Szukaj

Nowe informacje ws. Stefana W. Według relacji współwięźnia świadomie nie przyjmował leków

22-03-2019 13:58
Stefan W. Fot. Global News / You Tube / YouTube
Podziel się

Współwięzień, który wraz ze Stefanem W. przebywał w jednej celi, w wywiadzie dla Radia Gdańsk opowiedział o kulisach jego pobytu w więzieniu. Zabójca Pawła Adamowicza celowo miał nie przyjmować leków przepisanych przez psychiatrę i chwalić się swoją chorobą. Co więcej, miał zapowiadać, że zrobi coś wielkiego, by wrócić z powrotem do zakładu karnego, gdyż uważał, że nie będzie potrafił żyć na wolności.

Mężczyzna w rozmowie z reporterem Radia Gdańsk ujawnił, że Stefan W., po wyjściu z więzienia planował dokonać czegoś, co pozwoli mu z powrotem wrócić do zakładu karnego: 

Zapytałem go, co ma zamiar zrobić, gdy wyjdzie na wolność. Myślałem, że może pójdzie na jakąś imprezę, a on powiedział, że zrobi coś dużego, by tu wrócić, bo nie da sobie rady na wolności. Mówił, że wszyscy o tym usłyszą.

Jak jednak dodał, wówczas nic nie wskazywało na to, że może chcieć zabić człowieka:

Koniecznie przeczytaj: Biegli psychiatrzy zbadali Stefana W. Nie byli w stanie orzec, czy podczas zamachu był poczytalny

Czytaj też: Grzegorz Braun o roszczeniach żydowskich: „Chodzi o wrogie przejęcie naszego państwa” [wideo]

Czasami się mnie pytał, czy nie chcę się z nim siłować. Ja mówiłem, że nie, bo po co. Jak dowiedziałem się od wychowawcy z mojego oddziału, że będę z nim w celi dwuosobowej, czułem strach przed tym człowiekiem. Był szeroki w barkach, dobrze zbudowany, chyba każdy by się trochę przestraszył. Kiedy przebywałem ze Stefanem w celi, miałem wrażenie, że jest z nim coś nie tak, że ma inny pogląd na świat.

Skazany potwierdził też, że Stefan W. dużo czas spędzał na oglądaniu telewizji, głównie programów informacyjnych na różnych stacjach. Z jego relacji wynika również, że często narzekał na działania polityków. 

W dalszej części rozmowy ujawnił, że domniemany zabójca prezydenta Gdańska chwalił się swoją chorobą i świadomie nie przyjmował leków przepisanych przez psychiatrę. Jak jednak dodał, nie wyglądało na to, by miał schizofrenię:

Chwalił się też tym, że psychiatra stwierdził u niego schizofrenię paranoidalną. Jak siedzieliśmy razem w celi dwuosobowej, było widać, że coś z nim jest nie tak, ale nie do tego stopnia, że ma schizofrenię. Nie brał żadnych leków. Jak pielęgniarka je przynosiła, to odkładał albo wyrzucał do toalety.

Warto przeczytać: Nożownik ciężko ranił prezydenta Gdańska na finale WOŚP. Paweł Adamowicz był reanimowany [wideo+foto]

Podziel się