Szukaj

Skandal w La Liga. Trener porównany do mordercy

07-09-2016 16:09

Nie cichnie spór wokół Marcelino Garcii Torala, byłego trenera Villarrealu, który podejrzany jest o ustawienie ostatniego meczu w poprzednim sezonie. Dzięki temu, że jego klub przegrał spotkanie, w najwyższej klasie rozgrywkowej utrzymał się Sporting Gijón - drużyna, w której Toral niegdyś występował.

Podziel się
Komentarze0
Żółto-niebieskie szalik i koszulka Villarrealu Fot. Maria Mezquita Feliu / flickr.com / CC BY 2.0

Marcelino García Toral trenował Villarreal od 2013 roku. Współpraca z klubem układała się świetnie – ofensywny styl gry pozwalał „Żółtej Łodzi Podwodnej”, jak określa się zespół z Walencji, zajmować miejsca premiowane awansem do europejskich pucharów. Wszystko jednak do momentu rozegrania meczu w ramach ostatniej kolejki ubiegłego sezonu, w którym Villarreal nieoczekiwanie przegrał ze Sportingiem Gijón, w wyniku czego zwycięska drużyna utrzymała się w La Liga, najwyższej klasie rozgrywkowej Hiszpanii.

Villarreal ogłosił niedawno zwolnienie Torala. Powodem mógł być właśnie wspomniany mecz. Zwłaszcza, że przed spotkaniem z Sporting Gijón trener Villarrealu powiedział, że chciałby, aby przeciwna drużyna pozostała w La Liga. Nie jest tajemnicą, że szkoleniowiec, który występował kiedyś w Sportingu, ma sentyment do klubu z Asturii (Toral pochodzi z tego regionu Hiszpanii). Poza tym trener Villarrealu przed meczem dał odpocząć swoim zawodnikom i pozwolił im zrobić sobie dwudniową przerwę w treningach. Tym samym Toral wybił piłkarzy z tak ważnego dla nich rytmu meczowego.

W samym spotkaniu nie wystawił też wielu kluczowych zawodników, którzy przez cały sezon stanowili o sile „Żółtej Łodzi Podwodnej”. Villarreal spotkanie przegrał 2-0 i tym samym umożliwił pozostanie w lidze Sportingowi.

Wyjeżdżamy z Asturii z poczuciem wykonanego zadania, zostajemy w Primera! – napisała na Facebooku… żona Torala. Jej słowa spowodowały lawinę krytyki i spekulacji.

La Liga przyjrzy się temu spotkaniu. Nie podobało mi się zachowanie Marcelino, słowa jego żony, a także brak treningów w ciągu tygodnia. Zachowanie trenera Villarrealu nie było odpowiednie – powiedział Javier Tebas, prezes La Ligi.

Swoją opinię wyraził również Raúl Martín Presa, prezes Rayo Vallecano – drużyny, która przez zwycięstwo Sportingu Gijón spadła do drugiej ligi.

Marcelino planował porażkę. Wprowadził swój plan w trakcie meczu i później, za pośrednictwem swojej żony, przyznał się do winy. No ale taki już mamy kraj, że można tutaj robić wszystko i nic się nie dzieje. Villarreal nie ma w tym żadnej winy, podobnie zresztą jak i jego zarząd. Sytuacja przypomina tę z Lufthansy i pilota, który zniszczył samolot i zabił 150 osób – powiedział. Jego słowa uznane zostały za mocno przesadzone i wywołały lawinę krytyki. Toral domagał się oficjalnych przeprosin.

We wtorek na konferencji prasowej były trener Villarreal powiedział:

Wzywam pana Presa do przeproszenia za swoje ofensywne i niefortunne słowa – zaczął. Porównał mnie do osoby, która zabiła 149 osób. Nie jestem szaleńcem czy mordercą, jestem profesjonalistą. Czuję się obrażony. Jestem zadziwiony tym, co się stało. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Mam czyste sumienie. Toral dodał również, że oddaje się do dyspozycji wszystkich instytucji prawnych i sportowych, które będą wyjaśniały tą sprawę.

Komentarze do: Skandal w La Liga. Trener porównany do mordercy