Szukaj

To trzeba zobaczyć. Mocna odpowiedź młodego mężczyzny na przerwanie Marszu Powstania przez urzędnika ratusza [wideo]

03-08-2018 22:30
Marsz Powstania Warszawskiego, przerwanie marszu Fot. Dariusz Matecki / Twitter / screen Twitter
Podziel się

Przerwanie Marszu Powstania Warszawskiego nadal wzbudza ogromne kontrowersje. Organizatorzy są pewni, że doszło do prowokacji. Zwłaszcza, że stołeczny ratusz nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć swojej decyzji.

Początkowo jako powód rozwiązania marszu środowisk narodowych, które miało upamiętnić wybuch Powstania Warszawskiego podawano wypatrzenie u jednego z uczestników niezgodnego z prawem symbolu. Okazało się, że chodziło o sierp i młot, ale… przekreślony. Więcej tutaj: Gronkiewicz-Waltz przerwała Marsz Powstania Warszawskiego. Powód był naprawdę absurdalny [foto+wideo]

Teraz przedstawicielka Hanny Gronkiewicz-Waltz twierdzi, że jednak zakazanych symboli nie było, ale według niej marsz... przypominał pochód faszystów i nazistów.

Koniecznie przeczytaj: Dwa wzruszające spoty przygotowane z okazji 73. rocznicy Powstania Warszawskiego [WIDEO]

Czytaj też: Abp Jędraszewski nie zapomniał o postawie komunistów. „Czerwona Zaraza” w rocznicę Powstania Warszawskiego [WIDEO]

Na początku pochodu znajdowały się osoby, w tym także jego przewodniczący, ubrane na czarno ze znakami falangi na ramieniu. Opaski miały kształt i sposób noszenia i symbolikę bezpośrednio nawiązującą, w naszej ocenie, do sposobu używania tożsamych elementów ubioru przez członków nazistowskiej organizacji NSDAP, jak i Ochotniczej Milicji Bezpieczeństwa Narodowego, tzw. czarnych koszul – włoskiej organizacji faszystowskiej

- przekonywała na konferencji prasowej warszawskiego ratusza Ewa Gawor, dyrektor stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego.

Sposób ustawienia czoła pochodu i użycia flag nawiązywał do przemarszów z lat 30. włoskich faszystów i niemieckich nazistów

- dodała.

Tymczasem w sieci ukazało się kolejne nagranie z reakcją uczestników na przerwanie Marszu Powstania. Widać, że organizatorzy mimo absurdalnych działań ratusza, nie dali się wyprowadzić z równowagi. Jednocześnie jeden z narodowców w bardzo mocnych słowach odpowiedział warszawskiemu urzędnikowi.

Jest tu kilka tysięcy ludzi. Pan swoją decyzją naraża ich na utratę zdrowia i życia. Mogliby spokojnie przejść do Placu Zamkowego, a Pan co? Siedzi na słuchawce i komendy przyjmuje od swoich przełożonych. Pan widzi, że tutaj nic się nie stało

- mówił mężczyzna.

Jakie przepisy Kodeksu karnego narusza to zgromadzenie? Pan nie był w stanie tego podać. Nie ma faktycznego uzasadnienia do rozwiązania marszu

- dodał.

Spotkamy się w sądzie

- zapowiedział przedstawiciel Młodzieży Wszechpolskiej, jednocześnie pilnując, aby jego koledzy nie dali się sprowokować.

Warto przeczytać: 72. rocznica powstania warszawskiego – apel pamięci bez odczytania nazwiska prof. Bartoszewskiego

Podziel się