Szukaj

Oficjalne wyniki I tury wyborów prezydenckich we Francji

24-04-2017 09:44

W poniedziałek francuskie MSW podało ostateczne i oficjalne wyniki I tury wyborów prezydenckich. Potwierdziły się sondaże exit poll i 7 maja o fotel prezydencki powalczą Emmanuel Macron i Marine Le Pen.

Podziel się
Komentarze0
Emmanuel Macron Fot. The Hill / Twitter / screen Twitter

Emmanuel Macron zajął pierwsze miejsce, uzyskując 23,75% głosów, Marine Le Pen drugie z wynikiem 21,53%.

Trzecie miejsce zajął prawicowy centrowiec Francois Fillon (19,91% głosów), czwarte kandydat skrajnej lewicy, popierany przez komunistów Jean-Luc Melenchon (19,64%).

Uprawnionych do głosowania było około 47 mln obywateli. Frekwencja w czasie wczorajszych wyborów była bardzo wysoka i przekroczyła 80 procent. Druga tura odbędzie się za niecałe dwa tygodnie, 7 maja.

Francuskie media komentując wynik I tury wyborów prezydenckich we Francji, mówią o „trzęsieniu ziemi”, „wybuchu” i „skoku w przepaść”. Dlaczego? Większość mainstreamowych dziennikarzy twierdzi, że w drugiej turze zmierzą się „antysystemowi” kandydaci.

Koniecznie przeczytaj: Oficjalne wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji

Czytaj też: Wybory we Francji. Wyniki exit poll pierwszej tury

To prawdziwe trzęsienie ziemi, to cicha rewolucja. Wyborcy postanowili pozbyć się (kandydatów) dwóch wielkich partii, aby najwięcej głosów oddać na młodego, 39-letniego człowieka, który nigdy nigdzie nie został wybrany (na urząd – PAP), który stworzył nowy ruch i wbił sobie do głowy, że należy zmienić francuski system polityczny. Założony przez niego ruch +En Marche!+ nie spełnia nawet ściśle kryteriów, jakim podlegają partie polityczne. Na drugim miejscu (wyborcy) postawili Marine Le Pen, która swoją kampanię oparła na postulacie, że wszystko trzeba zmienić. Dwóch kandydatów systemowych (kandydatów centroprawicy i lewicy, Fillona i Benoit Hamona – PAP) wyeliminowano. Dwie partie, wokół których od 30 lat organizowało się życie polityczne Francji, zostały całkowicie wykrwawione – pisze dziennik „Le Monde”.

O ile liderkę Frontu Narodowego rzeczywiście można nazwać kandydatką antysystemową - Marine Le Pen ostro sprzeciwia się polityce Unii Europejskiej, chce ograniczenia fali imigrantów i ostrej walki z ekstremizmem – to ciężko takie opinie wysuwać w kierunku Emmanuela Macrona, oficjalnie niezależnego kandydata. W rzeczywistości ten „antysystemowy centrowiec” to były członek Partii Socjalistycznej, który pracował w latach 2012-2014 w administracji François Hollande, a w latach 2014–2016 pełnił urząd ministra gospodarki, przemysłu i cyfryzacji w rządzie socjalistycznego premiera Manuela Vallsa. Ciężko nazwać „outsiderem” kogoś, kto ma tak silne powiązania z obecnie rządzącą we Francji ekipą polityczną.

Warto przeczytać: Marine Le Pen ocenia wynik wyborów prezydenckich we Francji [WIDEO]

Podziel się
Komentarze0

Komentarze: