Szukaj

Dziennikarz, o którym mówił Tomasz Komenda przyznał się, że chodziło o niego – „żyłem w samolubnym przekonaniu” [wideo]

18-05-2018 19:19
Tomasz Komenda Fot. Misha von Jadczak / Twitter / screen Twitter
Podziel się

Tomasz Komenda po 18 latach pobytu w więzieniu został uniewinniony. Podczas specjalnej konferencji prasowej były więzień zaznaczył, że na sali obecny jest dziennikarz, który przez cały czas go oczerniał, nazywał pedofilem i mordercą.

W trakcie konferencji prasowej Tomasz Komenda opowiadał o swoich planach na przyszłość. W pewnym momencie nieoczekiwanie zaznaczył, że na sali przebywa dziennikarz, który latami go oczerniał.

Jest tu na konferencji jeden dziennikarz, który przez 18 lat oczerniał mnie w mediach, pisał, że jestem pedofilem i mordercą, a dziś jest tu i jak on teraz może mi spojrzeć w oczy

– powiedział Komenda.

Koniecznie przeczytaj: Niesłusznie skazany na więzienie Tomasz Komenda po 18 latach wyszedł na wolność. Łzy wzruszenia i dramatyczne słowa: „Myślałem, że mnie tam zabiją” [foto+wideo]

Czytaj też: Tomasz Komenda został przesłuchany przez prokuraturę w obecności psychologa. Wcześniej zeznania złożyła jego rodzina

Więcej na ten temat napisaliśmy tutaj: „Ja tu widzę jednego dziennikarza, który mnie przez 18 lat oczerniał” – niespodziewane słowa Tomasza Komendy podczas konferencji [wideo]

Okazało się, że dziennikarz, o którym mówił Komenda, przyznał się samemu. Wiemy już, że chodzi o Marcina Rybaka, pracownika „Gazety Wrocławskiej”.

Żeby było uczciwie, to muszę powiedzieć, że Tomasz Komenda, mówiąc wczoraj o dziennikarzu, który go opisywał, miał na myśli mnie

– powiedział dziennikarz portalowi „NaTemat”.

Redaktor „Gazety Wrocławskiej” przyznał, że ma problem z tym, co się stało:

Tak, problem mam. Nie lubię słowa „kac moralny” i mam poczucie, że to nie oddaje tego, co czuję. Najgorsze jest to, że żyłem w samolubnym przekonaniu, że rzetelnie relacjonowałem sprawę karną

– stwierdził.

Jak dziś patrzę na tamte teksty, to mam jedną główną pretensję do siebie. Bardzo rzetelnie relacjonowałem punkt widzenia oskarżenia w tej sprawie. Natomiast punkt widzenia obrony jest taki urywany. Są momenty, kiedy zwracałem na to uwagę. A potem dalej nie było to kontynuowane

– dodał.

Dziennikarz zaznaczył, że cieszy się z tego, że Komenda znów jest na wolności:

Wiedziałem, że to tak się musi skończyć. Cieszyłem się, że stało się to tak szybko, że nie będzie trzeba już tego dalej ciągnąć, rozwałkowywać z punktu widzenia Tomasza Komendy. To, co teraz jest naprawdę istotne, to próba dojścia do tego, jak to się stało. I co takiego się stało, że doszło do oskarżenia, a potem skazania niewinnego człowieka.

Rybak zakłada jednak, że jego relacje z byłym więźniem już się nie poprawią:

Mnie się wydaje, że pan Tomasz nie chce mnie widzieć. I nie czuję się na siłach bronić przed jego słowami, dlatego, że nie chcę tego robić. Trudno sobie wyobrazić nawet, co przez lata czuł pan Tomasz. On uważa mnie za element tego systemu, który go skazał. Jakiekolwiek moje słowa i tłumaczenia nic nie dadzą.

Warto przeczytać: Tomasz Komenda w czasie odsiadki został skazany za drugi gwałt, choć wszystkie dowody świadczyły o jego niewinności. Nawet ofiara go broniła

Podziel się