Szukaj

Ojciec zranił nożem psa w obronie zaatakowanej 8-letniej córki. Wylała się na niego lawina hejtu

13-12-2018 15:44
Amstaff
Podziel się

Dramatyczne sceny rozegrały się w Wałbrzychu na Dolnym Śląsku. Pies zaatakował idącą z ojcem i koleżanką 8-letnią dziewczynkę. Zwierzę puściło dziecko dopiero po interwencji mężczyzny, który zranił nożem agresywnego amstaffa.

Do zdarzenia doszło 9 grudnia na jednej z wałbrzyskich ulic w godzinach wieczornych. 15-latka, która w towarzystwie znajomych wprowadzała amstaffa, ściągnęła kaganiec. Nagle zwierzę rzuciło się na dziecko, które przechodziło obok z ojcem.

Pies chwycił 8-latkę szczękami za rękę i zaczął wlec po chodniku. Zwierzę nie reagowało na żadne komendy i nie chciało puścić dziecka, mimo prób odciągnięcia zarówno przez mężczyznę, jak i opiekunkę psa. Ojciec dziewczynki wyciągnął z kieszeni niewielki nożyk (służący do przecinania pasów bezpieczeństwa) i ugodził nim zwierzę dwa razy w pysk. Dopiero po drugim ciosie amstaff zwolnił uścisk.

Koniecznie przeczytaj: Zmasowany atak hakerski na polskie banki

Czytaj też: Jak naprawdę wyglądał atak na posła Kukiz’15 pod Sejmem? Pojawiły się nowe nagrania [WIDEO]

Mężczyzna zabrał dziecko do szpitala, na szczęście obrażenia dziecka nie były poważne. Dziewczynkę przed głębszymi ranami ochroniła puchowa kurtka.

Pies został zabrany do weterynarza, który zaszył mu ranę.

Co ciekawe, zdjęcie zakrwawionego amstaffa trafiło do sieci. Zamieszczająca je na Facebooku kobieta napisała:

Jest mi niezmiernie przykro, iż na skutek szarpaniny psa z dzieckiem; ojciec dziecka próbując być może w szoku ratować córkę/syna uderzył z całej siły psa w głowę butelką od piwa. Sprawa jest wyjaśniana i wszelkie informacje zostaną podane po zakończeniu dochodzenia. Z całym szacunkiem do dziecka i psa mam nadzieję, że obydwojgu nic nie będzie. Sama mam córkę i amstaffy i wiem, że zawsze wina stoi po stronie ludzi. Z swojej strony dodam że pies nie atakuje bez powodu chyba, że jest to wina behawioru.

Pod wpisem pojawiło się mnóstwo nieprzychylnych i często wulgarnych komentarzy pod adresem mężczyzny, który zranił psa.

„Co za menda! Co mu pies zrobił”, „Pier***a patola”, „Mam nadzieję, ze jak gnoja dorwiesz, to odwdzięczysz mu się tym samym”, „Mam nadzieję, że złapią zwyrodnialca”, „Pies się wyliże, ale tego ludzkiego śmiecia to bym ubił” – to tylko niektóre z komentarzy.

Sprawą ataku na dziecko zajęła się policja. Zarówno ojciec dziewczynki, jak 15-latka, która prowadziła psa potwierdzili w zeznaniach, że nikt nie sprowokował zwierzęcia. Amstaff wabiący się Demon rzucił się na dziecko, choć chwilę wcześniej nic nie wskazywało, że może tak się zachować.

Nastolatka, pod której opieką było zwierzę, usłyszała zarzut narażenia innej osoby na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez „niezachowanie nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu psa rasy amstaff i dopuszczenie do pogryzienia” - poinformowała wałbrzyska policja.

Sprawą ma zająć się sąd dla nieletnich.

Jak informuje lokalny portal dolnoslaskie.naszemiasto.pl, to nie był pierwszy atak amstaffa na dziecko. Wcześniej pies rzucił się na chłopca. Wtedy zwierzę było prowadzone przez siostrę 15-latki, zaledwie 10-letnią dziewczynkę. Pies poszarpał kurtkę i sweter zaatakowanego chłopca. Na szczęście i tym razem zimowa odzież ochroniła dziecko. Po zgłoszeniu sprawy na policję właścicielka psa otrzymała mandat w wysokości 200 zł. Teraz policja prawdopodobnie będzie wnioskować o poddanie amstaffa obserwacji. Ustalono, że w obu przypadkach dzieci nie sprowokowały zwierzęcia.

Policja zaapelowała jednocześnie o nierozpowszechnianie krzywdzących osądów przed wyjaśnieniem danej sprawy.

Tak stało się w tym przypadku. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo wrzucić coś do internetu i uruchomić lawinę negatywnych komentarzy. Warto najpierw poprosić o pomoc policję

- powiedział sierż. sztab. Marcin Świeży z policji w Wałbrzychu.

Autorka postu ze zdjęciem psa, który już usunęła, w odpowiedzi na medialne doniesienia, zamieściła oświadczenie:

ANNA PRZYBYŁA Z WAŁBRZYCHA (pisownia oryginalna):

Moje oficjalne stanowisko, co do sytuacji z psem w typie rasy amstaff z niedzielnego wieczoru. W niedzielę wieczorem o godz 19.28 zostałam poproszona o pomoc w zabezpieczeniu psa z obrażeniami. Pojawiając się po chwili na miejscu, zastałam psa z raną głowy i krwotokiem. Pytając co się stało, zostałam poinformona (przez osobę sprawującą wówczas opiekę nad psem) Ja i Właściciel psa, że pies został uderzony z impetem butelką (po piwie/z piwem) bez powodu przez przechodnia.

Z racji tego, że nie miałam powodu nie uwierzyć w te informacje, iż psa znam z wspólnego wybiegu psów dodałam post o godz 19.54 na fb o poszukiwaniu sprawcy napaści na psa wyznaczając nagrodę. Nie mając prawdziwych informacji o zdarzeniu gdyż zostały zatajanone przez osobę sprawującą wówczas opiekę nad psem.

Mając na uwadze ostatnie zdarzenia w Wałbrzychu z znęcaniem się nad zwierzętami obawiałam się, iż może zostać za chwilę zranione kolejne zwierze bądź człowiek dodałam owy post.

Po powrocie z psem z ambulatorium zostałam poinformona o prawdziwym zdarzeniu tego wieczoru, gdyż opiekun psa przyznał się o celowym wprowadzeniu mnie i Właściciela w błąd.

Po potwierdzeniu informacji edytowałam post o godz 23.23 pisząc nie oficjalnie o zdarzeniu z udziałem dziecka. W żadnym moim komentarzu ani wypowiedzi nie nawoływałam do heytu na nikogo.

Obie strony złożyły wyjaśnienia na komisariacie co do sytuacji i są one weryfikowane.

Ja z swojej strony mogę powiedzieć, iż po skończeniu dochodzenia będzie wiadomo wszystko o przyczynie zdarzenia, którego ofiarą jest dziecko i pies. Na szczęście dziecku nic się nie stało. Jest mi niezmiernie przykro, iż w ogóle doszło do takiej sytuacji. Post o zdarzeniu został zmieniony na widoczność tylko dla mnie.

Warto przeczytać: Poszedł do więzienia za „atak” kanapkami z bekonem na meczet. Teraz znaleziono go martwego w celi!

Podziel się