Szukaj

Radna z Wrocławia twierdzi, że polityk Nowoczesnej ją… pobiła i zwyzywała na przyjęciu u konsula. „Zdziro pierd...!”

10-11-2017 01:02
Katarzyna Obara-Kowalska, Agnieszka Kędzierska Fot. Obara-Kowalska / Facebook
Podziel się

Wrocławska radna Katarzyna Obara-Kowalska utrzymuje, że podczas podczas wystawnego przyjęcia u konsula Słowacji została zaatakowana przez radną z Nowoczesnej Agnieszkę Kędzierską – zarówno fizycznie, jak i werbalnie.

Jak podaje „Gazeta Wrocławska”, obie radne rady miejskiej uczestniczyły w uroczystościach związanych z rocznicą utworzenia Konsulatu Honorowego Słowacji we Wrocławiu. W czasie przyjęcia, które odbyło się w ogrodach rezydencji konsula w Pruszowicach koło Długołęki, doszło do kłótni między oboma paniami. Katarzyna Obara-Kowalska (niezrzeszona) twierdzi, że Agnieszka Kędzierska (Nowoczesna) zaatakowała ją fizycznie - chwyciła ją za nos i uderzyła w czoło. Oprócz tego radna miała pod swoim adresem usłyszeć wulgarne słowa: ”Obara! Ty zdziro pierd...! Czemu ty mnie, kur..., nie lubisz?”.

Koniecznie przeczytaj: Te skandaliczne słowa powinny zostać zapamiętane na długo. Oto co Agnieszka Holland powiedziała o Polakach, którzy ratowali Żydów [WIDEO]

Czytaj też: Ryszard Petru nie jest już szefem Nowoczesnej. Wewnątrzpartyjne wybory wygrała Katarzyna Lubnauer [FOTO]

Radna twierdzi, że na przyjęciu nie była prywatnie, co dość komplikuje sprawę. Naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego to przestępstwo, za które przewidziana jest grzywna lub nawet kara więzienia do 2 lat.

Obecne obie panie kontaktują się ze sobą przez swoich prawników. Obara-Kowalska domaga się publicznych przeprosin, w przypadku ich braku grozi zgłoszeniem do prokuratury. Kędzierska tymczasem wszystkiemu zaprzecza. Sama czuje się obrażona zarzutami kierowanym w jej kierunku i domaga się od Obary-Kowalskiej przeprosin. Adwokat reprezentujący Kędzierską twierdzi też, że obie panie na przyjęciu u konsula nie reprezentowały rady miejskiej, a ich rozmowa związana była z „chęcią rozpoczęcia współpracy pomiędzy paniami we wszelkiej działalności społecznej obu pań”.

Od incydentu odciął się przewodniczący rady miejskiej, który rownież utrzymuje, że żadna z pań nie była wyznaczona do reprezentowania rady na przyjęciu. Jacek Ossowski twierdzi, że zdarzenie, to prywatna sprawa obu pań.

Podobne stanowisko zajął szef Nowoczesnej Ryszard Petru, do którego Obara-Kowalska skierowała list ws. incydentu. Korespondencja wpłynęła do biura Nowoczesnej, ale nie będzie komentarza ze strony przewodniczącego. Jedna pani mówi, że doszło do zdarzenia, druga zaprzecza, więc sprawę powinien rozstrzygnąć sąd - oświadczyła Dorota Drozd, doradca Petru.

Warto przeczytać: Internauta nazwał Gozdyrę „k*rwą” i „lewacką sz*atą”. Dziennikarka go „wytropiła” i upubliczniła jego dane [FOTO]

Podziel się