Szukaj

Mocne słowa Szymona Hołowni ws. Alfiego Evansa: „Wstydzę się wobec tego chłopca za cywilizację, której jestem częścią”

26-04-2018 19:13
Szymon Hołownia Fot. Duszności Szymona / YouTube / screen YouTube
Podziel się

Od kilku dni media na całym świecie żyją sprawą 2-letniego chłopca, Alfiego Evansa. Po bezskutecznej walce z brytyjskim sądem rodzice dziecka postanowili nie odwoływać się od decyzji sędziego w kolejnych apelacjach. Sprawę skomentował również Szymon Hołownia.

Decyzja brytyjskiego sądu, który postanowił nakazać odłączenie Algiego Evansa od aparatury podtrzymującej życie wywołała ogromne kontrowersje. Również w Polsce trwają gorące dyskusje na temat tego, czy umierającemu chłopcu powinno się pozwolić żyć.

Wątpliwości na pewnie nie ma Szymon Hołownia. Dziennikarz opublikował na Facebooku post, w którym podkreślił, że należy stanąć po stronie życia.

Każdego dnia na ten świat przychodzi ponad 300 tysięcy dzieci. Dla setek z nich ów świat okaże się na tyle niegościnny, że nie spędzą na nim nawet doby. O zdecydowanej większości z nich nie słyszymy, nie dowiemy się, ich sprawy nie wypłynęły w mediach, taki los

Koniecznie przeczytaj: Włosi zmieniają sposób walki z młodocianymi terrorystami. Rząd po raz pierwszy zdecydował się spróbować nowej metody

Czytaj też: Wszystko by się udało, gdyby nie dociekliwi policjanci – mężczyzna poszukiwany listami gończymi ukrywał się pod podłogą

– zaczął Hołownia.

O tym akurat chłopcu mówi się od paru dni. Jest mnóstwo emocji, okrzyków, apeli (ale i absurdalnych porównań choćby z Bogu ducha winnym Royal Baby, wzniecania kolejnych wojen wokół aborcyjnych ustaw, analiz czy takie ułożenie rączki jak na zdjęciu jest możliwe przy 70 proc. uszkodzenia mózgu, czy dopiero przy 71.)

– kontynuował.

Mi jest po prostu koszmarnie, nie do opisania, wstyd. Wstydzę się wobec tego chłopca za cywilizację, której jestem częścią, i która doszła do przekonania, że gdy tylko owinie się to w odpowiednio napompowane słowa, ma się prawo stać się panem czyjejś, nie swojej, śmierci. Subiektywne przekonanie jednostki ma moc zakończyć czyjeś, obiektywne, życie: można wyrzucić kogoś z pociągu nie dlatego, że go boli (bo nic nam o tym nie jest wiadomo), ale dlatego, że mnie boli to, że go może boli

– wyznał dziennikarz.

Co mogę zrobić w tej sprawie? Nic, nie jestem brytyjskim sędzią, nie jestem Brytyjczykiem, który mógłby próbować wpływać na tamtejsze władze, by pozwoliły na rzecz w tej sytuacji oczywistą - możliwość kontynuowania opieki paliatywnej w placówce, która wyraża do tego gotowość. Wrzucam ten post z prośbą, by już nie mnożyć słów, komentarzy. Raczej zrobić to, co wypada zrobić przy idącym granicą życia i śmierci chorym - posiedzieć w milczeniu, jak się nie da fizycznie - duchowo potrzymać za rękę

– napisał Hołownia.

Nie ma znaczenia, wierzący czy nie. To nie jest kwestia religijnej wiary. Nie w moim imieniu to się dzieje, drogi maluchu, nie w moim imieniu

– zakończył.

Warto przeczytać: Pijany Ukrainiec wszczął burdę w Lublinie. Krzyczał, że jest banderowcem, ostrzegał przed „powtórką Wołynia”. Teraz stanął przed sądem

Podziel się