Szukaj

Podpułkownik Leszek Mroczkowski o komunistycznych oprawcach: „To, co robili, przechodzi ludzkie pojęcie” [wideo]

01-03-2019 11:29
Leszek Mroczkowski Fot. superHistoria.pl / YouTube.com / YouTube
Podziel się

Dziś po raz kolejny obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W związku z tym, warto dziś przypomnieć wstrząsające świadectwo podpułkownika Leszka Mroczkowskiego, który na własnej skórze doświadczył brutalnych tortur komunistycznych oprawców.

Wstrząsającą relację podpułkownika Leszka Mroczkowskiego opublikowano w 2017 roku na kanale superHistoria.pl.

Na nagraniu Żołnierz Wyklęty m.in. dzieli się swoją teorią na temat powodów nienawiści komunistycznych oprawców wobec przesłuchiwanych:

To, co robili oficerowie, którzy nas przesłuchiwali, to przechodzi ludzką wyobraźnię. To były zwierzęta. Ja w końcu doszedłem do wniosku , na czym to polegało?  Otóż rekrutowano chłopaków, z rzeszowskiego, lubelskiego, czy Wołynia, takich pastuszków, takich ciemnych chłopaków, którzy nie mieli szkoły podstawowej. Po trzech miesiącach  dostawał „gwiazdkę”, mieszkanie i wysoką pensję. (…) Oni byli tak zakochani we władzy ludowej, że my byliśmy dla nich zwierzętami.

Koniecznie przeczytaj: Prokuratura umorzyła śledztwo ws. syna Leszka Millera. „To było samobójstwo”

Czytaj też: Legenda polskiego boksu pozywa twórców filmu „Kler”: „Zrobili ze mnie SB-eka” [wideo]

W dalszej cześci wypowiedzi wspomniał również, jak wyglądała hierarchia wśród ubeckich oficerów:

Do stopnia kapitana to przeważnie byli Polacy. Od stopnia kapitana to był albo Żyd polskiego pochodzenia, albo Żyd „ruskiego” pochodzenia, albo Sowiet.

Jak przyznał, osobiście miał problem zrozumieniem tego, dlaczego został znacznie gorzej potraktowany przez Polaków niż przesłuchujących go Rosjan:

Dwóch miałem takich przesłuchujących mnie ruskich bandziorów. Oni potrafili z prawej albo z lewej uderzyć, ale się nie znęcali się tak, jak potrafią się znęcać Polacy.

Podpułkownik Leszek Mroczkowski opowiedział także o jednej z tortur, której doświadczył na własnej skórze:

Dla mnie najgorszą karą był tzw. „stojak”. To polegało na tym, że piwnicy była taka 30-centymetrowa wnęka i tam stawiano nagiego człowieka i zamykano w kracie. Przychodzono dopiero po 2, 3 dniach. Proszę sobie wyobrazić trzy doby stać we własnych odchodach, gdzie słychać nawet przelatującej muchy. Pierwsze godziny to fraszka. 8 godzin to jeszcze nic. Ale później zaczynała się męka. Człowiek walczy wtedy sam ze sobą.

Warto przeczytać: Szokujące słowa Pompeo. Pochwalił… stalinowskiego oprawcę Franka Blaichmana [wideo+foto]

Podziel się