Szukaj

Aleksandra Dulkiewicz uciekała przed dziennikarzem. Nie chciała odpowiedzieć na niewygodne pytanie [wideo]

01-03-2019 17:02
Aleksandra Dulkiewicz ucieka przed dziennikarzem Fot. Media Narodowe / You Tube / YouTube
Podziel się

3 marcia odbędą się przedterminowe wybory na prezydenta Gdańska. Ubiegająca się o to stanowisko Aleksandra Dulkiewicz nie zgodziła się na debatę z pozostałymi kandydatami.

Poza Dulkiewicz w wyborach startują Grzegorz Braun i Marek Skiba. Pełniąca obowiązki prezydenta miasta wieloletnia współpracownica Pawła Adamowicza nie chciała odpowiedzieć na pytanie dziennikarza Mediów Narodowych. Michał Murgrabia chciał dowiedzieć się, dlaczego Dulkiewicz unika debaty wyborczej.

Polityk całkowicie ignorowała goniącego ją reportera.

Najpierw trzeba poszanować demokrację, wtedy będzie debata

Koniecznie przeczytaj: Grzegorz Braun o roszczeniach żydowskich: „Chodzi o wrogie przejęcie naszego państwa” [wideo]

Czytaj też: Paweł Adamowicz zlecił przygotowanie specjalnego dokumentu. Wszystko z powodu obaw przed aresztowaniem

- rzucił mężczyzna, który towarzyszył Dulkiewicz.

Sytuacja na nagraniu poniżej.

Do kwestii debaty Dulkiewicz odniosła się natomiast w wywiadzie dla portalu gazeta.pl. Okazało się, że dla polityk ubiegającej się o fotel prezydenta miasta wystarczającym powodem do odmówienia udziału w debacie jest rzekomo „wykluczający język”, jakim mają jej zdaniem posługiwać się kontrkandydaci.

Obaj panowie – chociaż pan Braun mocniej i w sposób, który nie zyskuje żadnej akceptacji z mojej strony – delikatnie mówiąc posługują się językiem wykluczającym, a na taki język nie ma z mojej strony zgody. Rozmawianie z nimi publicznie zatem dawałoby im prawo i okazję do mówienia w taki sposób

- przekonywała Dulkiewicz, który krytykowała zwłaszcza Grzegorza Brauna.

Nie zagłębiam się za bardzo w to, co mówi pan Braun. (…) Martwi mnie to bardzo, ale ten człowiek prezentuje język, sposób myślenia i sposób widzenia świata, które są mi szalenie obce. (…) Pan Braun gra na lękach. Opiera swoje myślenie na lękach, obawach, nienawiści, wykluczeniu

- mówiła.

Tymczasem Grzegorz Braun przedstawił konkretne propozycje programowe dla miasta Gdańska nie związane ze sprawami ideologicznymi. Wśród nich jest m.in. audyt dotyczący działań podejmowanych przez miasto – zarówno finansowych, jak i proceduralnych czy kadrowych.

Myślę, że niektóre komputery trzeba opieczętować, niektóre biurka trzeba zająć, będziemy szukali m.in. tej kartki na której ktoś złożył wniosek o wyłączenie pasa ruchu 13 stycznia, a tymczasem odbywała się impreza masowa. Tymczasem ktoś musiał napisać na tej kartce: „zgoda”

- mówił Braun w wywiadzie dla wRealu24.

Drugie hasło: uwłaszczenie. Bardzo prosty, konkretny cel mojej prezydentury, doprowadzić do tego, żeby więcej gdańszczan stało się właścicielami tych mieszkań, nieruchomości, które zasiedlają. (…) Gdańszczanie natrafiali na przeszkody władz, ja znam taką historię mieszkanki wywłaszczanej przez sąd, sędzia w tej sprawie wchodzi w skład miejskiej komisji wyborczej. Tam pretekstem były jakieś uregulowane po czasie płatności. Jak poszła do urzędu, jeden urzędnik do drugiego mówi: zachciało się starej k… mieszkania z widokiem na Neptuna

- opowiadał.

Kandydat na prezydenta Gdańska wymieniał także propozycje rozbudowy miasta i pomysły na rozwiązania komunikacyjne.

Wielkie projekty, które związane są z morzem. Gdańsk chociaż nad morzem, jakby plecami odwrócony do morza. Niewykorzystane szanse, ciągle nie zbudowane nowe miasto, które miało powstać na terenie stoczni. Zapchany głęboki port kontenerowy – jedyny taki na Bałtyku, trzeba go udrożnić. Metro trójmiejskie, oczywiście to wszystko wymaga studiów, wymaga zamówienia eksperckich opracowań, trzeba wiedzieć gdzie np. można puścić metro albo chociaż szybki tramwaj wpadający na długich odcinkach pod ziemię.

Warto przeczytać: Legendarny skoczek Matti Nykaenen na trzy dni przed śmiercią zagrał koncert. Założył szalik z napisem „Polska” [wideo]

Podziel się