Szukaj

Blamaż Legii na inaugurację Ligi Mistrzów

15-09-2016 10:17

Już w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów Legia Warszawa otrzymała lekcję futbolu od Borussii Dortmund. Wicemistrzowie Niemiec z poprzedniego sezonu bez trudu wygrali z mistrzem Polski 6:0. Bardziej od wyniku martwi jednak styl, w jakim zagrali legioniści. „Ten rezultat to katastrofa” - ocenił po spotkaniu trener Besnik Hasi.

Podziel się
Komentarze0
Logo Ligi Mistrzów UEFA na zielonym materiale Fot. [puamelia] / flickr.com / CC BY-SA 2.0

Trener stołecznych musiał na inauguracyjny mecz w LM wystawić eksperymentalny skład. Zabrakło przede wszystkim Michała Pazdana, który jest kontuzjowany oraz pauzującego za kartki Adama Hlouska. Zagrali za nich Maciej Dąbrowski i Jakub Czerwiński. O ile były to zmiany wymuszone, to zastąpienie Nemanji Nikolicia – najlepszego strzelca warwszawskiego klubu w eliminacjach do Ligi Mistrzów – Aleksandrem Prijoviciem dla kibiców było niemałym zaskoczeniem. Nie po to zostawałem w Legii, by w Lidze Mistrzów siedzieć na ławce rezerwowych – powiedział po spotkaniu Nikolić.

Goście z Dortmundu wyszli na prowadzenie w 7 minucie spotkania, kiedy bramkarza Legii Arkadiusza Malarza strzałem głową pokonał Mario Goetze. Druga bramka również padła po strzale głową, tym razem dośrodkowanie z rzutu wolnego wykorzystał w 15 minucie Sokratis Papasthathopoulos. Po upływie kolejnych dwóch było już 3:0. Marc Bartra, zawodnik kupiony z FC Barcelony, wykorzystał błąd Arkadiusza Malarza i z bliskiej odległości wbił piłkę do bramki.

Do końca pierwszej połowy spotkania legionistom udało się dotrwać „tylko” z trzema straconymi golami. W przerwie meczu Bogusław Leśnodorski, prezes Legii, napisał na Twitterze, że „zbieramy srogą lekcję”. W drugiej połowie było jednak jeszcze gorzej.

Legia straciła kolejne trzy gole. Najpierw Malarza płaskim strzałem pokonał Raphael Guerreiro. Na kwadrans przed końcem kolejną bramkę zdobył Gonzalo Castro, a na trzy minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego z kolei Pierre Emerick Aubameyang nie dał szans polskiemu bramkarzowi. Legia Warszawa-Borussia Dortmund: 0-6.

W drugim meczu grupy Real Madryt po wspaniałym finiszu pokonał Sporting Lizbonę 2-1. Goście do 89 minuty prowadzili, jednak domowe zwycięstwo zapewnili Królewskim Cristiano Ronaldo i Alvaro Morata. Kolejny mecz Legia zagra w Lizbonie z wicemistrzem Portugalii.

Trener Legii nie tryskał entuzjazmem ani przed, ani po spotkaniu. Na konferencji przedmeczowej powiedział, że legioniści „mogą mieć problemy z wyjściem z własnej połowy”. Nie pomylił się. Po ostatnim gwizdku sędziego dał wyraz swojej frustracji w słowach: Borussia celuje w półfinał Ligi Mistrzów, Sporting wygrywał w Madrycie 89 minut, to wielki zespół. Real? Bądźmy realistami. Nigdy nie jest przyjemnie przegrać 0:6, ale taki jest nasz poziom.

Swoją „klasę” pokazali również kibice warszawskiej drużyny. Mimo efektownej oprawy, którą przygotowali, dali też dowody na to, że tak samo piłka, jak i kibicowanie w Polsce nie jest jeszcze na europejskim poziomie. Kibole skandowali „Jude Borussia” i „F… UEFA”. Wszczęli również awanturę w sektorze przyjezdnych, a także wyrywali ochronie gaz, używając go na trybunach. W wyniku tych incydentów warszawski klub ma zostać ukarany przez Europejską Federację Piłkarską.

Komentarze do: Blamaż Legii na inaugurację Ligi Mistrzów