Szukaj

Miażdżąca opinia eksperta ds. bezpieczeństwa. „Nóż był widoczny z daleka. Nikt nie zareagował” [wideo]

16-01-2019 19:29
Zatrzymanie Stefana W. Fot. gdansk.pl / Facebook
Podziel się

Nie ustają pytania na temat okoliczności zamachu na prezydenta Gdańska na finale WOŚP i tego, czy tragedii można było uniknąć. Ekspert ds. bezpieczeństwa Maciej Górski wymienia rażące błędy ochrony.

W czasie niedzielnego finału WOŚP w Gdańsku 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę i zadał trzy ciosy nożem Pawłowi Adamowiczowi, który zmarł potem szpitalu. Napastnik ugodził go w serce i brzuch – przeciął mu aortę, uszkodził serce i inne narządy wewnętrzne. Według eksperta zamachowiec chciał zabić i wiedział, jak to zrobić.

Narzędzie, którym się posłużono, to nóż desantowy - duży, nieskładany dość dobrze widoczny. W Polsce posiadanie takiego noża nie jest zabronione, można go kupić dosłownie wszędzie, nawet na bazarku. Miał około 25 cm długości. Jego przeznaczenie jest bojowe, zwykle przyczepia się go do broni. Sam atak w okolice brzucha nie miał za zadanie ranić, ale zabić. Żeby go dokonać, trzeba mieć determinację, ale też wiedzę, gdzie pchnąć. Oczywiście nie jest to wiedza tajemna. W dobie mediów społecznościowych, można ją zdobyć, siedząc przed komputerem

Koniecznie przeczytaj: To koniec WOŚP w TVP. Gdzie przeszedł Owsiak?

Czytaj też: Lekarz wywołał burzę. Nie chce obsługiwać pacjentów z PiS. „Wyposażenie zostało zakupione z WOŚP”. Zwrócono uwagę na jeden „szczegół” [FOTO]

- wyjaśnia Maciej Górski w rozmowie z o2.pl

Zamachowiec miał plakietkę z napisem „media”. Jak się okazało mężczyzna sam ją podrobił, czego nikt nie zauważył. Ustalono, że na imprezie nie sprawdzono zawartości plecaków, każdy mógł więc wnieść niebezpieczne narzędzie. Napastnik wtargnął na scenę tuż przed „światełkiem do nieba”, czyli w momencie największego zamieszania.

Po ataku przez nikogo niepokojony wygłosił jeszcze przemówienie, chodząc po scenie z nożem w ręku. Reakcja ochrony nastąpiła dopiero po dłuższej chwili. Na miejscu panował chaos.

Mężczyzna ewidentnie planował ten atak. Wybrał sobie idealne miejsce i czas. Na nagraniu widać, że czekał na odpowiedni moment. Zaatakował, gdy rozbłysło światełko do nieba, a prezydent miał uniesione ręce. Dla mnie największym uchybieniem ochrony był fakt, że w tej chwili nie wzmogła czujności. Wzywani na miejsce medycy nie od razu się tam pojawili. Potem, gdy wyprowadzano napastnika, nie było dla nich przejścia. Miało miejsce tak zwane domino ataku

- wymienia ekspert.

Samo wyprowadzanie napastnika przez ochronę nie wyglądało najlepiej. Film można zobaczyć tutaj.

Górski w rozmowie zwraca również na nieadekwatną reakcję osób postronnych, które wcześniej zauważyły mężczyznę z nożem.

Zainteresowała mnie wypowiedź jednej pani, która była świadkiem zdarzenia. Powiedziała, że jej córka zauważyła nóż w dłoni mężczyzny. Wtedy obie odeszły spod sceny. Nie przyszło im do głowy żeby zaalarmować ochronę. Oczywiście żeby mogły to zrobić, ona powinna być widoczna, przytomna

- mówi Górski.

Film z ataku poniżej:

Warto przeczytać: Gdańsk: Absurd rodem z najlepszych komedii Stanisława Barei. W taki sposób władze miasta zmieniają tablice z komunistycznymi nazwami ulic [foto]

Podziel się