Szukaj

Stefan W. tylko udaje niepoczytalnego? Dla niego to niezwykle korzystne. „Może to Wam otworzy oczy” [foto+wideo]

16-01-2019 14:46
Stefan W. Facebook
Podziel się

Coraz głośniej mówi się o tym, że Stefan W., zabójca prezydenta Gdańska, tylko udaje osobę niepoczytalną, aby uniknąć długoletniej odsiadki w więzieniu. Gdyby w taką wersję uwierzył sąd, 27-latek bez wątpienia znajdowałby się w o wiele lepszej sytuacji.

Stefan W. nie przyznał się do stawianych mu przez prokuraturę zarzutów zabójstwa Pawła Adamowicza. Grozi mu nawet dożywocie. 27-latek w czasie przesłuchania nie chciał się nawet odnieść się do wydarzeń z niedzieli.

Nie przyznał się on do winy, przy czym z uwagi na to, że nie odnosił się do zdarzeń z dnia wczorajszego, trudno tutaj jednoznacznie wskazać czy nie przyznaje się on do winy czy do zaistnienia samego zderzenia

Koniecznie przeczytaj: Stefan Niesiołowski dostał wyjątkowo adekwatną odpowiedź na swoje chamskie zaczepki [WIDEO]

Czytaj też: Stefan Niesiołowski do posłanki PiS w Sejmie: „Czy mogłaby się Pani zamknąć?” [WIDEO]

- mówił obrońca oskarżonego.

Takie zachowanie mężczyzny mogłoby przemawiać za tym, że w chwili ataku był niepoczytalny. Kondycję psychiczną 27-latka ustalić mają biegli, mężczyzna przejdzie w najbliższym czasie badania sądowo-psychiatryczne.

Wiele osób uważa jednak, że zachowanie mężczyzny to gra, a on sam doskonale wie, co zrobił.

Zwraca się uwagę na precyzję, z jaką Stefan W. zaplanował morderstwo. 27-latek wszedł na scenę z podrobioną przepustkę dla mediów. Wiedział, kiedy zaatakować – rzucił się na swoją ofiarę w momencie, w którym było największe zamieszanie. Wiedział też jak zabić – w odpowiednim momencie nie zawahał się i zdecydowanie zadał trzy precyzyjne ciosy w serce i brzuch, przeciął aortę, powodując poważne obrażenia ciała. Miał też przygotowaną przemowę. Nie uciekał, wiedział jak jak ma się zachować przy zatrzymaniu – położył się na ziemię i nie stawiał oporu.

Relacja osób, które znały Stefana W., świadczy o tym, że mężczyzna od dawna był związany ze światkiem przestępczym, interesował się bronią, co więcej - stosowanie przemocy sprawiało mu satysfakcję. Dla mężczyzny, który nigdy nie podjął normalnego zatrudnienia, rabunki i napaści stały się wygodnym sposobem na życie. Napady na banki, za które trafił do więzienia, skrupulatnie zaplanował. Mężczyzna lubił się chwalić, tym co zrobił.

To jest chłopak, który od zawsze miał nierówno pod sufitem, był niezrównoważony i trzeba było na niego uważać. Już jako nastolatek zdarzyło się, że bez powodu rozbił koledze na głowie szklaną butelkę. Nigdy nie ukrywał, że lubił bić ludzi i chętnie się tym chwalił, mówił o tym, jak fajnie jest spuścić komuś wp...dol

- powiedział „Dziennikowi Bałtyckiemu” mężczyzna z Oliwy, który utrzymuje, że Stefana W. zna od lat.

Potrafił, idąc ulicą, zobaczyć kobietę odchodzącą od bankomatu albo wychodzącą z banku i wyrwać jej torebkę czy na ulicy wyrwać komuś z ręki telefon komórkowy. Nie ukrywał, czym się zajmuje. Na forach w internecie chwalił się nawet, że obrobił bank i wyjeżdża na wakacje

- dodawał.

Więcej tutaj: Kim był Stefan W.? Przerażająca relacja osób, które znały mordercę z Gdańska: „Od zawsze miał nierówno pod sufitem” [foto]

Inna relacja poniżej:

Kilka faktów na temat Stefana W. zestawił jeden z internautów.

Okazuje się, że ów morderca:

- utrzymywała go rodzina

- zaplanował 10 napadów na banki

- skutecznie przeprowadził 4, co ciekawe był zamaskowany i używał broni (gazowej) do zastraszania pracowników, po skoku części ubrań wrzucał do śmietników w różnych częściach miasta

- wciągnął do tego kolegę Tobiasa Ł.

- cześć zrabowanych pieniędzy przeznaczył na wycieczkę na Kanary (patrz zdjęcie z profilu na fb)

- znał się na broni, fascynowały go militaria

- założył siłownię

- do napadu w Gdańsku dobrał nóż i wiedział jak przedostać się na scenę, trafił w aortę - czyli wysoka szansa na smierć na miejscu

- potem przedstawił się i powiedział dokładnie jakie były jego motywy.

- wymienia internauta, który nie wierzy w wersję o niepoczytalności.

Moja ocena jest taka, że to psychopata ale nie wariat.

Zasadnicza różnica - psychopaci myślą logicznie, potrafią planować i maja motywacje, wariaci są irracjonalni - „wziął i zabił, nie wiedział co robił”

- dodaje Obywatel D.C.

Warto też zauważyć, dlaczego uznanie niepoczytalności byłoby dla sprawcy tak korzystne:

Art. 94. § 1. Jeżeli sprawca, w stanie niepoczytalności określonej w art. 31 § 1, popełnił czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości i zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że popełni taki czyn ponownie, sąd orzeka umieszczenie sprawcy w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym.

§ 2. Czasu pobytu w zakładzie nie określa się z góry; sąd orzeka zwolnienie sprawcy, jeżeli jego dalsze pozostawanie w zakładzie nie jest konieczne.

§ 3. Sąd może zarządzić ponowne umieszczenie sprawcy określonego w § 1 w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym, jeżeli przemawiają za tym okoliczności wymienione w § 1 lub w art. 93; zarządzenie nie może być wydane po upływie 5 lat od zwolnienia z zakładu.

- czytamy w przepisach Kodeksu Karnego.

Również eksperci są zdania, że zachowanie mężczyzny wskazuje na pozorowanie niepoczytalności:

Jeżeli on przeczy rzeczywistości, a następnie mamy sytuację, że jak dzikie zwierzę, jak puma, co jest typowe dla pewnego profesjonalnego sposobu załatwiania spraw, porusza się na tej scenie i w żaden sposób nie daje szans prezydentowi ocalić się, a potem odmawia zeznań, to jest jak gdyby przygotowanie do tego, że przeczy, że wykonał tę zbrodnię, więc idzie w kierunku niepoczytalności. Czyli po prostu zaprzeczania rzeczywistości, czyli zakomunikowania nam, że „mnie tam nie było”.

- ocenił na antenie Polsat News kryminolog Paweł Moczydłowski.

Można powiedzieć, że go ktoś nauczył

- dodał.

Więcej tutaj.

Jak zaznacza wPolityce.pl, jedna z wersji branych pod uwagę przez śledczych zakłada, że Stefa W. nauczył się posługiwać nożem w więzieniu.

Ciosy, które zadał Pawłowi Adamowiczowi były niezwykle precyzyjne. „Dźgał tak aby zabić” - informowały tabloidy. Tak precyzyjnego władania nożem musiał nauczyć go ktoś, kto był w tej umiejętności mistrzem. Ktoś musiał mu także „poradzić” jeśli chodzi o wybór noża. Wiadomo, że Stefan W. interesował się takimi „gadżetami”. Wybór padł na nóż firmy Kandar - bardzo popularny model o ostrzu długości 14,5 centymetrów. To nim dokonał swojej potwornej zbrodni

- czytamy na portalu.

Z naszych ustaleń wynika też, że przyszły zabójca Pawła Adamowicza z drobnego bandyty zamienił się w ekstremalnie sfrustrowanego bandziora. Jedna z teorii śledczych, do której założeń dotarliśmy, wskazuje, ze to właśnie w więzieniu Stefan W. miał „zrozumieć”, że to Platforma Obywatelska jest „źródłem” wszystkich jego problemów

- dodają dziennikarze portalu wpolityce.pl.

Warto przeczytać: Stefan Niesiołowski skomentował pielgrzymkę środowisk narodowych na Jasną Górę: „To miejsce trzeba bojkotować jak Wawel”

Podziel się