Szukaj

Paulina Młynarska odpowiada na zarzuty: „Andrzej Wajda miał możliwość przeprosić. Wybrał inaczej”

19-05-2019 17:48
Paulina Młynarska, Andrzej Wajda Fot. Newsweek Polska/Piotr Drabik / YouTube/wikimedia / CC BY 2.0
Podziel się

Szerokim echem odbił się felieton Pauliny Młynarskiej, w którym aktorka napisała, że gdy miała 14 lat, Andrzej Wajda zmusił ją do zagrania sceny seksu. Dziennikarka w odpowiedzi na serię zarzutów kierowanych pod jej adresem tłumaczy, dlaczego zdecydowała się podzielić traumatycznym wydarzeniem z przeszłości.

(…) miałam 14 lat, kiedy Andrzej Wajda, na planie swojego filmu „Kronika wypadków miłosnych” zmusił mnie do zagrania nago bardzo odważnej sceny erotycznej z udziałem 18-letniego wówczas śp. Piotra Wawrzyńczaka. Byłam pod wpływem środków uspokajających i alkoholu podanych mi przez inne osoby dorosłe pracujące na planie

- pisała w felietonie dla Onetu Paulina Młynarska.

Dziennikarka wspomniała o tym wydarzeniu przy komentarzu do filmu Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Więcej tutaj: Wstrząsające wyznanie Pauliny Młynarskiej. Bardzo poważne oskarżenia pod adresem Andrzeja Wajdy

Koniecznie przeczytaj: Paulina Młynarska oznajmiła, że jest jej wstyd za Polskę. Feministka zastanawia się nad tym, czy mamy w ogóle z czego być dumni [wideo]

Czytaj też: Paulina Młynarska oburzona zachowaniem dziennikarzy TVN. „Za to powinno się zwalniać z roboty” [WIDEO]

Jak sama Młynarska zauważa, jej tekst tekst wywołał burzliwą dyskusję, a część osób zarzuciła jej, że oskarża reżysera, który nie może się już bronić.

Dziennikarka we wpisie na Facebooku zaznacza m.in., że o zdarzeniu na planie filmu opowiedziała pierwszy raz już 15 lat temu.

Rozumiem, że nie jest fajnie dowiedzieć się, że uwielbiany artysta nie jest święty i stąd bardzo emocjonalne reakcje niektórych z Państwa. Jednocześnie chcę odpowiedzieć na pojawiające się w kółko pytanie dlaczego „ujawniam” coś takiego, gdy A. W. nie może się już bronić. Niczego nie ujawniam! Wszystko opowiedziałam 15 lat temu, a potem opisałam i opatrzyłam obszernym komentarzem w książce wydanej 5 lat temu pt. „Na błędach! Poradnik-odradnik”

- pisze Młynarska.

Dodaje, że reżyser nigdy ją nawet nie przeprosił.

A.W. miał możliwość powiedzenia choćby, na przykład: „Popełniliśmy błąd. Źle się stało. Przepraszam". Mógł do mnie zadzwonić i porozmawiać. Mógł zapytać jak się miewam i jakie naprawdę były konsekwencje tego, co się wydarzyło. Wybrał inaczej

- czytamy we wpisie.

Dziennikarka tłumaczy także swoje motywy.

Nie jest moją intencją żaden „lans” na oskarżaniu Wajdy. Uwierzcie mi państwo, chociaż twarda ze mnie zawodniczka i łatwo nie wymiękam, to ostatnie dni były bardzo stresujące. Nikomu takiego „lansu” nie życzę. Jednak wiem, że było warto! Dostałam lawinę maili (staram się odpowiadać po trochu), w których różne osoby dziękują mi za dodanie im odwagi. Proszę Państwa! Nie mam już od dawna nic osobiście do Andrzeja Wajdy, ani do nikogo z tej ekipy. Żal mi tej dziewczynki przerażonej, poddanej presji, zmanipulowanej, którą byłam w 1985 roku, gdy kręcono film. Jednak dziś jestem szczęśliwą, silną 48letnią kobietą. Stać mnie, aby zapłacić cenę za szczerość. Nie boję się. Chyba trafiło na „the wrong bitch”

- kończy Młynarska.

Warto przeczytać: Młynarska hejtuje Święta: Bezwstydna eksplozja EGO, światełka żrące prąd, dręczenie karpi i siebie nawzajem, zarzynanie zwierząt...

Podziel się