Szukaj

Wyciekła kolejna taśma. Nowak zastanawia się, jak wygrać kolejne wybory: „Może Niemców spytać?” [wideo]

08-10-2018 18:59
Sławomir Nowak Fot. tvp.info / Twitter / screen Twitter
Podziel się

Portal tvp.info opublikował kolejne nagranie z restauracji Sowa i przyjaciele. Rozmowa miała miejsce wiosną 2013 r. Wzięli w niej udział Sławomir Nowak, ówczesny minister transportu, Szymon Milczanowski, dorada PO, oraz mężczyzna o imieniu Filip.

Rozmawiający zastanawiali się, jak poprawić notowania rządu Platformy Obywatelskiej i co zrobić, aby Donald Tusk wygrał kolejne wybory. Nowak zasugerował, że można poradzić się Niemców.

Nowak: Co Merkel takiego zrobiła, że w półtora roku odbudowała 15 proc. poparcia?

Milczanowski: Wzięła się do roboty.

Nowak: Może by kogoś zapytać w Niemczech tam?

Milczanowski: Myślę, że pracuje, to jest duża różnica.

Nowak: Ok, pracuje, no ale bez przesady, coś tam musiało być, coś nie jest tak, że premier (Donald Tusk – przyp. red.) będzie dzisiaj od poniedziałku do soboty wszędzie w Polsce, codziennie w innym miejscu.

Milczanowski: A jak wygrał wybory? Wsiadł w autobus…

Nowak: Ok, ale to są triki, to są triki, to nie jest prawdziwa robota, to są wisty na koniec kampanii, to nie jest na półtora roku roboty.

Milczanowski: Tylko że ludzie muszą widzieć, że on (Tusk – przyp. red.) ciężko pracuje.

Koniecznie przeczytaj: Sławomir Nowak przed komisją śledczą ds. Amber Gold próbował zasłaniać się niepamięcią. Nie wyszło [WIDEO]

Czytaj też: Nowe taśmy z „Sowa i Przyjaciele”. Jednym z wątków… poglądy polskich internautów. „Zrobili badania...” [WIDEO]

Sławomir Nowak szukając sposobu na poprawienie notowań rządu, stwierdził, że „ludziom trzeba dać igrzyska”.

Nowak: I tam, i tutaj ludzie też szukają, no to dobrze, jeżeli nie jesteśmy w stanie dać im chleba, to dajmy im igrzyska, to w takim razie co możemy dla nich wymyślić tutaj, tak? Jeżeli to bezrobocie nie będzie tak bardzo odczuwalnie spadało na zasadzie: zobaczcie spadło o połowę… ludzie tego oczekują.

W kolejnej części rozmowy analizowano profil wyborców PO. Według mężczyzny imieniem Filip część elektoratu to osoby „zakochane w premierze”, które popierają go bezwarunkowo. Są też „realiści” i „mikrozawiedzeni”, a także wyborcy wierzący w program partii – ci ostatni mają być w mniejszości.

Filip: Co znaczy ludzie? Bo ja jestem fanem, co Szymonowi pokazywałem już mnóstwo razy, podziału elektoratu Platformy przynajmniej na pięć obszarów. No i dla każdego z tych obszarów coś innego jest ważnego. Jeżeli ktoś kocha premiera, a jest taka grupa ludzi, którzy, moja mama, niezależnie czy premier by jej zlikwidował emeryturę, czy nie, ona i tak powie, że jest najfajniejszy. Jest grupa, która wierzy ideowo w program, pewnie najmniejsza, dla której też się liczy…

Nowak: Dzisiaj opozycja nie ma programu, żadna partia europejska nie ma programu.

Filip: Jest grupa ludzi tzw. realistów, czyli nie pamiętam jak oni się będą nazywali, tych którzy mówią „głosuję na Platformę, bo nie chcę żeby jakiś tam oszołom”…

Nowak: Mniejsze zło.

Filip: No i są ci, którzy powoli zaczynają odchodzić, ci którzy są „mikrozawiedzeni” bo im się robota wali lokalnie, albo ci, którzy są po prostu zniesmaczeni rządem. Rząd przepalił, już któryś rok, szósty, działa, te same twarze, nic się nie zmieni itd., itd.

Milczanowski: Coraz gorzej…

Filip: No i moim zdaniem dla każdej z tych grup jest pytanie, co można pokazać? Że dla grupy pod tytułem „zakochani w premierze” to wystarczy, że premier (Tusk – przyp. red.) pojawi się w kilku miejscach w Polsce i ci ludzie powiedzą „biorę”. Dla ludzi, którzy są zniesmaczeni rządem, pytanie, czy możemy uruchomić jakąś alternatywną twarz, która pokaże: to nadal jest Platforma, ale to nie są już te twarze, które im się w jakiś sposób przejadły.

Warto przeczytać: „Zegarkowy” minister PO dostał intratną posadę

Podziel się