Szukaj

Kuriozalna decyzja sądu w Elblągu. Ukarana została… ofiara gwałtu

01-02-2017 10:13

Ponad rok trwa proces w spawie gwałtu dokonanego przez dwóch ratowników medycznych na tłumaczce, do którego miało dojść podczas szkolenia w Kaliningradzie. Sąd Rejonowy w Elblągu ukarał ofiarę gwałtu za to, że nie chciała stawić się osobiście na rozprawie. Kobieta tłumaczyła, że nie była w stanie stanąć twarzą w twarz ze swoimi oprawcami.

Podziel się
Komentarze0
Drewniany młotek sędziowski z podkładką

Po pierwszej rozprawie w 2015 r. elbląski sąd wydał wyrok, który wywołał powszechne oburzenie. Oskarżony o gwałt Mariusz C. został skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat, natomiast Jarosława G., oskarżony o dokonanie innych czynności seksualnych, na 8 miesięcy pozbawienia wolności, w zawieszeniu na 3 lata.

Zarówno pokrzywdzona, jak i oskarżeni odwołali się. Sąd II instancji uchylił wyroki Sądu Rejonowego i zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia. Pani Aleksandra wnioskowała o przekazane sprawy innemu sądowi niż elbląski, jednak nie zgodził się na to Sąd Najwyższy.

Proces ponownie rozpoczął się w marcu ubiegłego roku. Do tej pory odbyło się sześć rozpraw, jednak pokrzywdzona kobieta nie stawiła się na żadnej z nich, w związku z czym na kobietę została nałożona kara.

Pokrzywdzona nie stawiła się na trzech rozprawach, podczas których jej obecność była obowiązkowa: 10 maja, 20 września i 22 listopada 2016 r. Pierwsza nieobecność została usprawiedliwiona, dwie kolejne nie, dlatego sąd zadecydował o zastosowaniu wobec pokrzywdzonej środków dyscyplinujących w postaci grzywny w wysokości 500 zł. Pełnomocnik kobiety wniósł zażalenie od tej decyzji, ale w grudniu sąd utrzymał to postanowienie w mocy - tłumaczył w rozmowie z Fakt24.pl sędzia Dorota Zientara, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu.

Koniecznie przeczytaj: Imigrant zgwałcił 13-latkę w Szwecji. Dostał… 2 miesiące więzienia

Czytaj też: Holandia: 20-letni Polak zabił mężczyznę, który go zgwałcił. Sąd wydał wyrok

Dlaczego kobieta nie stawiła się na żadnej z rozpraw? Pokrzywdzona tłumaczy, że nie była w stanie przebywać w tym samym pomieszczeniu, co jej oprawcy.

Dlaczego w ogóle naraża się mnie na kolejne przesłuchania, w tym samym miejscu, przez tych samych ludzi, czemu wciąż muszę żyć z tą traumą i ją odnawiać? Gwałt zabiera godność, jest wielkim koszmarem, ale to, co robi ze mną wymiar sprawiedliwości jest straszne, to operacja na żywym organizmie bez znieczulenia. Do tego przy chichocie moich oprawców i uciesze innych gwałcicieli, a na pewno tych, którzy mają odpowiednie "znajomości" i czują, że nikt nic im nie zrobi - mówiła rok temu pani Aleksandra.

Kolejna rozprawa, wyznaczona na 28 marca, na wniosek Pani Aleksandry, ma odbyć się za pomocą wideokonferencji. Kobieta mówi, że dopiero teraz udało się jej uzyskać zgodę na udział w procesie w ten sposób.

Nie chciałam mieć styczności z moimi oprawcami, a także z ich adwokatami, którzy potraktowali mnie w sposób karygodny. Dlatego walczyłam o wideokonferencję. Była to długa i trudna batalia, a przecież jest to prawo ofiary gwałtu. Przez długi czas sąd ignorował moje pisma z prośbą o wideokonferencję i przysyłał kolejne wezwania na rozprawy. Dopiero po interwencji u prezesa sądu otrzymałam na nią zgodę. Jestem mu za to bardzo wdzięczna – opowiada kobieta.

Do gwałtu doszło w 2013 r. podczas szkolenia w Kaliningradzie, w którym uczestniczyli oskarżeni ratownicy medyczni - pracownicy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. Ofiara, która w czasie wyjazdu pełniła rolę tłumaczki, powiedziała, że Mariusz C. zgwałcił ją dwukrotnie, a Jarosław G. zmuszał ją do innych czynności seksualnych. Po przyjeździe do Polski kobieta udała się od razu na policję.

Warto przeczytać: Trzech imigrantów przez trzy godziny gwałciło Szwedkę. Wszystko transmitowali „na żywo” w Internecie [WIDEO]

Podziel się
Komentarze0

Komentarze: