Szukaj

Muniek Staszczyk wycofuje się z poparcia dla ACTA 2! „Przepraszam. Nie do końca wiedziałem, co podpisuję”

11-09-2018 13:28
Muniek Staszczyk Fot. Piotr Frydecki / wikimedia.org / CC BY-SA 3.0
Podziel się

Niedawno pisaliśmy o akcji Stowarzyszenia Autorów ZAiKS i Związku Producentów Audio-Video, którzy przekonali kilkudziesięciu artystów do wyrażenia poparcia dla unijnej dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Wśród nich znalazł się, Muniek Staszczyk. Wokalista T.Love przyznaje jednak teraz, że zaangażował się w akcję zbyt pochopnie.

W liście wystosowanym do polskich europarlamentarzystów przekonywano o konieczności poparcia nowego unijnego prawa, które zdaniem autorów apelu, miałoby lepiej chronić prawa twórców. Akcję poparło kilkudziesięciu polskich artystów. Wśród nich znalazły się znane nazwiska. Więcej pisaliśmy o tym tutaj: Kilkudziesięciu polskich artystów poparło ACTA2! Apelują do europosłów, aby głosowali za dyrektywą [lista]

Koniecznie przeczytaj: Prawo w Polsce najbardziej zmienne w całej UE!

Czytaj też: Kujawsko-Pomorskie: 31-latka zdała egzamin na prawo jazdy dopiero za 32 razem. Kobieta straciła dokument po… 2 tygodniach

Wśród sygnatariuszy listu był Muniek Staszczyk, wokalista T.Love. Muzyk przyznaje jednak teraz, że „nie do końca wiedział, co podpisuje”.

Jakub Kralka z serwisu bezprawnik.pl w swoim tekście zmieścił screen z odpowiedzią artysty na pytanie jednego z internautów, który wprost zapytał go, dlaczego Staszczyk poparł kontrowersyjne prawo, nazywane przez wielu ACTA 2.0.

Od kilku dni obserwuję skoordynowane ruchy w zwłaszcza państwowych mediach albo wypowiedzi artystów zrzeszonych w ZPAV czy ZAiKS, którzy później przyznają, że w sumie tak do końca nie wiedzą za czym postulowali. Tak oto odpowiadała jedna z twarzy kampanii ZPAV, Muniek Staszczyk, gdy internauta dopytał z niedowierzaniem, czy naprawdę się pod postulatami podpisuje

- komentuje Kralka, dołączając poniższy screen z Facebooka.

 

12 września odbędzie się kolejne głosowanie w Europarlamencie ws. dyrektywy o prawach autorskich. Nowe przepisy od początku wzbudzały wielkie kontrowersje. Według przeciwników ich wprowadzenie oznaczać będzie ogromną cenzurę i ograniczenie wolności w internecie. Wejście w życie dyrektywy w praktyce może doprowadzić do całkowitej eliminacji z rynku medialnego małych, niezależnych portali i serwisów internetowych, które nie będą w stanie sprostać restrykcyjnym wymogom nowego prawa.

Internet stanie się jak telewizja. Tylko najwięksi gracze będą mogli publikować materiały i przedstawiać swoją wizję

- podkreśla Julia Reda, posłanka niemieckiej Partii Piratów, która ostrzega, że wraz z wejściem nowego prawa „skończy się internet, jaki znamy”.

Oczywiście nowe przepisy będą również ingerowały w prawa internautów i ich swobodę wypowiedzi. Już wcześniej podnoszono, że nie będą oni mogli choćby tworzyć tzw. memów. Teraz okazuje się, że jednym z nowych pomysłów UE jest też zakaz publikowania zdjęć zrobionych na obiektach sportowych. Oznacza to, że nawet nie będziemy mogli wrzucić do sieci pamiątkowego selfie z meczu. Więcej tutaj: Unia Europejska zamierza zaostrzyć przepisy prawa autorskiego. Chce wprowadzić zakaz publikowania selfie ze stadionów

Warto przeczytać: Prawo i Sprawiedliwość może pozbawić pierwszego Polaka w kosmosie stopnia generalskiego. Niewykluczone, że na drodze stanie Andrzej Duda [wideo]

Podziel się