Szukaj

3-letnia Amelka i jej matka odnalezione. Zaskakująca relacja policyjnego mediatora

08-03-2019 18:45
Amelka i rodzice Fot. Policja / Policja / screen
Podziel się

Policja poinformowała, że odnaleziono 3-letnią Amelkę i jej matkę Natalię, które miały zostać wczoraj uprowadzone w Białymstoku. Funkcjonariusze zatrzymali ojca dziewczynki i drugiego mężczyznę. Informacje przekazane przez mediatora Marka Makarę, który brał udział w akcji odzyskania 3-latki, rzucają nowe światło na całą sprawę.

O zakończonych poszukiwaniach informowała dzisiaj na Twitterze policja i wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński.

Otrzymałem potwierdzenie, że zatrzymano dwóch prawdopodobnych sprawców, czyli ojca dziecka i jeszcze drugą osobę

- powiedział w piątek po południu wiceszef MSWiA, którego cytuje tvp.info.

Jeżeli chodzi o siły i środki, to nie czas o nich mówić, ale w mojej ocenie siły i środki, które zostały zastosowane, były właściwe i adekwatne do sytuacji

Koniecznie przeczytaj: Matka sprzedawała swoją 14-letnią córkę mężczyznom. Została skazana na... prace społeczne

Czytaj też: Dziennikarka rozebrała się na wizji, bo nie podoba się jej Brexit. To siostra znanego polityka [wideo]

- dodał Zieliński.

Amelka i jej mama są już dzięki nam całe i zdrowe pod naszą opieką! Uwolnienie ich i zatrzymanie sprawców to efekt skutecznych działań Policji nieopisany trud policjantów z KGP, CBŚP i całego kraju, w szczególności garnizonów z Białegostoku, Olsztyna, Radomia

- napisała na Twitterze policja.

Według relacji babci dziecka, 3-latka i jej matka w czwartek rano miały zostać wciągnięte siłą do samochodu przez dwóch zamaskowanych sprawców. Media podawały, że za porwaniem może stać ojciec dziewczynki. Pojawiły się informacje sugerujące, że mężczyzna pochodzi z Niemiec.

Później okazało się, że mężczyzna ma obywatelstwo polskie, ale wcześniej mieszkał z Amelią i jej matką w Niemczech. Para rozstała się i matka wyjechała z córką do Polski.

Marek Makara, mediator policyjny, który zaangażowany był w akcję, zauważa, że media przedstawiły całą sprawę bardzo jednostronnie – jak mówi: „pomijając fakt, iż dziewczynka dwa lata temu została uprowadzona przez matkę i babcię z terytorium Niemiec”. Według informacji Wirtualnej Polski ojciec dziecka, Cezary R., w ubiegłym roku bezskutecznie wnioskował przed białostockimi sądami o wydanie mu dziewczynki. Chciał, aby Amelka wróciła z nim do Niemiec. Mężczyzna powołał się na przepisy Konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę.

Tatuś walczył bardzo nieskutecznie z polskim systemem prawnym. Jego desperacja doprowadziła do odebrania dziecka, niestety siłowego, z czym nie mogliśmy się do końca zgodzić

- mówi Makara w rozmowie z TVP Info.

Mediator dodaje, że „pan Czarek chciał przekazać dzisiaj matkę na policję, a z dzieckiem udać się dalej w kierunku Niemiec”.

Próbowaliśmy wynegocjować, aby również dziecko zostało

- relacjonuje.

Mediator opowiedział również o zaskakującym zwrocie akcji, do jakiego doszło w czasie próby odzyskania dziecka.

W pewnym momencie doszło do dziwnego incydentu. Człowiek, który był z panem Czarkiem, wynajęty jako ochroniarz przez niego, zmienił zdanie, po czym zaatakował gazem pana Czarka i następnie udał się w kierunku Łomży, gdzie doszło do zatrzymania przez policję.

Makara jednocześnie podkreśla, że media „rozdmuchały” całą sprawę, która tak naprawdę nie miała tak dramatycznego przebiegu.

Matka nie została wciągnięta do samochodu, sprawcy nie mieli żadnych kominiarek. (…) Sytuacja została nagrana przez jednego z kierowców autobusu miejskiego

- powiedział, dodając, że matka dziewczynki, 25-letnia Natalia, dobrowolnie wsiadła do auta.

Mamy nagranie, gdzie matka normalnie rozmawia, przekazuje informacje, że udają się teraz do domu do Niemiec, tak przynajmniej wywnioskowaliśmy z jej wypowiedzi

- podkreśla Makara.

Pan Czarek przesłał nam również zdjęcia, że jest wszystko w porządku

- dodaje.

Mediator zaznacza, że ojciec Amelki „nigdy, przenigdy, nie stosował przemocy psychicznej ani fizycznej na matce dzieci” i „jest to historia zmyślona przez babcię dziecka”.

Makara powiedział, że uczulał policję Komendy Głównej Policji, z którą współpracował, aby akcja przebiegła w jak najlepszych warunkach, tak aby ani dziecku, ani nikomu innemu nic się nie stało.

Szczególnie zależało nam też na ojcu, który był bardzo szykanowany

- podkreślił.

Jak podaje WP, relację mediatora potwierdza Bartosz Weremczuk z biura detektywistycznego Weremczuk&Wspólnicy.

Wczoraj zwróciło się do nas kilka osób z prośbą o zaangażowanie nas do tej sprawy. Po wstępnej analizie uznaliśmy, że sprawa ma podłoże rodzinne, a podawane okoliczności porwania są mało wiarygodne. Dorosła kobieta z małym dzieckiem zostaje bez trudu wciągnięta do samochodu osobowego? W takiej sytuacji każdy by się bronił i zapierał rękami oraz nogami. W naszej ocenie kobieta musiała znać sprawcę

- wyjaśnia.

Warto przeczytać: „Cycki i d**a” zamiast walki o szacunek do kobiet? Działaczka SLD wytyka hipokryzję współpracowniczce Biedronia [foto]

Podziel się