Szukaj

Grupa agresywnych Romów pobiła Polaków w Puławach. Atak miał podtekst rasistowski. „Polskie k***y, będziecie nam wszyscy czyścić kible” [wideo]

08-03-2018 22:08
Pobicie w pizzeri w Puławach Fot. wPuławach / YouTube / screen YouTube
Podziel się

W Puławach doszło do pobicia dwójki kucharzy z pizzerii „Desperado”. Ofiary napaści uważają, że była to przemoc na tle rasistowskim, ponieważ napastnikom przeszkadzała narodowość Polaków. Sprawa trafiła na policję.

W pizzerii „Desperado” doszło do brutalnego pobicia dwójki pracujących tam kucharzy. Konrad Teper, jeden z poszkodowanych, opowiedział „Dziennikowi Wschodniemu”, w jaki sposób przebiegał rozwój wydarzeń.

Wszystko zaczęło się od tego, że mężczyzna tym razem przyszedł ze swoją dziewczyną do pizzerii jako klient. W pewnym momencie jeden z przebywających w lokalu Romów zaczął zaczepiać Tepera. Ten jednak początkowo nie reagował. Gdy jednak po jakimś czasie dalej był prowokowany i pojawiły się aluzje co do jego matki, postanowił się postawić.

Koniecznie przeczytaj: Hit! Ten nieudany napad przejdzie do historii. Tak absurdalnego zakończenia nie wymyśliłby nawet najlepszy komik [WIDEO]

Czytaj też: 70-letni emeryt rzucił się z nożem na trójkę imigrantów. Choć zostali ranni, policja i tak postanowiła puścić staruszka wolno

Wstałem i powiedziałem mu, że nie pozwolę, żeby obrażał mnie i moją rodzinę. Wtedy wszyscy zostaliśmy obrzuceni obelgami, Romowie zaczęli mnie szarpać. Mój kolega, też kucharz, podbiegł do nas, żeby nas rozdzielić, ale jemu też się dostało. Rzucono go na ziemię i skopano. Ma podbite oko. Ja też mam sporo siniaków i stłuczeń

– relacjonował 25-latek.

Poszkodowany przekonuje, że był to atak na tle rasistowskim.

Powiedzieli, że jestem „polską k***ą” i będziemy im wszyscy „czyścić kible”. Moją dziewczyną nazwali polską suką. Krzyczeli, że spalą nam dom i zabiją dziecko

– powiedział Teper.

Na miejsce została wezwana policja, jednak Romów nie było już w lokalu. Po przeszukaniu okolicy udało się ich jednak odnaleźć. Młodsza aspirant Ewa Rejn-Kozak opisała, w jaki sposób wyglądało zatrzymanie:

Zatrzymaliśmy ich kilkaset metrów od lokalu. Mężczyźni byli wulgarni i agresywni. Na miejsce wezwaliśmy dodatkowe patrole policji. W trakcie interwencji znieważono jednego z funkcjonariuszy. Wszyscy mężczyźni, w wieku 25, 26, 27, 34 i 44 lat, trafili do policyjnego aresztu. Czterech z nich było nietrzeźwych.

Pobici mężczyźni zostali przebadani w szpitalu. Stwierdzono u nich obrażenia ciała. Poszkodowani zapewniają, że nie odpuszczą agresorom.

Boimy się o życie. Mam małe dziecko, nie chcę, żeby mu się coś stało. Chciałbym po prostu móc tutaj normalnie żyć i pracować. Mam jednak wrażenie, że oni czują się bezkarni. Jeśli to wszystko skończy się tak, że będę musiał walczyć o swoje prawa na drodze cywilnej, zrobię to, ale żaden ewentualny „zakaz zbliżania się” na pewno nie rozwiąże tego problemu. Nie sprawi, że poczuję się bezpiecznie

powiedział Teper.

Napastnikom grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

Warto przeczytać: Nietypowy napad w Katowicach. Bandyci wjechali samochodem do marketu i wynieśli z kantoru sejf. Policja apeluje o pomoc [wideo]

Podziel się