Szukaj

Szokujące ustalenia dziennikarza. Polskie celebrytki prostytuowały się w krajach arabskich? „Znana piosenkarka, aktorka, zwyciężczyni Miss Polonia...”

22-04-2018 12:37
Dubaj, dziewczyna na plaży
Podziel się

Książka „Dziewczyny z Dubaju” Piotra Krysiaka, która miała swoją premierę 18 kwietnia, wywołała prawdziwą burzę w świecie-show biznesu. Autor zdradził w niej szczegóły procederu z udziałem polskich celebrytek, które miały się prostytuować w krajach arabskich.

Krysiak w rozmowie z „Wirtualną Polską” zdradził, że chodzi o nazwiska z pierwszych stron gazet, choć były również dziewczyny niezwiązanie ze show-biznesem.

Część z tych dziewczyn ukończyła studia i pracuje dzisiaj w firmach zajmujących się Public Relations czy marketingiem. Są też takie, które przewijają się w tzw. celebryckim świecie. Była tam zwyciężczyni konkursu Miss Polonia, inna zdobyła kilka europejskich tytułów w konkursach piękności, a kolejna była uczestniczką popularnego programu „Top Model”. W tym gronie jest też obecna, znana piosenkarka. A jeszcze kolejna gra w znanych serialach telewizyjnych

Koniecznie przeczytaj: Piotr Misiło z Nowoczesnej znów zaliczył wpadkę. O aferę w argentyńskiej policji oskarżył szefa polskiego MSWiA [foto]

Czytaj też: Obrzydliwa kampania Muzeum Historii Żydów Polskich – zarzuty antysemityzmu i porównywanie obecnej sytuacji z Marcem ’68 [wideo]

- zdradził dziennikarz.

Książka Krysiaka rozchodzi się w błyskawicznym tempie, tymczasem, jak mówi autor, w miarę zbliżającej się premiery zaczął otrzymywać coraz więcej SMS-ów od bohaterek „Dziewczyn z Dubaju”. Nierzadko z pogróżkami.

Jeśli chodzi o sms-y, to bohaterki mojej książki od pół roku próbują się ze mną skontaktować. Wcześniej odmawiały rozmów albo udawały, że to nie one i że to ich nie dotyczy. Im bliżej było premiery książki, tym te pisma, sms-y i kontakty nabierały na sile. Miały czas na to, żeby porozmawiać trochę wcześniej. Poza tym ja się specjalnie nie boję, bo napisałem prawdę. Moim celem nie było ich denuncjowanie, bo przecież prostytucja jest w Polsce legalna i można ją uprawiać, dlatego w tej sprawie były tylko i wyłącznie świadkami. Chociaż część z nich parała się też sutenerstwem, to prokurator nie zdecydował się postawić im zarzutów

- mówił Krysiak przed premierą w rozmowie z portalem Fakt24.pl.

Straszą prawnikami, trochę ubliżają, jak to w naszym zawodzie. Ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Jeszcze nie zabijają

- żartował.

Jeden z fragmentów książki, którą cytuje plotek.pl poświęcony jest znanej piosenkarce. Wokalistka prosiła o pomoc Joannę B. (córkę znanego muzyka rockowego).

Asia, mi ta płyta wychodzi teraz, wiesz. Ale stara, weź mi coś załatw. Ku*wa, Asia, nie mam pieniędzy, a potrzebuję trochę kasy (...). Pamiętaj o mnie, dyskretnie wszystko i tak dalej, wiesz, o co chodzi

- prosiła piosenkarka.

Gwiazda obawia się jednak, że wszystko może się wydać. Radziła się, co ma wtedy zrobić.

Asia, powiedz mi coś jeszcze z jedną rzecz. Ty, bo gdyby mnie w telewizji zaatakowali w jakimś wywiadzie albo jakiś internauta, ku*wa, napisał jakiś gościu, na żywca, to jak ja mam się z tego wypierać?

- pytała.

Że to bzdury są jakieś. O czym ty mówisz w ogóle. Jakie wyjazdy? Chodzi o te hostessowanie, kurde, na bankietach, czy co? Ludzie są nienormalni. Przecież ty jeździsz na hostessowanie, nie na seks, nie?

- doradzała Joanna B.

Z książki wynika, że klientami byli nie tylko majętni szejkowie, ale także Polacy. Portalowi plotkarskiemu „Pudelek” udało się dotrzeć do cennika usług oferowanych przez polskie fotomodelki i celebrytki. Opublikowano fragment rozmowy, w której negocjowano cenę. Prowadziła ją Joanna B.

Ja wysłałam już maila z jedną propozycją, także proszę się ustosunkować. Myślę, że do środy już będziemy mieć komplet.

Ale z jedną tylko?

Tak tak, bo ja pomalutku, po jednej będę wysyłać. Na razie wysłałam jedną, ona chce i jest chętna. Myślę, że jest bardzo ładna. Ma 29 lat, jest wysoka i bardzo sympatyczna. Bo to też o to chodzi, żeby dziewczyny były miłe i sympatyczne, a nie naburmuszone gwiazdy.

Dobrze, fajnie, oczywiście.

Myślę, że z tą dziewczyną się nie musimy zastanawiać, bo ja znam jej możliwości generalnie. Mogę wysłać jeszcze na następny raz ze trzy, cztery propozycje, ale bym jej nie odrzucała, bo to jest bardzo dobra dziewczyna i bardzo ładna.

Nie odrzucamy absolutnie, ale chciałbym móc z czegoś wybrać. A dlaczego to ta cena tak podskoczyła?

To różnie, zależy od dziewczyny, teraz mamy od 2,5 do 3 tysięcy stawki.

Dobrze, to może pani mi coś znajdzie za 2,5. Żeby się wyrównało.

Czekam, aż dostanę komplet, wtedy się zdecydujemy i przeleję zaliczkę. Bo wie pani, ja nie jestem sam, tylko z kolegą, muszę skonsultować.

Cena za usługę miała być uzależniona od tego, na ile dana dziewczyna była w stanie się zgodzić, jeśli chodzi o zaspokajanie potrzeb klienta.

Cały proceder był bardzo dobrze zorganizowany.

To wszystko działało jak korporacja. Wchodziłeś do niej jako dziwka. (..) Ta sama dziwka potem dostawała szanse przyprowadzenia ładnych dziewczyn i dostawała 100 euro dziennie z wynagrodzenia dziewczyny, którą przyprowadziła. Jak przyprowadziła sporo dziewczyn, miała szanse zostać sutenerką.

- zdradził w rozmowie z „WP” Krysiak, który dodał, że mózgiem operacji była Emilia P., która jego zdanie mogła zarobić na sutenerstwie miliony. Dzisiaj kobieta prowadzi firmę kredytowo-pożyczkową.

Warto przeczytać: Minister Piotr Gliński jest przekonany, że katastrofa smoleńska nie była wypadkiem. „Na Wschodzie wszyscy wiedzą, że Putin się zemścił”

Podziel się