Szukaj

Kim był Stefan W.? Przerażająca relacja osób, które znały mordercę z Gdańska: „Od zawsze miał nierówno pod sufitem” [foto]

15-01-2019 19:32
Stefan W. Fot. Pomorska Policja / Twitter / screen Twitter
Podziel się

„Był niezrównoważony, trzeba było na niego uważać” - mówią osoby, które znały bliżej Stefana W. Według ich relacji mężczyzna już od dawna przejawiał psychopatyczne skłonności.

Wyjechał sobie na wakacje, na Wyspy Kanaryjskie, za zarobione pieniądze z napadów. Odsiedział kilka lat w więzieniu (jak sam mówi na nagraniu – pięć lat). Dostawałem sporo informacji od kolegów którzy korespondowali z nim oraz widywali się z nim, że w więzieniu dosłownie postradał zmysły. Był izolowany od reszty więźniów

- pisał o Stefanie W. użytkownik potalu wykop.pl o nicku KomentarzZbedny.

„Dziennik Bałtycki” przytacza teraz słowa mężczyzny, który twierdzi, że zna zabójcę prezydenta Gdańska od ponad 10 lat.

Koniecznie przeczytaj: Znajomy o Stefanie W.: „Wiedział, jak używać noży. Wiedział, jak zabić” [wideo]

Czytaj też: Stefan W. tylko udaje niepoczytalnego? Dla niego to niezwykle korzystne. „Może to Wam otworzy oczy” [foto+wideo]

To jest chłopak, który od zawsze miał nierówno pod sufitem, był niezrównoważony i trzeba było na niego uważać. Już jako nastolatek zdarzyło się, że bez powodu rozbił koledze na głowie szklaną butelkę. Nigdy nie ukrywał, że lubił bić ludzi i chętnie się tym chwalił, mówił o tym, jak fajnie jest spuścić komuś wp***dol.

Stefan W. miał nie stronić o rabunków i stosowania przemocy. Po zatrzymaniu go przez policję groził, że zemści się na osobach, przez które trafił do więzienia.

Lubił tzw. dziesiony: potrafił, idąc ulicą, zobaczyć kobietę odchodzącą od bankomatu albo wychodzącą z banku i wyrwać jej torebkę czy na ulicy wyrwać komuś z ręki telefon komórkowy. Nie ukrywał, czym się zajmuje. Na forach w internecie chwalił się nawet, że obrobił bank i wyjeżdża na wakacje. Śmieszy mnie, że policja przy napadach na banki tak długo go rozpracowywała, kiedy wszyscy wokół wiedzieli. Wiem, że dostał łomot przy zatrzymaniu za tę sprawę. Później niejednokrotnie mówił: „pozabijałbym wszystkich, którzy mnie wpakowali do pierdla”. On tego nie mówił „dla jaj”, tylko na poważnie

Wiadomo, że Stefan W. cierpiał na zaburzenia natury psychiatrycznej i stwierdzono u niego schizofrenię. Niedawno odstawił leki. Dziennikarze „Dziennika Bałtyckiego” ustalili także, że nadużywał sterydów i narkotyków, głównie afetaminy. Osoba, która go opisuje mówi, że często był pod wpływem alkoholu bądź narkotyków. Umiał się posługiwać się nożem i był „fanatykiem broni”. Pobyt w więzieniu miał jeszcze pogłębić jego patologiczne skłonności.

Widziałem go jeszcze przed świętami w Oliwie. Na pewno zmieniło go więzienie czy raczej siedzący tam ludzie. Zachowywał się dziwnie, nienaturalnie, tak jakby nie był do końca obecny. Wyglądał, jakby był świeżo naćpany. Nie panował nad swoimi ruchami, wzrok mu uciekał

- powiedział mężczyzna.

Dziennikarze „Dziennika Bałtyckiego” rozmawiali także z sąsiadką mężczyzny. Kobieta zaznacza, że rodzina, w której się wychował nie była patologiczna. Tylko Stefan W. z ośmiorga rodzeństwa sprawiał problemy.

To była bardzo spokojna kamienica. Dopiero, kiedy W. się wprowadzili, zaczęły się kradzieże w piwnicach. Ale od kilku lat jest już spokój. Kiedyś nawet rozmawiałam o tym z ojcem chłopców, a ten stwierdził, że teraz zastanawia się, czy go synowie cudzym winem z piwnicy nie częstowali...

- opowiada.

 Dopiero teraz do mnie dochodzi, że W. mogli zawdzięczać przydzielenie lokalu prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi

- dodaje kobieta.

Anna Pisarka-Umańska, bliska znajoma rodziny Stefana W., mówi, że matka zamachowca przechodzi teraz ciężkie chwile.

Jako matka nie miała łatwo. Miała do wychowania ośmioro dzieci. Robiła wszystko, by zapewnić im normalny dom

- opisuje w rozmowie z Onetem.

Z tego co wiem, nie ukrywał się nawet z tym, co zrobił. Chwalił się, że napadał na banki. Ktoś na niego doniósł na policję. To pokazuje, że to człowiek, który lubi rozgłos, lubi być w blasku fleszy

- relacjonuje.

Według niej mężczyzna powinien przejść badania psychiatryczne.

To nie jest normalne, że po takim ataku człowiek się przedstawia, mówi, że właśnie kogoś zabił, nie ucieka i robi show. Moim zdaniem on sobie wymyślił to PO. Gdyby na scenie stał ktoś znany z innej formacji politycznej to równie dobrze i on mógłby zostać zaatakowany, a sprawca mógłby wykrzykiwać coś pod adresem np. Prawa i Sprawiedliwości. Chodziło wyłącznie o zwrócenie uwagi

- ocenia Pisarka-Umańska.

27-latek został skazany na 5,5 roku więzienia za cztery napady rabunkowe. Wyszedł w grudniu ubiegłego roku. W niedzielę zaatakował prezydenta Gdańska. Zadał mu trzy ciosy nożem. Paweł Adamowicz zmarł kolejnego dnia w wyniku odniesionych obrażeń. Stefan W. nie przyznaje się do winy. Mężczyzna trafił do aresztu. Za zabójstwo grozi mu dożywocie.

Pomorska policja opublikowała zdjęcia aresztowanego Stefana W.

Warto przeczytać: Stefan Niesiołowski komentuje seksaferę: „Żadnych wędlin nie brałem” [wideo]

Podziel się