Szukaj

Jak poprawność polityczna odebrała medal polskiej biegaczce

24-08-2016 13:41

Joanna Jóźwik, która w Rio zajęła piąte miejsce w biegu na 800 m, powiedziała, że czuje się jak wicemistrzyni olimpijska, dając do zrozumienia, że według niej była druga wśród kobiet. Wypowiedź Polki wywołała medialną burzę. Dlaczego Jóźwik uznała, że powinna stanąć na drugim miejscu olimpijskiego podium? Wystarczy spojrzeć na zdjęcia zawodniczek, które w biegu kobiet zajęły pierwsze trzy miejsca - wszystkie wyglądem fizycznym zdecydowanie bardziej przypominają mężczyzn.

Podziel się
Komentarze0
Zdjęcie Castera Semenyi w biegu

Trzy zawodniczki, które były na podium, wzbudzają bardzo dużo kontrowersji. Nie ukrywam, że dla mnie to też jest trochę dziwne, że władze nic z tym nie robią. Koleżanki mają po prostu bardzo wysoki poziom testosteronu, podobny do męskiego, dlatego wyglądają, jak wyglądają i biegają tak, jak biegają – skomentowała Jóźwik. Polka nawiązała w ten sposób do dopuszczania przez światową federację lekkoatletyczną do udziału zawodniczek, które mają zawyżone poziomy testosteronu i dzięki temu osiągają lepsze wyniki sportowe.

Pierwsze miejsce w finałowym biegu na 800 m podczas tegorocznych igrzysk w Rio de Janeiro zajęła Castera Semenya, srebro i brąz przypadło Francine Niyonsaba i Margaret Nyairera Wambui. Mimo, że wszystkie wzięły udział w biegu kobiet, w przypadku tych "zawodniczek" ciężko dopatrzyć się cech charakterystycznych dla płci pięknej.

U Semenyi nienaturalny poziom testosteronu ma być związany z zaburzeniami ginekologicznymi – zawodniczka oskarżana o hiperandrogenizm w 2009 roku została poddana testom płci, które wykazały u niej przekraczający znacznie normę poziom wspomnianego hormonu. Castera zobligowana została do zastosowania terapii hormonalnej, jednak odwołała się od tej decyzji i wygrała proces przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie. Dzięki temu zawodniczka mogła odstawić leki, a poziom testosteronu wrócił u niej do bardziej „męskiej normy”. Wówczas zaczęła wygrywać i ustanawiać rekordy, które dla kobiet z normalnym poziomem testosteronu są poza zasięgiem. Ten typowo męski hormon w dużej dawce u kobiet usprawnia pracę mięśni, zwiększa wydolność układu krążenia i układu oddechowego, pozwalając uzyskiwać lepsze rezultaty sportowe.

Zarzuty związane z brakiem „kobiecości” w przypadku Castery wydają się mieć dość mocne podstawy, zwłaszcza, że Semenya niedawno opublikowała zdjęcia, na których można zobaczyć ją razem z… żoną. Okazuje się, zawodniczka w ubiegłym roku wzięła ślub z kobietą, co więcej, na ceremonii zaślubin wystąpiła w typowo męskim stroju.

Do całego zamieszania na ten temat odniósł się również prezes Partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke, który ukazał całą sprawę w trochę innym kontekście. Na swoim blogu dał wyraz frustracji, pisząc, że w sporcie i tak liczą się tylko medale zdobywane przez pełnosprawnych mężczyzn, a wszystkie inne można wyrzucić do kosza. Swój wpis na blogu podsumował: Niestety: na tych zawodach poza medalami dają jeszcze spore pieniądze – i dlatego normalni ludzie udają inwalidów, juniorów, seniorów i.... kobiety. Czasem na chama – a czasem z powodów „obiektywnych”. Już nasza złota przedwojenna medalistka śp. Stanisława Walasiewiczówna była obojnaczką – i ogrywała prawdziwe kobiety, jak chciała. Więc co zrobić z takimi „kobietami” jak Ona? Ona przynajmniej wyszła za mąż – ale z tym czymś zwącym się Caster Semenya, które się ożeniło?

Korwin-Mikkego, ironizując, dodał jeszcze, że skoro specjaliści od gender „wymyślili” już 34 płcie, to należy również robić konkurencje sportowe dla 34 płci. Wówczas wszyscy będą zadowoleni.

Komentarze do: Jak poprawność polityczna odebrała medal polskiej biegaczce