Szukaj

Ambasador USA Georgette Mosbacher nie jest dumna z listu do premiera Morawieckiego: „Jestem zażenowana. Tego nie da się obronić”

01-12-2018 20:16
Georgette Mosbacher Fot. M. Makowski/Ambasada USA / wikimedia.org / screen
Podziel się

W rozmowie z Marcinem Makowskim z tygodnika „Do Rzeczy” ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher, skomentowała list wysłany do premiera Mateusza Morawieckiego. Dyplomatka przyznała, że nie jest z niego dumna z formy listu. Jednocześnie starała się bronić jego treści.

Pytana o błędy w liście, takie jak pomylenie funkcji członków polskiego rządu i literówki, powiedziała:

Byłoby nieprofesjonalne z mojej strony komentować dyplomatyczną korespondencję. Wyjdę jednak nieco z mojej roli i powiem wprost. (…) wbrew zaleceniom moich doradców powiem tak… Nie ma wytłumaczenia dla moich literówek… Pisownia jest chaotyczna, jestem tym zażenowana. Nie da się tego bronić. Jestem tym zawstydzona i nie mogę tego wyrazić bardziej wprost niż teraz. W końcu to moja odpowiedzialność.

Koniecznie przeczytaj: Prezydent Donald Trump mianował nowego ambasadora USA w Polsce. Internauci bardzo szybko znaleźli osobę odpowiedzialną za tą decyzję [FOTO]

Czytaj też: Dziennik ujawnia nazwiska polityków PiS, którzy nie chcieli Morawieckiego na premiera i głosowali „przeciw”. Wśród nich jest ważny minister

Mosbacher tłumaczyła, że opowiada się za wolnością mediów, jednak nie wyklucza to prawa przedstawicieli rządu USA czy Polski do wypowiadania się w krytycznym tonie o działaniach dziennikarzy, także w przypadku Joachima Brudzińskiego i stacji TVN.

O mój Boże, to chyba sedno naszej debaty i nieporozumienia. On ma absolutnie prawo powiedzieć, co mu się podoba i wyrażać krytyczną postawę. To wolność słowa. Mogę się nie zgadzać z tym, co pan o mnie mówi, ale będę walczyć o pana prawo do wyrażania swojej opinii, tyle że, jak wcześniej powiedziałam, ono działa również wobec mnie. Ja też mogę wyrazić swoje zdanie. Wolność słowa nie dotyczy jednej firmy, nie jest subiektywna – to nienaruszalna wartość

- stwierdziła.

Amerykańska ambasador broniła także swojego prawa do dbania o interesy amerykańskich firm w Polsce.

Mój punkt widzenia jest bardzo prosty. W USA mamy 64 tys. stron tekstu dotyczącego prawa podatkowego. Gdyby ktoś chciał zliczyć, ile razy inne rządy w Waszyngtonie interweniowały u nas w tej sprawie, chyba nie dałby rady – tak wygląda życie i polityka. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Ja muszę reagować, gdy widzę, że jakieś prawo może być niekorzystne dla amerykańskich firm. Tak samo zapewne robią inni ambasadorzy. Nie mówię jednak Polakom, co mają robić. Nie jestem tutaj, żeby mówić innym, jak mają urządzać swoje państwo, i nie mam takiej mocy, ale mam zobowiązania, z których muszę się wywiązać. Dlatego podnoszę te kwestie otwarcie

- zaznaczyła.

W dalszej części rozmowy potwierdziła swoje wcześniejsze deklaracje, że zrobi wszystko, aby w znieść wizy do USA dla polskich obywateli.

Więcej na temat listu Mosbacher do premiera Morawieckiego tutaj.

Warto przeczytać: Światowy Kongres Żydów oskarża premiera Mateusza Morawieckiego o antysemityzm. Znakomita odpowiedź Beaty Mazurek – przeprosin nie będzie

Podziel się