kilka tygodni badaniach jednoznacznie stwierdzono u mężczyzny schizofrenię paranoidalną - chorobę psychiczną, która objawia się przede wszystkim urojeniami i omami.

Zachowanie Stefania W. zaczęło zmieniać się od stycznia 2016 r.

Koniecznie przeczytaj: Zwolenniczka KOD zapytana o Stefana Michnika. Odpowiedź zwala z nóg [WIDEO]

Czytaj też: Tym zagraniem Jarosław Kaczyński wyprowadził Stefana Niesiołowskiego z równowagi. Polityk PO w ostrych słowach wypowiedział się o posłach PiS oraz Kukiz’15

(...) słyszał głosy, które komentowały jego zachowanie, wydawały mu polecenia, miał wrażenie, że funkcjonariusze cofają czas, wyznaczają mu zadania do wykonania, za które obiecywano mu wynagrodzenie, miał być świadkiem koronnym, wyznaczono mu „różne życia”, wydawało mu się, że jest aktorem w filmie, ktoś odczytuje jego myśli

- pisano w epikryzie lekarskiej.

Z materiałów wyłania się obraz człowieka, który miesza świat wymyślony z realnym, który nie rozróżnia rzeczywistości od fikcji, i którego słowa nie mają żadnej wartości

- komentują dziennikarze portalu.

Dodają, że zeznania złożone przez Stefana W. po morderstwie Pawła Adamowicza potwierdzają objawy choroby psychicznej.

Przenosi on np. osoby poznane niedawno w świat swojej młodości. Opowiada historie, które po zweryfikowaniu okazują się fałszywe. A także oskarża służbę więzienną o to, że próbowała go otruć w czasie odbywania kary. Jak? Poprzez „podrzucanie jaj tasiemca”. I to wielokrotne! Ma to być element spisku, którego padł ofiarą

- opisuje wPolityce.pl.

Problemy psychiczne 27-latka mają także potwierdzać niedawne doniesienia Onetu. Portal rozmawiał z mężczyzną, który w jednej celi przesiedział ze Stefanem W. kilka miesięcy.

Uważam, że na 99 proc. Stefan niczego nie planował. On naprawdę miał coś z głową. Funkcjonował normalnie, dopóki dbano o jego leki. (…) Pewnie tam po prostu poszedł, odbiła mu palma i tyle

- ocenił 50-letni mężczyzna przedstawiony jako „Profesor”.

Rozmówca Onetu twierdził też, że w czasie odsiadki Stefan W. nie przejawiał sympatii względem konkretnej partii politycznej:

Byłem zaskoczony jego stwierdzeniem, które padło ze sceny po zabójstwie, że torturowała go Platforma Obywatelska. Nigdy wcześniej o tym nie mówił. Mówił za to ciągle, że dostał za wysoki wyrok, bo uznali, że napadał z bronią palną, a on miał tylko wiatrówkę. Opowiadał, że gdzieś go tam pobili i próbowali wymusić zeznania. Nie było jednak żadnych odnośników do politycznych partii

- mówił.

Mężczyzna zaprzeczył także, że Stefan W. czerpał wiedzę o bieżących wydarzeniach z TVP. Powiedział, że w celi oglądano przede wszystkim serwisy informacyjne w TVN i w Polsacie. Dodał też, że Stefan W. pożyczał od niego „Gazetę Wyborczą”.

Więcej tutaj: Współwięzień o Stefanie W.: „On miał coś z głową. Pożyczał ode mnie Gazetę Wyborczą”

Z kolei portal TVN24 informował ostatnio, że zabójca Pawła Adamowicza prezentował „antydemokratyczne poglądy” i „był zwolennikiem PiS-u„.

Dotarliśmy do dokumentu, który dyrekcja więzienia w Gdańsku przesłała policji na dzień przed wyjściem na wolność Stefana W., zabójcy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Wynika z niego, że W. miał antydemokratyczne poglądy i planował opuścić „siedlisko Platformy”, jak określał województwo pomorskie

- podawał portal TVN24.

Skazany wezwany na rozmowę stwierdził, że wyjeżdża z województwa pomorskiego, bo tutaj rządzi „Platforma”. Po opuszczeniu zakładu karnego zamierza udać się na lotnisko, a gdyby nie udało mu się kupić biletu na samolot, to uda się na dworzec PKP i wyjedzie do innego województwa, gdzie rządzi PiS, bo jest zwolennikiem PiS-u, cyt. słowa skazanego „chciałbym, by Jarosław Kaczyński został dyktatorem”. Zamierza być bezdomnym, mieszkać po ośrodkach dla bezdomnych i jeździć pociągami po kraju. Do województwa pomorskiego nie będzie przyjeżdżać, bo to „siedlisko Platformy”

- opisywano.

Doniesienia TVN24 nie dla wszystkich wydały się przekonujące.

Warto przeczytać: Prawie 200 stron raportu o tym, jak Polacy „prześladują” Ukraińców. Projekt powstał dzięki Fundacji im. Stefana Batorego

Podziel się