Szukaj

„GPC”: Płk Mazguła po tym jak zabił człowieka, próbował zacierać ślady

27-02-2017 11:48
GPC o zacieraniu śladów przez Mazgułę Fot. Piotr Nisztor / Twitter / screen Twitter
Podziel się

Piotr Nisztor w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie” pisze, że Adam Mazguła po tym, jak w czasie polowania śmiertelnie postrzelił swojego kolegę, próbował zacierać ślady zdarzenia. W trakcie procesu nie przyznawał się do winy, nie chciał też przeprosić rodziny zmarłego.

O pułkowniku Adamie Mazgule głośno zrobiło się w grudniu ubiegłego roku, kiedy wygłosił on kuriozalne przemówienie w czasie protestu, którego uczestnicy sprzeciwiali się wprowadzanej przez PiS ustawie dezubekizacyjnej. Wojskowy, który w 2015 r. został awansowany przez Tomasza Siemoniaka na stopień pułkownika, stwierdził że, co prawda w stanie wojennym „były jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu”. W ostatnich miesiącach Mazguła, który wielokrotnie uczestniczył w protestach organizowanych przez KOD, ostro atakował zarówno obecną władze, jak i instytucję Kościoła.

W swoim tekście w „GPC” Piotr Nisztor omawia sprawę skazania Mazguły w czerwcu 2009 r. przez Sąd Rejonowy w Opolu. Wojskowy otrzymał wyrok półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę za nieumyślne spowodowanie śmierci kolegi podczas polowania.

Dziennikarz „Gazety Polskiej” podkreśla, że w oparciu o zgromadzony przez sąd materiał dowodowy, jasne jest, że cała sprawa wyglądała zupełnie inaczej niż mówił o niej Mazguła.

Koniecznie przeczytaj: Adam Michnik przyznaje, że Newsweek, Polityka i Tygodnik Powszechny nie są obiektywne

Czytaj też: Magdalena Ogórek i Jacek Łęski nowymi prowadzącymi „Studio Polska” w TVP Info

Sędzia Hubert Frankowski stwierdził, że tuż po zdarzeniu zachowanie działacza KOD-u miało „formę matactwa procesowego”- pisze Nisztor.

Zarówno podczas śledztwa, jak i już w czasie procesu nie przyznał się do winy. Odmówił też składania wyjaśnień. Sędzia wskazał również, że do zakończenia procesu Mazguła nie tylko nie przeprosił najbliższych ofiary, ale nawet się z nimi nie skontaktował – dodaje dziennikarz, który opisuje również, jak wyglądało zacieranie śladów przez oskarżonego.

Po śmiertelnym postrzeleniu kolegi płk Mazguła „pomimo wydanego polecenia, aby niczego nie ruszać, podszedł do samochodu, sięgając po swą leżącą na podłodze auta broń, rozładował ją, powodując upadek łuski wystrzelonego pocisku na podłogę samochodu, a następnie wyciągnął z komory nabojowej pozostałe trzy naboje, chowając je do kieszeni, po czym odrzucił broń na ziemię, w pobliżu samochodu, co widzieli myśliwi, którzy jechali z nim samochodem, po czym wykonał szereg połączeń telefonicznych”.

Sędzia prowadzący proces jednoznacznie ocenił jego zachowanie jako „karygodne”, które można uznać za „wręcz formę matactwa procesowego” - podkreśla Nisztor.

Warto przeczytać: W 1988 roku Adam Michnik chwali się Stefanowi Kisielewskiemu, jak dobrze mu się współpracuje z Kiszczakiem [WIDEO]

Podziel się