Szukaj

W kwietniu 1940 roku NKWD rozpoczęło kolejne masowe przesiedlenia w głąb ZSRR. Wstrząsające relacje wywożonych Polaków

12-04-2018 16:40
78 rocznica wywózki Polaków w głąb ZSRR
Podziel się

W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r., czyli dokładnie w tym samym czasie, gdy NKWD mordowało polskie elity w Katyniu i okolicznych obozach jenieckich, władze sowieckie rozpoczęły kolejną masową deportację rodzin tych ofiar w głąb ZSRR, głównie na teren dzisiejszego Kazachstanu.

Pierwszą z czterech masowych deportacji obywateli polskich z ziem wschodnich RP przeprowadzano 10 lutego 1940 r. Według danych NKWD do północnych obwodów Rosji i na zachodnią Syberię wywieziono około 140 tys. ludzi.

Druga masowa wywózka w głąb ZSRR dotyczyła w głównej mierze rodzin przedstawicieli polskiej elity zamordowanych w obozach jenieckich i lesie katyńskim. Podobnie jak podczas wcześniejszej deportacji Polaków obwiązywały niezwykle surowe zasady.   

Koniecznie przeczytaj: Kto naprawdę mordował Polaków w lesie katyńskim? Ta relacja żydowskiego oficera NKWD nie pozostawia żadnych wątpliwości

Czytaj też: Janusz Korwin-Mikke o próbie otrucia rosyjskiego szpiega w Wielkiej Brytanii. „Ten incydent może zakończyć się kolejną wojną światową” [foto]

Te bezlitosne procedury deportacji w głąb Związku Radzieckiego opisywała m.in. jedna z nauczycielek, którą wywieziono z Białegostoku:

Dom otaczały jednostki o wyglądzie zbirów, komunistyczny element polski, z miejskiego proletariatu, do wnętrza wchodzili funkcjonariusze NKWD. Po stwierdzeniu tożsamości (mocno podkreślano narodowość, obawiano się brać Niemców) kierujący branką odczytywał decyzję (…) skazującą daną jednostkę na przesiedlenie. Robiono ścisłą rewizję (…). Do pakowania pozostawiano godzinę lub 30, a nawet 15 minut. Nie zwracano uwagi na ciężko, nawet obłożnie chorych, małe dzieci, które matki pragnęły zostawić u swoich lub znajomych, kobiety w ostatnim stadium ciąży, starców. Wszystkich zabierano pomimo łez, rozpaczy i oświadczeń lekarzy o niemożliwości zniesienia podróży.*

Z kolei o niezwykle trudnych warunkach panujących w wagonach pisał kilkunastoletni chłopiec, którego wraz z matką deportowano z Lwowa:

Załadowano nas do wagonów po 30 osób i więcej do jednego. Od razu wagony zostały zamknięte i zadrutowane. (…) Dwa dni staliśmy na dworcu, oglądając przez zakratowane okienka nieszczęśników zwożonych bezustannie autami. W wagonach były straszne warunki bytu. Kobiety razem z mężczyznami, ubikacja w kształcie rury drewnianej, wystawiona na zewnątrz wagonu. Ścisk, brak chleba, wody i gorąco doprowadzały ludzi do szału, już w drugim dniu jazdy zwariowały dwie kobiety i zostały umieszczone w specjalnym wagonie. Przejeżdżając przez granicę polsko-rosyjską, zapanował smutek i płacz. Wiedzieliśmy, że wjeżdżamy w kraj biedy, nędzy i głodu, mając małe nadzieje na wydostanie się stąd. Jazda ta trwała 17 dni, po drodze zostawialiśmy trupy starców i dzieci, którzy nie przetrzymali tej jazdy.*

W wyniku deportacji dokonanej w kwietniu 1940 r. z ziem wschodnich RP wywieziono około 61 tys. obywateli polskich. Kolejne dwie wywózki władze sowieckie przeprowadziły w czerwcu 1940 r. i pod koniec maja 1941 r. Łącznie według danych NKWD zesłano w sumie około 330-340 tys. osób.

*Świadectwa Polaków pochodzą z książki „W czterdziestym nas Matko na Sibir zesłali. Polska a Rosja 1939-1942”.

 

 

Warto przeczytać: #GermanDeathCamps – po Stanach Zjednoczonych będzie kursować ciężarówka przypominająca o tym, jak wyglądała historia II wojny światowej [foto]

Podziel się