Szukaj

Tomasz Lis pisze o fali narastającego antysemityzmu. Obecną sytuację w kraju porównuje do marca 1968 roku

06-02-2018 22:27
Tomasz Lis Fot. Daga / Twitter / screen Twitter
Podziel się

W swoim najnowszym tekście opublikowanym w „Newsweeku” Tomasz Lis narzeka na sytuację w kraju. Jego zdaniem polski rząd stara się wprowadzać antysemickie nastroje wśród obywateli. Obecną sytuację porównuje z marcem 1968 roku.

Pięćdziesiąt lat temu Polacy mieli dość obecnej władzy. W marcu 1968 r. rozpoczęto strajki, których motorem napędowym było zdjęcie przez komunistyczny rząd „Dziadów” wystawianych w Teatrze Narodowym. Rząd winą za napiętą sytuację w kraju obarczył studentów pochodzenia żydowskiego. Była to także próba pozbycia się części działaczy PZPR - po wojnie główne stanowiska i urzędy państwowe zajmowali komuniści pochodzenia żydowskiego. W wyniku akcji propagandy do końca 1969 r. z Polski wyjechało ok. 15 tysięcy Żydów.

Koniecznie przeczytaj: Premier Mateusz Morawiecki o wydarzeniach z marca 1968 roku. „Marzec '68 powinien być dla walczących Polaków powodem do dumy” [wideo]

Czytaj też: Prawo i Sprawiedliwość może pozbawić pierwszego Polaka w kosmosie stopnia generalskiego. Niewykluczone, że na drodze stanie Andrzej Duda [wideo]

Zdaniem Tomasza Lisa rząd Prawa i Sprawiedliwości w podobny sposób próbuje omamiać obywateli - prowadzi antysemicką narrację, której poddają się Polacy.

Władza podobnie jak 50 lat temu, znów funduje Polakom truciznę. I może z oczekiwanym przez nią pozytywnym sondażowym skutkiem. Nic zaskakującego, Marzec 68. był jednym z kilku momentów, gdy władza była naprawdę głosem ludu, czuła rytm serc suwerena. Dziś też – żali się w swoim felietonie Lis.

W 1968 roku dziennikarz miał zaledwie dwa lata, mimo tego przekonuje, że obecna atmosfera w Polsce jest bardzo zbliżona do tej sprzed pięćdziesięciu lat.

A więc to jest taka atmosfera, taki zapach, takie nuty, taka - nawet jeśli cisza - melodia. W marcu 1968 roku miałem dwa lata. Teraz wiemstwierdza Lis.

Warto przeczytać: Tomasz Lis w najlepsze krytykował władze Warszawy podczas audycji na żywo. Nagle zadzwoniła sama... Hanna Gronkiewicz-Waltz. Nie była zbyt zadowolona

Podziel się