Szukaj

Urzędniczki od prowokacji na mechaniku mogą zostać ukarane. Ktoś złożył donos na policję. Jest też wniosek rzecznika MŚP

23-11-2018 21:55
Naprawa auta, warsztat samochodowy, mechanik
Podziel się

O historii mechanika z Bartoszyc, któremu po żenującej prowokacji mandat chciały wystawić dwie urzędniczki skarbówki słyszała już chyba cała Polska. Po medialnym nagłośnieniu sprawy naczelnik US odpuściła sądowe procesy, jednak sprawa się na tym nie kończy. Konsekwencje kontrowersyjnej akcji mogą ponieść teraz same urzędniczki.

Prowokacja miała miejsce w listopadzie tego roku. Urzędniczki podjechały do jednego z warsztatów samochodowych, błagając o wymianę niesprawnej żarówki. Wszystko działo się już po zamknięciu serwisu i wykonaniu dziennego raportu kasowego, kiedy nie było już możliwości wystawiania paragonów.

Mechanik zgodził się pomóc kobietom. Podłączył odłączone przewody jednej z lamp (kobiety celowo je odłączyły) i wkręcił im swoją prywatną żarówkę. Za fatygę poprosił o symboliczne 10 zł.

Koniecznie przeczytaj: Kontrowersyjna wypowiedź Rzecznika Praw Obywatelskich. Adam Bodnar porównał obecną sytuację w kraju do tej z marca 1968 roku

Czytaj też: Niższy CIT dla małych firm. Ustawa czeka na podpis prezydenta

Wtedy usłyszał, że jest kontrola skarbowa i ma zapłacić 500 zł mandatu. Mechanik odmówił. Sprawa trafiła do sądu. Ten orzekł, że pracownik warsztatu jest winny, ale odstąpiono od wykonania kary. Sąd wydawał taki wyrok dwukrotnie, jednak Naczelnik US Małgorzata Sipko w Bartoszycach nie odpuszczała i odwołała się, wnosząc o karę 600 zł dla mechanika. Apelację od wyroku sądu rejonowego wycofała dopiero, gdy sprawa stała się medialna.

Co ciekawe, kilka miesięcy temu naczelnik US w Bartoszycach otrzymała nagrodę „Urząd Skarbowy Przyjazny Przedsiębiorcy” od Business Centre Club za „życzliwość i profesjonalizm” w relacjach z przedsiębiorcami.

Wydawać mogłoby się, że do koniec tej historii, ale ktoś postanowił dać urzędniczkom nauczkę. Na policję złożono anonimowy donos na kobiety, które celowo wykręciły żarówkę i poruszały się publiczną drogą niesprawnym autem.

Policjanci sprawdzają, czy faktycznie doszło do wykroczenia i czy panie poruszały się po drodze publicznej niesprawnym samochodem, czy może wykręciły żarówkę tuż przed warsztatem

- mówi mł. asp. Marta Karbelis, oficer prasowy bartoszyckiej policji, cytowany przez wp.pl.

Jeśli informacja się potwierdzi, sprawa trafi do sądu

- zapewnia.

Za jazdę niesprawnym autem po publicznej drodze grozi grzywna do 5 tys. Policja ma jednak niewiele czasu na ustalenie okoliczności, sprawa przedawni się bowiem w piątek 24 listopada.

Ale to nie wszystko. Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców domaga się kary dla naczelniczki bartoszyckiego urzędu skarbowego Małgorzaty Sipko – podaje prawo.pl. Według Abramowicza odwoływanie się przez naczelnik od decyzji sądu, który odstąpił od wymierzania kary, nosi znamiona nękania polskiego mikroprzedsiębiorcy i uderza w Konstytucję Biznesu.

Rzecznik MŚP wystąpił do dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Sipko.

Żądanie wymierzenia kary grzywny w wysokości 500 zł, później 600 zł w przypadku działania mechanika to rażące naruszenie zasady proporcjonalności obowiązującej w Konstytucji Biznesu

- poskreśla Abramowicz, dodając, że wymierzona kara powinna być adekwatna od wykroczenia.

Tymczasem podatek VAT od usługi 10 zł to kwota około 2 zł.

Warto przeczytać: Rzecznik PiS usunęła swój wpis związany z oświadczeniem Jana Ziobry. Beata Mazurek prosiła o interwencję ministra sportu

Podziel się