Szukaj

Wstrząsające wyznanie Pauliny Młynarskiej. Bardzo poważne oskarżenia pod adresem Andrzeja Wajdy

14-05-2019 21:16
Paulina Młynarska, Andrzej Wajda Fot. Plejada/Piotr Drabik / YouTube/wikimedia / CC BY 2.0
Podziel się

Paulina Młynarska po premierze filmu „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich w swoim felietonie podzieliła się swoimi refleksjami na temat dokumentu i kwestii pedofilii. Dziennikarka i aktorka opisała niezwykle traumatyczne dla niej wydarzenie sprzed lat.

W felietonie „Czym się różni pedofil świecki od duchownego?” Młynarska wysunęła bardzo poważne oskarżenia pod adresem nieżyjącego już reżysera Andrzeja Wajdy. Jako niepełnoletnia dziewczyna miała zostać przez niego przymuszona do zagrania sceny seksu.

(..) miałam 14 lat, kiedy Andrzej Wajda, na planie swojego filmu „Kronika wypadków miłosnych” zmusił mnie do zagrania nago bardzo odważnej sceny erotycznej z udziałem 18-letniego wówczas śp. Piotra Wawrzyńczaka. Byłam pod wpływem środków uspokajających i alkoholu podanych mi przez inne osoby dorosłe pracujące na planie

Koniecznie przeczytaj: Paulina Młynarska oznajmiła, że jest jej wstyd za Polskę. Feministka zastanawia się nad tym, czy mamy w ogóle z czego być dumni [wideo]

Czytaj też: Paulina Młynarska oburzona zachowaniem dziennikarzy TVN. „Za to powinno się zwalniać z roboty” [WIDEO]

- ujawniła Młynarska.

Aktorka nie może zrozumieć, że taka sytuacja nie spotkała się ze sprzeciwem żadnej z osób pracujących przy produkcji.

Dlaczego nie zatrudniono dublerki do zagrania tej sceny, tylko wykorzystano dziecko? Nie wiem. Mogę się tylko domyślać, że była to jakaś popaprana wizja artystyczna gościa, który był zapewne przekonany, że skoro jest ważny, sławny i wszyscy się do niego modlą, to mu po prostu wolno. Dlaczego nikt, w kilkudziesięcioosobowej ekipie złożonej z dorosłych ludzi, nie zaprotestował? Dlaczego nikt nie powiedział: „Chwila, co wy wyprawiacie? To przecież jest dziecko! Nie można tak po prostu odurzyć dziecko, rozebrać i zaciągnąć przed kamerę, żeby udawało, że uprawia seks, o którym jeszcze nie ma najmniejszego pojęcia!

- opisywała dziennikarka.

Młynarska wyjaśniła również, dlaczego zdecydowała się opowiedzieć tak trudną dla niej historię. Zaznaczyła, że mechanizm funkcjonowania pedofilii jest wszędzie taki sam, bez względu na to, czy jest to środowisko duchownych, naukowe czy artystyczne, czy każde inne, w którym funkcjonują silne autorytety niepoddawane żadnej krytyce.

Piszę o tym, ponieważ jestem jedną z tych osób, które aż do kości rozumieją, jak bardzo nikim jest pojedyncze dziecko, wobec pozbawionego hamulców autorytetu i wszystkich tych, którym ten autorytet jest potrzebny. Którzy od niego zależą, z niego żyją i na bliskości z nim budują swoje kariery. Tak działają wszystkie sitwy świata. Katolickie, artystyczne, naukowe, jakie tylko chcesz

- podsumowała dziennikarka.

Pytana o tę kwestię przez dziennikarzy „Faktu’ Młynarska tłumaczyła:

Sprawę związaną z filmem, o której napisałam, już przepracowałam, to dla mnie zamknięty rozdział. W felietonie powróciłam do tych wydarzeń, by dodać ofiarom odwagi. By zachęcić je do mówienia.

Warto przeczytać: Młynarska hejtuje Święta: Bezwstydna eksplozja EGO, światełka żrące prąd, dręczenie karpi i siebie nawzajem, zarzynanie zwierząt...

Podziel się