Szukaj

Dziennikarz „Gazety Wyborczej” nadał swojemu dziecku imię… Yoda. We wniosku do urzędu pisał o „dyskryminacji” [foto]

29-11-2018 13:44
Yoda Fot. OBUDŹ W SOBIE MOC / You Tube / screen YouTube
Podziel się

Nie, to nie jest żart. Wojciech Staszewski, dziennikarz „Wysokich Obcasów”, kobiecego dodatku „Gazety Wyborczej”, dopiął swego i nadał swojemu dziecku na drugie imię Yoda. Sceptycznych urzędników przekonał, podnosząc argument dotyczący… dyskryminacji.

Staszewski wymarzył sobie, aby jego syn miał na imię Yoda, tak jak popularna postać z filmu sci-fi „Gwiezdne Wojny”. Dziennikarz na początku dostał odmowę. Urzędnicy wydali negatywną decyzję, opierając się na opinii Rady Języka Polskiego, która zastanawiała się, czy takie imię nie będzie dla dziecka ośmieszająca, skoro Yoda to niewielka postać o zielonej skórze.

Dziennikarz wpadł wtedy na pomysł, aby taką argumentacją odparować zarzutem o dyskryminację ze względu na kolor skóry i wzrost. Okazało się, że to zadziałało. Urzędnicy zmienili zdanie. Czyżby zarzuty o „rasizm” okazały się w tej sprawie decydujące?

Koniecznie przeczytaj: Dziennikarz „Gazety Wyborczej” chwali się, że… zablokował rządową kolumnę [WIDEO]

Czytaj też: Hanna Lis stanęła w obronie dziennikarza „Gazety Wyborczej”, który obraził Antoniego Macierewicza. Internauci odpowiadają [foto]

Poniżej wpis Staszewskiego.

Yoda‼️ Mały Yoda ❤️ Już oficjalnie. Na drugie imię. Dziś przyszło pocztą ????

Chciałbym się podzielić radością po wygranej gwiezdnej bitwie. Po drodze było decydujące starcie z opinią Rady Języka Polskiego – iż Yoda to m.in. istota o zielonej skórze i mierząca ok. 130 cm. Odparowałem w urzędowym piśmie, iż uwaga ta nosi znamiona dyskryminacji ze względu na kolor skóry, a Władysław Łokietek wg różnych źródeł mierzył 130-140 cm. Itd.

Jestem strasznie szczęśliwy, tym bardziej ze ten śliczny i mądry chłopczyk jest pierwszym Yodą w Polsce. Przynajmniej we wrześniu, kiedy składaliśmy z Kingą podanie, nie było w rejestrze żadnego Yody ????

Yoda też się cieszy ????

Dzięki Dziki Piotr za anonimizację pisma i podzielanie radości, i wszystkie oglądane wspólnie części Gwiezdnych Wojen.

I ważne: propsy dla kierownika USC za odwagę i bycie na czasie

Decyzja rodziców oburzyła wiele osób. W sieci nie brakowało wielu negatywnych komentarzy.

Staszewski broni jednak swojego pomysłu.

Kiedy Kinga była w ciąży rzuciłem półżartem, że może dalibyśmy chłopczykowi na drugie imię – pierwsze miał już wybrane – Yoda.  Taki żart to kwestia chwili, ale nie zażartowało mi się, żeby go nazwać Skywalker albo Han (Solo), Vader albo Chewbacca. A Kinga – bo to też jest ważne w tej historii – że czemu nie. Chociaż nie widziała żadnej części „Gwiezdnych wojen”, dla niej wartością nie jest Moc, ale otwarty umysł. Kinga zadaje jedno pytanie: co w tym złego? Jeśli nic, to proszę bardzo. Wolnościowy liberalizm w czystej postaci

- wyjaśnia Staszewski na blogu.

Ja nazwałem syna imieniem postaci, która uosabia mądrość... Nawet nie wiem, co miałby uosabiać Jeronimo czy Izaura. Tak nie dałbym dzieciom na imię. Natomiast Yoda jest dla mnie uosobieniem jakiejś mądrości życiowej

- tłumaczy w wywiadzie dla natemat.pl

Internauci raczej nie wydają się przekonani.

Warto przeczytać: Dziennikarz „Gazety Wyborczej” zaczął obrażać Antoniego Macierewicza: „Jest pan kłamcą i przestępcą”. Były szef MON pokazał klasę [wideo]

Podziel się