Szukaj

Gorlice: 40-latek miał we krwi… 11 promili alkoholu. Pił 93-procentowy denaturat [wideo]

23-02-2019 15:23
akoholizm
Podziel się

Mieszkaniec Gorlic po wypiciu butelki 93-procentowego denaturatu zasnął i już się nie obudził. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna miał 11 promili alkoholu we krwi.

Według świadków, mężczyzna przyszedł na imprezę Ropicy Polskiej już mocno pijany. Na miejscu popijał bezpośrednio z butelki 93% denaturat. Po opróżnieniu butelki zasnął. Rano mężczyzna już nie żył.

Feralnego dnia mężczyzna przyszedł do prywatnego domu w Ropicy Polskiej i przyniósł ze sobą litrową butelkę denaturatu, który sam wypił. Następnie położył się spać i już się nie obudził

- przekazał polsatnews.pl szef prokuratury rejonowej w Gorlicach Tadeusz Cebo.

Koniecznie przeczytaj: 20-latek ukradł ze sklepu markową odzież. Jego tłumaczenia wprawiły w zdumienie policjantów [foto]

Czytaj też: Zmarł legendarny kreator mody. Ostro krytykował Merkel za przyjmowanie muzułmańskich imigrantów [wideo]

Śledczy byli w szoku, kiedy otrzymali wyniki sekcji zwłok mężczyzny, którą przeprowadził Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Okazało się, że 40-latek miał we krwi prawie 11 promili alkoholu (dokładnie 10,92).

Cebo mówił, że pomimo swojego wieloletniego doświadczenia nigdy jeszcze nie spotkał się z takimi wynikami sekcji zwłok.

Mieliśmy już takie przypadki po 6 promili, raz widziałem 7, ale czegoś takiego nigdy

- powiedział szef prokuratury rejonowej w Gorlicach.

Podkreślił jednak, że wyniki są wiarygodne i nie ma mowy o pomyłce.

Za dawkę śmiertelną uznaje się zawartość 4,5 promila alkoholu we krwi.

Warto jednak przypomnieć, że kilkanaście lat temu Tadeusz S. miał… 14,8 promila alkoholu we krwi. Mężczyzna zmarł w wypadku samochodowym, który spowodował. Bezpośrednią przyczyną śmierci nie był jednak alkohol, a odniesione przez kierowcę obrażenia. Na początku śledczy myśleli, że doszło do pomyłki. Wynik zawartości alkoholu był tak szokujący, że badania powtarzano pięciokrotnie.

Choć tego niechlubnego rekordu nie udało się (na szczęście) nikomu w Polsce pobić, to głośny był także przypadek z 2013 r. Znaleziony w przydrożnym rowie mieszkaniec Alferedówki na Podkarpacia miał… 13,74 promila alkoholu we krwi. Mężczyzna wyszedł z tego cało. Jak podaje „Fakt”, żyje do dziś.

Poniżej materiał TVP opisujący ten przypadek.

Warto przeczytać: Poseł PO krytykował przekop Mierzei Wiślanej. Dziennikarka przypomniała mu, że to był pomysł... jego partii

Podziel się