Szukaj

Czy handel w niedzielę jest grzechem? Stanowisko tradycyjnej nauki Kościoła zaskakuje

14-03-2018 10:05
Galeria handlowa
Podziel się

Ostatnio wprowadzono zakaz handlu w niedzielę. Pomysł ten odżywał co kilka lat, aż w końcu przybrał widzialne kształty. Motywowany jest najczęściej religijnie, troską o zachowanie przykazań, Bożego „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił” i kościelnego „W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy Świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych”. Powstaje jednak pytanie, co Kościół zalicza do prac niekoniecznych?

Obecnie dominująca jest dosyć szeroka interpretacja tego pojęcia. Słyszałem kiedyś kazanie, skierowane przede wszystkim do dzieci, w którym kapłan mówił im, ze nie powinny w niedziele odrabiać zadań domowych, a nawet uczyć się. Czy to na pewno jest katolicka interpretacja? Czy taka jest nauka Kościoła? Czy dawniej Kościół też podchodził do tego zagadnienia równie rygorystycznie?

Zdawałoby się, że tak, skoro dyscyplina kościelna ogólnie raczej łagodnieje, a nie zaostrza się. Na przykład posty są dziś o wiele łagodniejsze niż dawniej. Również kryteria dotyczące przyzwoitego ubioru złagodniały. A jak jest z pracą w niedzielę? Zagadnienie to, z punktu widzenie tradycyjnej moralności katolickiej jest omówione w dziele „Teologia Moralna dla użytku plebanów i spowiedników przez Kardynała Gousset abpa w Reims”, którego ostatnie polskie wydanie ukazało się w 1958 roku. Autor dzieła, kardynał Gasset opiera się przede wszystkim na nauczaniu św. Alfonsa Liguoriego, bodaj największego autorytetu w dziedzinie moralności katolickiej. W książce tej znajduje się bardzo szczegółowy wykaz prac dozwolonych katolikom w niedzielę i równie szczegółowy zakazanych. Przyjrzyjmy się więc kilku najciekawszym pozycjom.

Koniecznie przeczytaj: Przeciwko zakazowi handlu w niedziele protestują... inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy. Przysługują im wolne niedziele, a teraz muszą w nie pracować

Czytaj też: Szef „Solidarności” chce rozszerzenia zakazu pracy w niedzielę. Restauracje, kina, muzea, parki rozrywki itd. miałyby być zamknięte

Zaczniemy od handlu.

Prawo kościelne zakazuje także targów w dni niedzielne i świąteczne. (...) Lecz zakaz ten zmodyfikowany jest rozmaitemi zwyczajami, które się zmieniają wedle miejscowości.(...) Przyjęto dosyć powszechnie, że można sprzedawać i kupować w niedzielę, nie tylko rzeczy potrzebne do dziennego użycia, jako to, chleb, wino, mięso, jarzyny i inne zapasy żywności; lecz nadto wszystko czego wieśniacy potrzebować mogą na jeden lub kilka tygodni, nawet na czas znaczny jako to żywność, odzież i inne przedmioty do użycia. Nie wolno wszakże wystawiać publicznie towarów; kram powinien być zamknięty, a przynajmniej tylko drzwi mogą być uchylone. Wyjmują się wszakże wystawy towarów, na pewnych jarmarkach i targach publicznych, upoważnione zwyczajem i tolerowane przez biskupów. Zwyczaj pozwala także na akta sprzedaży, wymiany lub lokacyj, jakikolwiek byłby przedmiot układu, skoro to może się stać bez wdania się władzy sądowej.

Passus ten jest bardzo interesujący. Teoretycznie bowiem prowadzić handlu w niedzielę nie wolno, ale wyjątków jest tyle, że w zasadzie wolno, z niewielkimi jedynie ograniczeniami. Skoro „można sprzedawać i kupować w niedzielę, nie tylko rzeczy potrzebne do dziennego użycia, jako to, chleb, wino, mięso, jarzyny i inne zapasy żywności; lecz nadto wszystko czego wieśniacy potrzebować mogą na jeden lub kilka tygodni, nawet na czas znaczny jako to żywność, odzież i inne przedmioty do użycia” to i hipermarkety mogłyby być otwarte. Zakazywano jedynie wystawiania towarów przed sklep i szerokiego otwierania drzwi od sklepu. W przełożeniu na dzisiejsze warunki można by to zmodyfikować w postulat ograniczenia godzin otwarcia sklepów w niedzielę. Nie ma natomiast w tradycyjnej moralności katolickiej żadnych podstaw do całkowitego zakazu niedzielnego handlu w sklepach.

Następnie warto przyjrzeć się gastronomii. Zwolennicy zakazu handlu nie chcą bowiem w żaden sposób ograniczać funkcjonowania placówek gastronomicznych. A ja na to patrzył kardynał Gasset?

Na koniec, zabronione jest oberżystom, karczmarzom dawać pić i jeść ludziom miejscowym w czasie nabożeństwa, osobliwie w chwili odprawiania świętej ofiary. Nie mogą tego uczynić bez ciężkiej winy, choćby nawet z innych miar sami nie mieli obowiązku znajdowania się na Mszy. (...)

Wszelkiego rodzaju karczmy, restauracje i bary musiałby więc być nieczynne w czasie Mszy św. w miejscowym kościele, oczywiście dziś zakaz ten traci sens w obliczu faktu, że Msze są sprawowane przez cały dzień. Warto jednak pamiętać, że w tradycyjnej moralności katolickiej gastronomia była bardziej ograniczona niż handel, a obecni pomysłodawcy zakazów proponują rozwiązanie dokładnie odwrotne.

Dalej spojrzyjmy na przykład ze wspomnianego na wstępie kazania.

Można (...) czytać, pisać, uczyć się, śpiewać, grać. (...) Professorowie sztuk i umiejętności, mogą pracować i dawać lekcye; architekci, malarze, snycerze, haftarze, mogą kreślić na papierze rysunki, plany, projekta dzieł. Wolno także, prawdopodobne robić kopie pism, nt muzycznych, przepisywać rachunki (...).

Można więc bez grzechu w niedzielę nie tylko uczyć się, czy odrabiać szkolne zadania, ale nawet pisać zarobkowo, czy dawać lekcje.

Niektóre pozycje wykazu są zaskakujące. Na przykład można przygotowywać dla siebie i rodziny pożywienie nawet w ilości przewyższającej niedzielne zapotrzebowanie, czyli na przykład wolno w niedzielę ugotować obiad na poniedziałek. Nie wolno natomiast piec chleba dla siebie, choć piekarze mogą piec i sprzedawać chleb dla ludności. Wykaz prac dozwolonych i zakazanych kończy zdanie:

Kto dla tej lub owej przyczyny uwolniony jest od trzeciego przykazania, we względzie prac służebnych czyli zakazanych, nie jest tem samem uwolniony od słuchania Mszy św.

I to zdanie jest najważniejsze. Chrześcijańska niedziela jest bowiem przede wszystkim dniem świętowania, a nie żydowskim szabasem polegającym na wstrzymywaniu się od wszelakich prac. Centralnym punktem niedzielnego świętowania jest dla katolika udział we Mszy Świętej. Ale świętowanie trwa cały dzień. Obejmuje wspólne zjedzenie przez rodzinę niedzielnego obiadu (można to zrobić także w restauracji), spacery, oglądanie filmów, chodzenie na koncerty, etc., etc. etc. W świętowaniu nie przeszkadza zrobienie zakupów, czy odrobienie zadań domowych. Czasami wręcz przeszkadza. Nie zdziwię się, jeśli po wprowadzeniu zakazu handlu spadnie frekwencja na niedzielnych Mszach Świętych. Wiele bowiem rodzin załatwia w niedzielę sklep, kościół i restaurację, czy kino za jednym zamachem. Wszystko to bowiem wpisuje się w niedzielne świętowanie.  

(Pisownia cytatów została nieznacznie uwspółcześniona)

Artur Rumpel

Warto przeczytać: Piosenka o zakazie handlu w niedziele podbija sieć: „Widziałem naród bez sensu się błąka. Zamknięty Lidl, zamknięta Biedronka” [wideo]

Podziel się