Szukaj

Tczew: Nieznani sprawcy podpalili mu samochód ze starymi książkami. Z ich sprzedaży utrzymywał siebie i matkę [foto]

12-09-2018 18:51
Włodzimierz z Tczewa Fot. Katarzyna Gapska / Facebook.com
Podziel się

Od 2005 roku pan Włodzimierz sprzedawał stare książki na targowisku w Tczewie. Jednak kilka dni temu Żuk, w którym przewoził towar, został podpalony. Okazało się, że straty są tak duże, że nie może dalej w ten sposób zarabiać. Na szczęście internauci stanęli na wysokości zadania.

Jak informuje „Dziennik Bałtycki”, w samochodzie spłonęło aż 1,5 tys. książek.

Sam poszkodowany w rozmowie z mediami nie krył swojego rozgoryczenia: 

Nie rozumiem, co komu zawiniły te książki. Spalili mi pół kartonu książek religijnych. To były bardzo dobre książki. Z tego, co mam w domu, nie odtworzę swojej oferty.

Pan Włodzimierz przyznaje również, że nie jest tylko zwykłym handlarzem książek, ale również ich wielkim pasjonatem.

Koniecznie przeczytaj: Zabawna wypowiedź w porannym programie RMF FM. Włodzimierz Czarzasty żartobliwie porównał Ryszarda Petru do... pewnego ptaka [wideo]

Czytaj też: Na eBayu wystawiono na sprzedaż niemowlę. Rodzice to uchodźcy

Uczono mnie, że człowiek jest jednostką społeczną, a moim zadaniem jest dać innym coś od siebie. I dawałem chociaż, sam niewiele mam.

Tą przykrą sprawę nagłośniła w mediach społecznościowych jedna z internautek. Jak czytamy w opublikowanym poście, trwa zbiórka starych książek dla pana Włodzimierza:

Od pana Włodzimierza kupiłam wiele książek. Lubię z nim porozmawiać, bo ma ogromną wiedzę i pasję. Twierdzi, że bez czytania nie jest w stanie zjeść kanapki. Dziś zobaczyłam go na pogorzelisku. Był smutny, ale i tak przepytał mnie z lektur pozytywistycznych.

Warto przeczytać: Kidawa-Błońska znalazła wytłumaczenie dla Nitrasa: „Niczego nie szukał. Jego uwagę zwróciła sterta książek leżących na podłodze” [WIDEO]

Podziel się